Hanna Gronkiewicz-Waltz przegrywa z kupcami spod PKiN w sądzie. My podpowiadamy prezydent stolicy jak zadośćuczynić sklepikarzom. Wiemy już jak wykorzystać genialny stadion, wokół którego z taką gracją biegała Joanna Mucha. Będzie on idealny nie tylko dla realizowania idei wolnego rynku, ale również jako miejsce rekreacyjne dla handlarzy. I tyle i aż tyle. Nie ma się co boczyć, bo niedawno się okazało, że ów obiekt do żadnych poważnych rozgrywek piłkarskich się nie nadaje.

Warszawski ratusz przegrywa z kupcami wypędzonymi spod Pałacu Kultury. Jak czytamy w serwisie se.pl: "Sąd rejonowy rozstrzygnął w ubiegłym tygodniu dwie sprawy związane z wydarzeniami z lipca 2009 roku. Obie na niekorzyść Ratusza. W pierwszej z nich sędziowie orzekli, że kupcy mają prawo do zwrotu połowy wartości hali, która stała pod Pałacem Kultury i Nauki. Zdaniem zarządu spółki KDT takie prawo gwarantowały im zapisy umowy dzierżawy, którą wypowiedział Ratusz. Według kupców należy im się z tego tytułu 7 mln zł, do których naliczyć należy odsetki".
Stadion Narodowy, który w bohaterski sposób pokonuje problemy, które sam stworzył swoim istnieniem, może się przysłużyć naszemu pięknemu krajowi, a szczególnie stolicy. Wybitna prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz dostała wskazówki jak wykorzystać stadion, który został wybudowany jako miejsce do joggingu dla pięknej pani mister Muchy. Wystarczy, że miasto przegra parę procesików i miejsce będzie jak ulał dla przepędzonych parę lat temu z centrum kupców! Tak w ramach odszkodowania za wysłanie byczków przeciw groźnej tłuszczy handlarzy rajstop i chińskich zupek.
Na dodatek piękna pani minister pokazała, że jest gdzie uciekać przed wynajętymi przez ratusz ochroniarzami.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.