Wiadomości

Matka Kurka: Biernat nie zostanie Sawicką, Bolek nie wybroni się jak kapuś...

Niezmiennie twierdzę, że zbyt szybko zapominamy jaką stajnię pozostawiło po sobie „25 lat wolności”. Pierwsze marzenie Polaków skupiało się na tym, aby ktoś w końcu zajął się sprzątaniem i zamiast stajni urządził w Polsce dom, w którym zamieszkamy jak ludzie, nie jak… Stało się i to jedno spełnione marzenie jest dla mnie wartością nadrzędną i paliwem na długie lata. Dwa tytułowe wydarzenia nie robią większego wrażenia na większości Rodaków i nawet zagorzali zwolennicy porządków kręcą nosem, że jakieś takie mało znaczące te gesty.

3 min czytania
Matka Kurka: Biernat nie zostanie Sawicką, Bolek nie wybroni się jak kapuś...
Matka Kurka: Biernat nie zostanie Sawicką, Bolek nie wybroni się jak kapuś...

Niezmiennie twierdzę, że zbyt szybko zapominamy jaką stajnię pozostawiło po sobie „25 lat wolności”. Pierwsze marzenie Polaków skupiało się na tym, aby ktoś w końcu zajął się sprzątaniem i zamiast stajni urządził w Polsce dom, w którym zamieszkamy jak ludzie, nie jak… Stało się i to jedno spełnione marzenie jest dla mnie wartością nadrzędną i paliwem na długie lata. Dwa tytułowe wydarzenia nie robią większego wrażenia na większości Rodaków i nawet zagorzali zwolennicy porządków kręcą nosem, że jakieś takie mało znaczące te gesty. 

<<<KUP KSIĄŻKĘ O BRAWUROWYCH AKCJACH ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH! >>>


Marudzenie poniekąd słuszne, w końcu kto by nie chciał zamiast płoci zobaczyć rekinów za kratami. Kto by nie chciał przeczytać akt zgromadzonych na Łubiance, zamiast listów miłosnych Seweryna i Osieckiej do Kiszczaka? Skala patologii nie koresponduje z symbolicznymi aktami mizernej sprawiedliwości i tutaj zgoda, ale na miły Bóg spójrzmy na te dary z racjonalnym dziękczynieniem. Zgadzam się ze sceptykami, że IPN w willi Jaruzelskiego najpewniej szuka wiatru w polu. Pojmanie Biernata przez prokuraturę też jawi się jako szukanie prawa i sprawiedliwości w minimalnym wymiarze, jednak coś podobnego przez ostatnie osiem lat było nie do pomyślenia. „Świętości” nikt nie śmiał dotykać, wskazywanie złodzieja palcem kończyło się wyrokiem za pomówienia, wskazanie kapusia linczem i ostracyzmem społecznym. I nagle nastąpił błogosławiony zwrot akcji, dzieją się cuda nad Wisłą, ale nie ma się komu z oczekiwanej odmiany cieszyć. Nie grzeszmy pychą i spójrzmy z pokorą na rzeczy sedno. 

Do dziś nikt nie potrafi jednoznacznie stwierdzić o co tak naprawdę chodzi z komedią odstawioną przed wdowę po Kiszczaku, która się skończyła tragifarsą dla Lecha Bolka Wałęsy. IPN od ponad roku prowadzi różne śledztwa w związku z oczywistymi podejrzeniami, że w domach esbeków mogą się znajdować ciekawe dokumenty. O podejrzeniach prokuratorskich i CBA chyba nie ma sensu wspominać, ile i kto kradnie w POPSL wiedzieli podoficerowie. Cały problem polegał na tym, że nie było odważnych, aby zamknąć najbardziej dające po oczach sprawy. Teraz lawina powoli ruszyła wbrew gigantycznym tamom kłamstwa i ochrony brudnych biznesów. Przerwanie tej zapory wymagało nadludzkiego wysiłku, bo i za rządów PiS pierwsze działania w kierunku prawa i sprawiedliwości też nie były takie przyjemne, mam na myśli planowaną histerię. W 2006 roku koleżanka złodziejki nielegalną amunicją próbowała urządzić płaczliwy spektakl, co skończyło się dla niej tragicznie. Lekarz łapownik, traktujących ludzi jak bydło, stał się ofiarą IV RP i po jego aresztowaniu okazało się, że masowo zaczęli „umierać” ludzie, czekający na transplantację. Wyreżyserowany płacz Sawickiej niósł się po korytarzach sejmowych przez dwie kadencje, a uczciwi funkcjonariusze, którzy namierzyli łapówkarę dostali wyroki bez zawieszenia. Z kapusiów esbeckich w zasadzie udało się napiętnować jednego Maleszkę, nawiasem mówiąc ten konfident nadal po cichu redaguje czerski biuletyn. 

A jak to wygląda dziś, gdy poszły w eter dwie akcje wymierzone w stajnię Michnika. Jako stały widz TVN24 stwierdzam, że na próby wszczęcia rytualnej histerii, przez Mordkę Morozowskiego, nawet redakcyjna koleżanka patrzyła z politowaniem. Przyłapany w sejmie Halicki ze zwieszona głową przyznał, że Biernata bronić się nie da. Rozkraczeni „obiektywnie” dziennikarze wykpili porównanie do Białorusi w kontekście wizyty IPN w domu Jaruzelskiego. Co to oznacza? Przełamanie najkrócej mówiąc! Jest znacznie łatwiej niż było prawie 10 lat temu, mamy inny klimat, który dał przewagę Polsce i przycisnął do ściany PRL. Długo oczekiwany stan staje się faktem, właśnie poprzez takie niby drobne gesty i działania. 

Biernat nie zostanie Sawicką, Bolek nie wybroni się jak kapuś Boni, wdowa po Jaruzelskim do „niepokalanej” działaczki SLD „Basi” Blidy też się nie zbliży ze swoim męczeństwem. Dokładnie w tym rzecz, żeby podobne porządki nie robiły większego wrażenia, żeby były naturalnym stanem. Przyglądałem się uważnie w jakim kierunku pójdzie „narracja” i kolejny raz mamy bezradność przeplataną rozpaczliwymi próbami wykorzystanie starych i zgranych chwytów propagandowych. Moja ocena bieżącej sytuacji nie jest zaklinaniem rzeczywistości, naprawdę uważam, że nastąpił przełom w polskim życiu publicznym, po raz pierwszy Polak ściga złodzieja i kapusia, a nie odwrotnie.

Matka Kurka/kontrowersje.net

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej