Rodzina

Miała raka piersi, więc lekarze zalecali jej aborcję. Urodziła zdrowe dziecko i całkowicie wyzdrowiała!

Chociaż życie matki było zagrożone, a lekarze nie przestawali sugerować aborcji, Jo zadecydowała, że urodzi dziecko, a z rozpoczęciem chemioterapii poczeka sześć miesięcy. Im dłużej zwlekała z rozpoczęciem terapii, tym większe szanse miało na przeżycie jej dziecko.

2 min czytania
Miała raka piersi, więc lekarze zalecali jej aborcję. Urodziła zdrowe dziecko i całkowicie wyzdrowiała!
Miała raka piersi, więc lekarze zalecali jej aborcję. Urodziła zdrowe dziecko i całkowicie wyzdrowiała!

Richard i Jo Powell od trzech lat starali się o dziecko. W końcu kobieta zaszła w upragnioną ciążę. Ale szczęście małżonków nie trwało długo. Wkrótce okazało się, że Jo ma raka piersi. Lekarze od razu zastrzegli, że nie będą poddawać pacjentki w tak wczesnym stadium ciąży chemioterapii i zasugerowali jej wykonanie aborcji. Co więcej ostrzegali, że sama ciąża będzie pogarszała stan zdrowia Jo – organizm kobiety w ciąży wytwarza bowiem hormony, które przyspieszają rozwój guza.  Lekarze sugerowali aborcję, ale Jo nie dawała za wygraną. Przeczytaj niesamowitą historię kobiety, która urodziła dziecko i... całkowicie wyzdrowiała!  

/

Chociaż życie matki było zagrożone, a lekarze nie przestawali sugerować aborcji, Jo zadecydowała, że urodzi dziecko, a z rozpoczęciem chemioterapii poczeka sześć miesięcy. Im dłużej zwlekała z rozpoczęciem terapii, tym większe szanse miało na przeżycie jej dziecko.

 

- Wiedziałam, że nie możemy się poddać w walce o nasze dziecko – wyznała niedawno w rozmowie z „Daily Mail” Jo. - Nie było innej możliwości poza tą, że byłam gotowa poświęcić za nie swoje życie – dodała.

 

- Staraliśmy się o dziecko od lat i byliśmy przekonani, że już więcej ten cud nam się nie przydarz (...). Wiedziałam, że jeśli nawet mnie się nie uda, to przyniosę na świat nowe życie – mówiła w rozmowie z „Daily Mail”.

 

Jo przeszła operację usunięcia węzłów chłonnych. „Zaraz po operacji lekarze zrobili mi badania i usłyszałam, jak bije serduszko Jake'a. Utwierdziłam się w przekonaniu, że robię tak, jak trzeba” - mówiła później mama małego chłopca.

 

W piątym miesiącu ciąży Jo zaczęła otrzymywać niewielkie dawki chemioterapii. W grudniu 2010 roku na świat przyszedł całkowicie zdrowy Jake. Jego mama zaraz po porodzie przeszła mastektomię i rozpoczęła walkę o życie.

 

Niedawno Jo została poinformowana, że nie wymaga dalszego leczenia. Wygrała z rakiem. „Czuję się tak, jakbyśmy wygrali na loterii. Jake jest szczęśliwym małym chłopcem. Jest taki pogodny i wesoły. Patrzę na niego i wiem, że warto było przejść przez to piekło” - opowiada szczęśliwa mama.

 

„Jesteśmy po prostu zachwyceni, że w końcu, po tym wszystkim, co przeszliśmy, możemy być szczęśliwą, zdrową rodziną” - konstatuje Jo. 

 

eMBe/Lifesitenew.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej