Wiadomości

Lekarz nie wierzył, że dziecko żyje. Odmówił udzielenia mu pomocy

Przedwcześnie urodzone dziecko australijskiego małżeństwa uznano za martwe. Jednak, kiedy matka trzymała je w ramionach, by się z nim pożegnać ... chłopiec ożył. Lekarze nie chcieli w to uwierzyć i zajęli się niemowlakiem dopiero po dwóch godzinach.

2 min czytania
Lekarz nie wierzył, że dziecko żyje. Odmówił udzielenia mu pomocy
Lekarz nie wierzył, że dziecko żyje. Odmówił udzielenia mu pomocy

Przedwcześnie urodzone dziecko australijskiego małżeństwa uznano za martwe. Jednak, kiedy matka trzymała je w ramionach, by się z nim pożegnać ... chłopiec ożył. Lekarze nie chcieli w to uwierzyć i zajęli się niemowlakiem dopiero po dwóch godzinach.

- Wiadomość, że moje dziecko nie żyje była najgorsza, jaką mogłam usłyszeć. Zapragnęłam poczuć je na mojej skórze. Podwinęłam koszulę, położyłam je bezpośrednio na mojej piersi i po prostu trzymałam. Powiedzieliśmy mu z mężem jak się nazywa, i że ma siostrę. Opowiadaliśmy, co chcielibyśmy z nim robić przez całe życie – opowiada Kate Ogg z Sydney.

Jej przedwcześnie urodzone dziecko lekarze uznali za nieżywe. Lekarz prowadzący zaprzestał reanimować chłopca po 20 minutach prób przywrócenia mu oddechu. Personel dał kobiecie martwe dziecko, aby mogła się z nim pożegnać. Jednak trzymany w ramionach rodziców chłopiec zaczął dawać oznaki życia. Jamie próbował złapać oddech, ale jego rodziców poinformowano, że to tylko odruch.

- Nagle zaczął regularnie łapać oddech. Na koniuszku palca podałam mu odrobinę mleka z mojej piersi, a on zaczął oddychać normalnie. Myślałam: O Boże, co się dzieje? A chwilę potem Jamie otworzył oczka. To był cud. Później wyciągnął rączkę i chwycił mnie za palec. Lekarz potrząsał głową ze zdumienia i powtarzał: Nie wierzę, nie wierzę – relacjonuje matka chłopca.

Jednak Kate i jej mąż David obawiają się, że ich syn, który urodził się wraz bliźniaczką Emily, może mieć uszkodzenia mózgu lub cierpieć z powodu innych długoterminowych powikłań, ponieważ lekarze nie od razu uwierzyli, kiedy rodzice przekonywali ich, że chłopiec żyje. Kiedy rodzice zobaczyli u chłopca oznaki życia i poprosili lekarza o powrót, ten odmówił i odesłał położną, aby poinformowała ich, że dziecko przeżywa agonię.

- Widzieliśmy, że lekarz długo nie wraca, więc wezwaliśmy go ponownie. W międzyczasie moja matka i siostra zrobiły maleństwu kilka zdjęć. W końcu mój mąż powiedział: Zawołajmy lekarza jeszcze raz. Powiemy mu, że nie byliśmy gotowi, aby słuchać o przyczynach śmierci dziecka, niech przyjdzie i wyjaśni nam to ponownie – wspomina matka dziecka.

- Lekarz naprawdę wierzył, że Jamie nie żyje. Kiedy wrócił do pokoju, powiedział nawet Kate, że to cud, ale ostrzegł też, że może on cierpieć z powodu powikłań będących konsekwencją braku leczenia – powiedział "Daily Mail" przyjaciel rodziny.

eMBe/LifeSiteNews

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej