Wiara

M. Simma: Dusze zmarłych są bliżej niż myślimy

Śmierć człowieka otacza obłok tajemnicy. Odczuwa ją umierający, a najbliżsi zmarłego zadają sobie pytania: "Co się stało z tym, którego kochaliśmy? Co ze mną będzie po śmierci?".

6 min czytania
M. Simma: Dusze zmarłych są bliżej niż myślimy
M. Simma: Dusze zmarłych są bliżej niż myślimy

Śmierć człowieka otacza obłok tajemnicy. Odczuwa ją umierający, a najbliżsi zmarłego zadają sobie pytania: "Co się stało z tym, którego kochaliśmy? Co ze mną będzie po śmierci?".

     Jedyną odpowiedź na te najważniejsze pytania daje Jezus: "Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne" (J 6, 47). Jest życie wieczne, jest niebo, które On nam otworzył swoją męką i zmartwychwstaniem, jest Jego nauka, jak to niebo osiągnąć, oraz są przestrogi przed utratą życia wiecznego. Chrystus mówi nam, że przez próg śmierci przechodzimy do nowego życia, gdzie wszystko ma wymiar duchowy, gdzie nie ma przestrzeni, materii, czasu, cierpienia i strachu, natomiast wszystkim we wszystkich jest Bóg - Miłość i Światłość odwieczna i wiekuista.

     Ażeby przybliżyć człowiekowi prawdę o rzeczach ostatecznych, które go czekają, a przede wszystkim by złagodzić ten naturalny lęk przed śmiercią albo niewiedzę o losach bliskich zmarłych, Bóg udziela czasem daru kontaktowania się żywych z umarłymi. Dzieje się to jednak rzadko i tylko wtedy, gdy w planach Bożych ma z tego wyniknąć wielkie dobro.

     Współcześnie taki dar - a nawet misję - otrzymała Maria Simma, zmarła w roku 2004 mieszkanka małej szwajcarskiej wioski Sonntag w Alpach.

     Maria pochodziła z licznej rodziny, w której się nie przelewało, więc dzieci wcześnie musiały pójść do pracy. Po ukończeniu szkoły ludowej dziewczyna pragnęła wstąpić do zakonu; trzykrotnie próbowała w różnych klasztorach, lecz wszędzie odmawiano jej przyjęcia ze względu na jej słabe zdrowie. Mając od dziecka bardzo żywe nabożeństwo do Matki Bożej, złożyła prywatny ślub czystości i oddała Jej dalszą drogę swego życia, pragnąc służyć Jej przez modlitwę i ofiarę w intencji dusz czyśćcowych. Po śmierci rodziców zamieszkała sama w domu rodzinnym w Sonntagu, pracując na bardzo skromne utrzymanie.

     Pewnej nocy w 1940 r. Maria nagle się obudziła i dostrzegła obcego mężczyznę chodzącego po jej pokoju. Na pytanie, kim jest, nie otrzymała od przybysza żadnej odpowiedzi. Ponieważ Simma była z natury odważna, momentalnie wyskoczyła z łóżka, chcąc schwytać intruza, lecz jej ręce trafiły w próżnię; wtedy zrobiło się jej nieswojo. W tej samej chwili zjawa znikła. Zaraz rano kobieta opowiedziała widzenie swemu spowiednikowi; ten radził jej w takich momentach pytać: "Czego potrzebujesz, czego chcesz ode mnie?". Następnej nocy tajemniczy mężczyzna znów się pojawił. Na pytanie Marii odpowiedział: "Postaraj się o trzy Msze święte, a będę wybawiony".

     Tak się zaczęła współpraca Marii z duszami pokutującymi w czyśćcu. Przez kilkanaście lat zjawiały się u niej w liczbie kilku rocznie. Proboszcz i spowiednik Marii, ks. Alfons Matt, którego kobieta informowała o każdej prośbie kierowanej do niej z zaświatów, polecał jej, aby żadnej duszy nie odrzucała, ale żeby starała się spełnić jej życzenie.

     W 1954 r. - a był to rok maryjny - dusze zaczęły przychodzić do Marii już co noc. Gdy ten rok minął, zjawiały się znowu rzadziej, ale najczęściej w pierwszą sobotę miesiąca, w święta Matki Bożej, w wielkim poście (szczegółnie w Wielkim Tygodniu), a także w listopadzie oraz w adwencie. Każdy kontakt duszy czyśćcowej z Mafią Simmą był szczególnym darem Bożym, uzyskanym przez Matkę Bożą dla danej duszy. To, co dusze mogły powiedzieć Marii Simmie, też było darem Bożym; wprawdzie wizjonerka nie mogła ich wypytywać sama, ale przez długie lata tych kontaktów uzyskała bogatą wiedzę i doświadczenie w sprawach czyśćcowych. Nie wolno jej jednak było przywoływać dusz z czyśćca: "Przychodzą po prostu, kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie" - wyjaśniała Maria. Wynika z tego, że wszelkie przywoływanie duchów, seanse spirytystyczne itp. nie są po myśli Bożej i należy się ich całkowicie wyrzec. Duchy, które mogą się w nich pojawiać, to duchy złe, podszywające się pod osoby zmarłe.

     Natomiast Simma przekonała się, że "dusze czyśćcowe wiedzą o nas i o tym, co się dzieje, więcej, niż myślimy. Wiedzą na przykład o tym, kto bierze udział w pogrzebie i czy się modli, czy tylko idzie, aby inni go widzieli. Wiedzą, kto wysłuchał za nie Mszy św., bo dla umarłego pobożne wysłuchanie Mszy św. ma większe znaczenie aniżeli towarzyszenie zwłokom na cmentarz. Wiedzą również dusze czyśćcowe, co się o nich mówi i co się dla nich robi. Są bliżej nas, niż myślimy; są całkiem blisko nas".

     Na pytanie, jak i za co dusze cierpią w czyśćcu najbardziej, Simma daje następujące wyjaśnienie: "Jest tyle różnych rodzajów czyśćca co dusz. Każdą duszę trapi tęsknota za Bogiem i to powoduje najboleśniejsze cierpienia ze wszystkich. Poza tym każda dusza jest tak karana, jak grzeszyła (...). Grzechy przeciwko miłości, oszczerstwo, zniesławienie, brak pojednania się, kłótnie z powodu chciwości i zazdrości są w wieczności bardzo karane (...). Jak często grzeszy się bezlitosnymi wypowiedziami i płochymi sądami o drugich (...). Słowo może zabić - słowo może uzdrowić". Do nieba może wejść tylko czysta miłość.

     "Co się dzieje z samobójcami? Są oni najczęściej niepoczytalni w chwili, gdy odbierają sobie życie. Przeważnie więcej winy ponoszą ci, którzy ich do samobójstwa doprowadzili". A najlepszy sposób, aby się do piekła nie dostać, to pokora.

     Pomimo wielkich cierpień doznawanych w czyśćcu "żadna dusza nie chciałaby wrócić na ziemię i nadal żyć, ponieważ ma ona poznanie, o którym my nie mamy pojęcia. Dusze pokutujące w czyśćcu pragną oczyszczenia. Czy możemy sobie wyobrazić dziewczynę, która odważyłaby się przyjść na pierwszy bal w brudnej sukience i nie uczesana? Dusza w miejscu oczyszczenia - czyli w czyśćcu - ma tak świetlane pojęcie o Bogu, że przedstawia się jej w oślepiającej piękności. Żadna siła nie zdołałaby jej zmusić, aby stanęła przed Jego Obliczem, jeżeli najdrobniejsza skaza nie została z niej jeszcze zmazana. Tylko doskonale czysta odważy się stanąć przed Bogiem, aby oglądać Go twarzą w twarz".

     Dusze ukazujące się Marii Simmie prosiły przede wszystkim o Msze św., modlitwę, ale także o zwrócenie się do ich bliskich z przestrogą, z prośbą o ofiary lub o wyrównanie krzywd. Z czasem zaczęły też prosić o przyjęcie cierpień za nie. Gdy wizjonerka się na to zgadzała, przeżywała godziny wielkich cierpień fizycznych; po ich upływie wracała do normalnego samopoczucia i mogła pójść rano do pracy. Ten rodzaj wspierania dusz pokutujących stał się dominującym nurtem misji Marii Simmy. Poznała, jak wielką wartość ma modlitwa i cierpienie ofiarowywane Bogu tu na ziemi w intencji zmarłych. Kilka godzin cierpień Marii skracało komuś czyściec o kilkadziesiąt lat. Dusze pokutujące z tej perspektywy żałują każdej okazji do cierpienia, której nie wykorzystały na ziemi, aby ją Bogu ofiarować w duchu pokuty.

     Wszystkie prośby dusz i informacje od nich uzyskane Maria przekazywała swemu proboszczowi, ks. Mattowi, bardzo troskliwie czuwającemu nad misją duchową, którą Bóg obdarzył jego penitentkę. Przekonując się, jak dobroczynne to zadanie dla dusz poku tujących w czyśćcu, a równocześnie jaki ma ono walor ewangelizacyjny dla ich rodzin, kapłan zgodził się, aby Simma wygłaszała odczyty o czyśćcu po okolicznych parafiach. Ludzie się o to dopominali, a dusze czyśćcowe popierały tę akcję, bo pobudzała do gorliwszego nabożeństwa w ich intencji. Po odczytach Maria była zasypywana pytaniami o życie pozagrobowe.

     Wielekroć dusze przychodzące do Marii Simmy mówiły o roli Matki Bożej w wypraszaniu im skrócenia lub złagodzenia cierpień czyśćcowych. Matce Bożej należy się tytuł Matki Miłosierdzia Dusz Czyśćcowych - stąd tak cenna dla nich jest modlitwa różańcowa. Jedna dusza objawiająca się powiedziała Simmie, że Matka Boża upomina się o wybudowanie kaplicy ku Jej czci na rozstaju, gdzie kiedyś już kapliczka stała. Gdy przeprowadzano nową drogę, starą kapliczkę zniesiono, a o postawieniu nowej zapomniano. Matka Boża przypomina o konieczności jej postawienia, wyrażając też życzenie, aby znajdował się w niej obraz przedstawiający Ją jako Matkę Miłosierdzia Dusz Czyśćcowych. Obraz ma być piękny. Krótko potem Simmę odwiedził ksiądz z Polski. Gdy Maria opowiedziała mu o życzeniu Matki Bożej, kapłan podjął się znalezienia malarza i pokrycia kosztów.

     Obraz namalował Adolf Hyła z Krakowa, autor obrazu Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach. W maju 1959 r. obraz ikaplica w Sonntagu zostały poświęcone i są teraz miejscem pielgrzymek oraz modlitw za dusze w czyśćcu. 


Teresa Tyszkiewicz


Źródło: Maria Simma:
Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi


nr 3-2009

Komentarze

32 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Adeptus 01.11.2021, 07:02

"Dwie rzeczy zabijają duszę: zarozumiałość i desperacja. Pierwsza zbyt wiele oczekuje, druga zaś zbyt mało. (Św. Augustyn)" A na co komu dusza? Człowieka powinien prowadzić rozum, nie żaden wyimaginowany magiczny duch. Im mocniej podkreślacie chrześcijańską nienawiść wobec "zarozumiałości", "próżności", czy "pychy", tym mocniej udowadniacie, jak upadlająca, antyludzka jest to ideologia. adeptusrpg.wordpress.com

Adeptus 01.11.2021, 07:00

A losu ludzkiego nie polepsza "zbawienie", tylko poznanie świata. Jeśli Bóg istnieje, jego "zbawienie" i jego samego należy odrzucić z najwyższą pogardą. Dumnie wyprostowany człowiek puszcza bąka na tą boską poczwarę ;) adeptusrpg.wordpress.com

Adeptus 01.11.2021, 06:57

A jak piekła i nieba nie ma? No cóż, nie napiszę, że się po śmierci zdziwisz, bo zapewne po prostu nie poczujesz nic. Co nie zmienia faktu, że życie zmarnowane na chrześcijańskie zabobony. adeptusrpg.wordpress.com

taka prawda 31.10.2021, 16:05

Kor 3,13-15: „… to okaże się w dniu, w którym wyjdzie na jaw dzieło każdego. Objawi się to w ogniu, gdy każdy czyn przejdzie próbę ognia. Jeśli jakaś budowla wytrzyma, budowniczy dostanie zapłatę. Ten, którego budowla spłonie, poniesie stratę, sam jednak ocaleje, ale tak, jakby przeszedł przez ogień”. Gdzie jest to miejsce, w którym człowiek po śmierci poniesie stratę, jakby przeszedł przez ogień, ale ocaleje? Czy to piekło? Nie, bo gdy się trafi do piekła, to się z niego nie wychodzi. Czy to niebo? Nie, w niebie nie ponosi się straty. Mt 12,32: „Jeżeli ktoś powie coś przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone. Ale temu, kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym”. Ten fragment sugeruje przebaczenie w przyszłym życiu. Dokąd można trafić, aby doświadczyć przebaczenia w przyszłym życiu? Do nieba? Tam przebaczenie nie jest już potrzebne. Do piekła? Tam nie ma przebaczenia.

hmm 31.10.2021, 15:07

Biblia nic nie mówi o czyśćcu, tylko o niebie i piekle...a jak go nie ma? to znaczy, żę człowiek sobie czyściec wymyślił, bo tak mu się lepiej żyje z tą myślą, jrdnak może się kiedyś zdziwić. Uważałby na to w co wierzę.

ceramik 31.10.2021, 14:38

"Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne" To wie każdy katolik. A co z żydostwem? Z powodów oczywistych niewiele jest osób na świecie, którzy im dobrze życzą, ale oni Jezusa zamordowali ''krew na nas i na dzieci nasze''. Czyli dopiero po śmierci będziemy uwolnieni od nich? Lepiej późno niż wcale, bo przecież Bóg wie, co by było, gdyby??? Nie do pomyślenia. Oni mają boga Golda i boginię Mamonę.

pol prawda 31.10.2021, 13:53

Pomieszanie z poplataniem w twojej duszy.Radze do tematu podejsc z innej strony.

taka prawda 31.10.2021, 13:50

Nikt nie czyta twoich wypocin czerwony zboku.

klasyczne zachowanie 31.10.2021, 13:45

pedofil drze mordę łapać pedofila

klasyczne zachowanie 31.10.2021, 13:45

pedofil drze mordę łapać pedofila

To bydle żydowskie ciągle na wolności! 31.10.2021, 12:58

Tu na Frondzie zboczeniec-pedofil pod pseudonimem "𝐏𝐨 𝟏𝟏 ... " napastował mego syna (13-latek). Oto co mu "proponowal" cyt. "Daj mi proszę swój numer telefonu to z chęcią zadzwonię i zaproszę cię np. na lody?" . . . . . . . . . . . . . Góra z góra ... Dopadnę cię żydzie sk*rwysynie i oduczę pedofilii!

Żyd zboczeniec z Gdańska szuka "miłości" 31.10.2021, 12:58

Tu na Frondzie zboczeniec-pedofil pod pseudonimem "𝐑𝐄𝐁𝐄𝐋𝐈𝐀𝐍𝐓" złożył memu synowi (13-latek) następująca "propozycje", cyt. "Daj mi proszę swój numer telefonu to z chęcią zadzwonię i zaproszę cię np. na lody?" - - - - - - - - - - - - - - - Sprawa będzie miała dla tego zboczeńca, tak czy siak, poważne reperkusje!

ect 31.10.2021, 11:22

Karmy, nie ma, to KŁAMSTWO. Choć przysłowie samo w sobie bywa prawdziwe.

ect 31.10.2021, 10:56

Dowodem na to, że wiedza psychiatryczna i współczesne środki farmakologiczne są często nieskuteczne jest Twój komentarz.

rebeliant 31.10.2021, 10:39

" Wiedzą na przykład o tym, kto bierze udział w pogrzebie i czy się modli, czy tylko idzie, aby inni go widzieli. Wiedzą, kto wysłuchał za nie Mszy św., bo dla umarłego pobożne wysłuchanie Mszy św. ma większe znaczenie aniżeli towarzyszenie zwłokom na cmentarz." - no oczywiście !!! dla osoby umarłej najważniejszym są msze, a nie to czy ktoś może zgwałcić jego córkę, a ten nie będzie mógł z tym nic zrobić. Ale przecież oczywistym jest, że bojaźń przed "zaświatami" musi być dźwignią na korzyść sekty. " Każdą duszę trapi tęsknota za Bogiem... " - i tu Słowo Boże się myli, gdyż są tacy, którzy najwięcej tęsknią za możliwościami łamiącymi wszelką bezsilność, czyli za wszechmocą. Zarówno Bóg jak i jego sekta uczynili sobie z "cierpień" punkt podparcia dla dźwigni ugięcia kolan swoich bezrefleksyjnych czcicieli. Żadnym bredzeniem Bóg nie zasłoni tego, że wszechmoc jest the best, a właśnie jej brak prowadzi do zadawania cierpień. Sprytny wszechmogący mondra głowa i to jednak umiał zagospodarować - aby tylko wyszło, że inni są pod jego butem i w takiej rzeczywistości jaką on chce - i to jest taka oczywiście rzeczywistość, która prowadzi wasze dłonie ku yego chfałce. Chcecie typowi robić dobrze, to proszę bardzo, ale nie wciągajcie w to innych.

ceramik 31.10.2021, 10:36

Przeczyta, co mówi Jezus o prawdziwym życiu i pluj jadem.

Styki 31.10.2021, 10:21

Dwie rzeczy zabijają duszę: zarozumiałość i desperacja. Pierwsza zbyt wiele oczekuje, druga zaś zbyt mało. (Św. Augustyn)

Duchowość 31.10.2021, 09:47

Co siejesz - to zbierasz. KARMA WRACA.

oj 31.10.2021, 09:43

Jednym slowem Robta co chceta ??

ect 31.10.2021, 09:41

Masz rację świat widać lepiej jak się stoi ale poznanie świata nie zbawia ludzi. Bóg, który zbawia pozwala się poznać pokornym, z pochylonym przed nim czołem. Wyprostowany, nadęty człowiek może co najwyżej bąka puścić, bo jest bardzo napompowany próżnościa.

Adeptus 31.10.2021, 09:16

Nom. I niby dlaczego posłuszeństwo katolickiej sekcie miałoby w jakikolwiek sposób ją uwiarygadniać? A dla Styków - człowiek lepiej widzi świat i zdobywa wiedzą o nim wyprostowawszy się i rozglądając, a nie na klęczkach z pochylonym czołem. Pokorne przyjęcie na wiarę "Prawdy Objawionej" i ślepe zaufanie autorytetowi Kościoła - czy jakiemukolwiek innemu - to zaprzeczenie mądrości. adeptusrpg.wordpress.com

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 31.10.2021, 09:16

pyerdolnięte babsko, zapewne schizofreniczka która miała omamy na tle religijnym! przy dzisiejszej wiedzy psychiatrycznej i dostępnych środkach farmakologicznych szybko byłaby wyleczona z halucynacji i urojeń...

Duchowość 31.10.2021, 09:06

Nie dla religii! Religia nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bogiem-stwórcą wszechrzeczy! Prawdziwy Bóg-stwórca wszechrzeczy jest Bogiem pełnym miłości. Nie karze! Nie jest gniewny! Nie daje jednego życia! Religia to stek kłamstw! Prawdziwy Bóg-stwórca wszechrzeczy nie napisał żadnej "świętej księgi" na których są oparte dzisiejsze religie!

Duchowość 31.10.2021, 09:05

STOP kłamstwom kościoła katolickiego. Jedno życie to bzdura. Reinkarnacja istnieje!

Anonim 31.10.2021, 08:49

No nie ma. Znowu kłamiesz?

Gola 31.10.2021, 08:36

Prezentujesz prawdziwe stalinowskie bezpretensjonalne wychowanie.

Styki 31.10.2021, 08:18

Jego mikroskopijny mozdzek tego nie pojmie bo z karafki napic sie mozna, uscisnawszy ja za szyjke i przychyliwszy ku ustom, ale kto ze zrodla pije, musi ukleknac i pochylic czolo.

Jest Fronda? Jest POweekendzik? Jest LOLcontent! 31.10.2021, 08:08

jw.

KleruchyWyciskająMamonęZUpośledzonej 31.10.2021, 08:08

Systemowa podłość kasty kleruchów obejmuje czerpanie korzyści z darmowej pracy mas dzieci (ministranci) i wykorzystywanie osób upośledzonych umysłowo - jak to Simma i tysiące innych - do celów propagandowych i marketingowych. W cywilizowanych społecznościach świata współczesnego są to działania uznawane za karygodne, potępiane i surowo inkryminowane. Niestety, pozostają nagminne wśród plemion ciemnoty katolickiej.

Pawel 31.10.2021, 08:04

Glowna roznica jest taka ze to dusze kontaktowaly sie z ww. Maria a nie odwrotnie. Maria szukala rad u swojego spowiednika, czyli bylo posluszna Kosciolowi Katolickiemu.

Adeptus 31.10.2021, 07:57

Jak odróżnić obrzydliwy, grzeszny okultystyczny spirytyzm od godnego, katolickiego obcowania z duszami, jak w przypadku Marii Simmy? Otóż, jeśli człowiek twierdzi, że skontaktowała się z nim dusza zmarłego w celu przekazania jakiejś pożytecznej wiedzy czy po prostu odwiedzin, żeby pogadać z krewnym/znajomym po przyjacielsku, to jest to ohydny spirytyzm i nekromancja. Natomiast jeśli dusza przybywa, by poprosić o zamówienie mszy świętej u księdza dobrodzieja, albo najlepiej od razu kilku, to jest to godne i sprawiedliwe. PS. Nie wierzę w żadne duchy, ale spirytystyczna wizja obcowania z nimi jest dużo sympatyczniejsza od katolickiej. adeptusrpg.wordpress.com

Styki 31.10.2021, 07:45

Tak ateusze, gdzie"wszystko ma wymiar duchowy, gdzie nie ma przestrzeni, materii, czasu, cierpienia i strachu, natomiast wszystkim we wszystkich jest Bóg".

Polecane

Czytaj dalej