Uwaga

Łukasz Szumowski: Maseczki kupilibyśmy wtedy nawet od diabła. Nikt nie chciał ich sprzedać

„Prawda jest taka, że gdy kupowaliśmy te 100 tys. masek, nie mieliśmy żadnych innych możliwości. Nie było skąd ich wziąć. Zero. Nic nie było. I nagle kontaktuje się z nami człowiek i mówi: mam pół miliona” – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski na temat kupna maseczek, które okazały się wadliwe.

2 min czytania
Screenshot Youtube - Kancelaria Premiera
Screenshot Youtube - Kancelaria Premiera

Prawda jest taka, że gdy kupowaliśmy te 100 tys. masek, nie mieliśmy żadnych innych możliwości. Nie było skąd ich wziąć. Zero. Nic nie było. I nagle kontaktuje się z nami człowiek i mówi: mam pół miliona” – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski na temat kupna maseczek, które okazały się wadliwe.

Dalej w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” podkreśla:

Mój brat, z którym ten pan się skontaktował, dał mi o tym znać. Mówię mu więc: <<Świetnie, daję ci telefon do ministra Cieszyńskiego, który odpowiada za zakupy, niech się z nim skontaktuje>>. Gdybym nie zareagował, pewnie dziś oskarżono by mnie, że nie zrobiłem nic, żeby zapewnić medykom odpowiedni sprzęt i naraziłem ich życie oraz zdrowie. O to samo oskarżono by ministra Cieszyńskiego”.

Dodawał, że na początku pandemii wszystkie kraje Europy „wydzierały sobie pazurami” wszelki sprzęt, a w szczególności właśnie maseczki. Stwierdził, że Polska próbowała je chwilę wcześniej kupić, jednak rząd innego kraju zabrał je nam sprzed nosa. Wskazywał też:

W związku z tym, gdy ktoś mówi: +mam towar+, który schodzi z godziny na godzinę, to pyta: <<Bierzecie czy nie, szybka odpowiedź?>>. Nie było czasu. Dziś, z tego dość dużego dystansu czasowego, łatwo rzucać oskarżenia. Wtedy wszyscy się bali: będziemy mieli sprzęt czy nie, uchronimy się przed scenariuszem włoskim czy pójdziemy ich śladem?”.

Komentując doniesienia na temat rzekomego „dealu życia” znajomego ministra na wadliwych maseczkach Szumowski odparł:

Minister kupiłby w tym czasie maseczki nawet od diabła. Ale nikt nie chciał ich sprzedać. Nikt. Nie było ani jednej innej oferty”.

Dodał, że on sam kontrahenta poznał cztery lata wcześniej na nartach i nigdy później go nie widział.

dam/PAP,Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej