Prokuratura w Katowicach sprawdza, czy do śmierci półrocznej Magdy z Sosnowca mogło dojść wcześniej niż w dniu jej rzekomego porwania. Jak dowiedział się nieoficjalnie reporter radia RMF FM, mogły to być nawet dwa dni.

Wczoraj media podały, że na komputerze rodziców dziewczynki znajdowały się ślady, że poszukiwano informacji m.in. o dziecięcych trumnach i organizacji pogrzebu. Krzysztof Rutkowski powiadomił dziś, że rodzice będą pozywali do sądów media sugerujące takie rzeczy. Teraz śledczy sprawdzają czy ktoś inny używał komputera rodziców. Komputer, który śledczy zabezpieczyli w domu rodziców Magdy, był wyczyszczony z wszelkich danych. Dopiero zatrudnieni przez prokuraturę eksperci odczytali te informacje z twardego dysku. To oznacza, że komuś zależało, by nikt nie dotarł do historii przeglądanych stron. Reporter RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że policja sprawdziła, gdzie w momencie, kiedy sięgano po informacje do internetu, logowały się telefony obojga rodziców Magdy i okazało się, że byli wtedy w domu, a więc blisko komputera. W jednym tylko przypadku surfowania po sieci w poszukiwaniu tych makabrycznych informacji ojciec dziewczynki miał być w pracy.
Prokuratorzy biorą także pod uwagę możliwość, że dziewczynka zmarła wcześniej niż w dniu rzekomego porwania - choć są dowody w postaci zeznań świadków, które na razie wykluczają tę wersję. Ta wersja tłumaczyłaby fakt poszukiwania w internecie treści związanych z pogrzebem dziecka dwa dni przed upozorowanym porwaniem dziewczynki. W środę na konferencji prasowej katowicka prokuratura podała, że nie można wykluczyć wersji celowego pozbawienia dziewczynki życia. Poza tym, według śledczych, istnieje prawdopodobieństwo, że w ukryciu zwłok Magdy brały udział osoby trzecie. Zawada-Dybek podała też, że śledczy zdecydowali o przebadaniu świadków wariografem. Poddania się badaniu odmówiła jedna osoba, ale prokurator nie zdradziła jej tożsamości.
Ł.A/RMFfm/Interia.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.