Wiadomości

Latkowski: Trójmiasto to mała Sycylia, nikt nie 'sypie'

Przesłuchanie Sylwestra Latkowskiego przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold wydaje się potwierdzać fakt istnienia "gdańskiej ośmiornicy". Były redaktor naczelny "Wprost" zeznawał przed komisją, ponieważ tygodnik, z którym był związany, a w rok po aferze Amber Gold objął stanowisko redaktora naczelnego, był jednym z mediów najmocniej nagłaśniających sprawę ciemnych interesów Marcina P. Sam Latkowski wraz z Michałem Majewskim, zebrał wiele informacji na ten temat, opisując sprawę na łamach "Wprost"

2 min czytania
zdj. screenshot TVP Info
zdj. screenshot TVP Info

Przesłuchanie Sylwestra Latkowskiego przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold wydaje się potwierdzać fakt istnienia "gdańskiej ośmiornicy". Były redaktor naczelny "Wprost" zeznawał przed komisją, ponieważ tygodnik, z którym był związany, a w rok po aferze Amber Gold objął stanowisko redaktora naczelnego, był jednym z mediów najmocniej nagłaśniających sprawę ciemnych interesów Marcina P. Sam Latkowski wraz z Michałem Majewskim, zebrał wiele informacji na ten temat, opisując sprawę na łamach "Wprost"

Latkowski mówił o powiązaniach łączących organy ścigania, polityków, sędziów oraz przedstawicieli półświatka w Trójmieście. Dziennikarz zwracał uwagę również na opieszałość ówczesnych władz Polski i podległych im służb w kwestii Amber Gold.

"Szef Centralnego Biura Śledczego powiedział mi kiedyś, że nad Gdańsk powinny nadlecieć F 16 i „symbolicznie” zbombardować Gdańsk. Tam trzeba wsadzić nowych ludzi, bo zawsze będzie jakiś „wujek”, jakiś „dziadek”- powiedział były redaktor naczelny "Wprost". W ocenie świadka, piramida finansowa Marcina P. mogła działać bez żadnych przeszkód, ponieważ w układzie znajdowali się ludzie związani z biznesem, polityką i organami ścigania. Co więcej, małżeństwo P. wiedziało, kto za nimi stoi. 

"Służby boją się zakładać podsłuchy, bo tacy „szczelni” są sędziowie. Jeśli ja słyszę, że byłemu szefowi CBŚ w Gdańsku płonie samochód, a policjanci mówią mu, by tę sprawę zgłosił, a on odpowiada, że rozwiąże to po swojemu, to czy taka sytuacja jest normalna?"- zastanawiał się dziennikarz. 

"Działania ABW postrzegam jako tuszowanie sprawy"- stwierdził Sylwester Latkowski. Jak podkreślał, Marcin P. miał w Trójmieście "zdumiewającą ochronę".

"To niemożliwe, że tak zachowywały się sądy, system bankowy nie reagował (…)"- mówił świadek podczas przesłuchania.

Z kolei Sopot dziennikarz określił mianem "małej Sycylii". Sycylia, jak wiadomo, jest matecznikiem włoskiej mafii. Zdaniem Sylwestra Latkowskiego, podobnie silne układy funkcjonują w Trójmieście.

"Tam się zatarły granice,ludzie nie mają wyczucia z kim bywać,a z kim nie.(…) W Trójmieście nikt nie sypie. To jest bardzo hermetyczne środowisko. A politycy jak „małpka zakrywająca oczy”- podkreślał dziennikarz.

Jak wynika z dzisiejszych zeznań świadka, za OLT Express i Amber Gold stał Jan P. ps. "Tygrys" oraz Marius Olech. Ten pierwszy to były esbek oraz trójmiejski biznesmen. Olech natomiast był już wcześniej przesłuchiwany przed sejmową komisją w charakterze świadka.

„Tygrys” przyniósł do Mariusa Olecha walizkę, w której było 5 milionów złotych lub dolarów, a potem te pieniądze zabrał Marcin P."-zeznawał Latkowski. U Mariusa Olecha bywał nie tylko "Tygrys", ale również prominentni politycy, jak np. Jacek Karnowski- prezydent Sopotu.

"Nie wierzyliśmy, że Marcin i Katarzyna P. wpadli na pomysł Amber Gold i zarządzali spółką. To było niemożliwe,by oni działali sami"- ocenił dziennikarz. 

yenn/wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej