Pomimo imponujących rozmiarów kolejek przed kinowymi kasami, najnowsza wersja “Sherlocka Holmes"a" nie zdołała zaimponować watykańskiej gazecie. "L"Osservatore Romano" określiło ekranizację powieści Arthura Conan Doyle"a jako zabawną, ale zbyt "nowoczesną".
Sir Conan Doyle mógłby mieć trudności z rozpoznaniem swojego bohatera w filmie Guy'a Ritchie’go. Postać, która pobudzała wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników, w najnowszym wcieleniu - "między jedną bójka a kolejną" - jest jednak trudna do rozpoznania – stwierdził watykański dziennik w recenzji filmu.
"L'Osservatore Romano" poświęciło filmowi artykuł zaznaczając, że choć w sumie jest on "zabawny" i z każdą sceną niósł "setki niespodzianek", to sposób w jaki główny bohater został "zdekonstruowany", by zostać postacią jak z półświatka był kłopotliwy w odbiorze.
Artykuł wyraża więc ogólne rozczarowanie bohaterem, który boksuje się w najbardziej zakazanych miejscach Londynu, często staje się opryskliwy i nieprzyjemny dla wszystkich, także dla dr Watsona, obraża nie tylko przestępców, ale i dobrych ludzi, rozkochuje damy, a lordów i premiera pozostawia z "opadniętą ze zdziwienia szczęką". Według "L'Osservatore" Sherlocka Holmes'a w wersji Ritchie'ego określić można trzema słowami: "skacze, ucieka i się bije".
W opinii watykańskiej gazety trudno będzie tej "przepełnionej adrenaliną akcji", tak modyfikującej jedną z najsłynniejszych postaci kultury popularnej w historii, zyskać uznanie miłośników kryminałów o przygodach londyńskiego detektywa. Jak pisze recenzent, będą "próbować rozpoznać swojego bohatera literackiego pomiędzy jedną a drugą bójką".
Warner Bros podał, że film w którym główną rolę gra Robert Downey Jr. przyniósł wytwórni rekordowy zysk w dniu premiery, która odbyła się w Boże Narodzenie. Dochód ze sprzedaży biletów wyniósł wówczas blisko 25 millionów dolarów.
AJ/Catholicnewsagency.com
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.