Wiadomości

Między śmiercią a śmiercią

Człowiek niewierzący wzruszy zapewne ramionami i – przeczytawszy mój wywód – popuka się palcem w czoło. Kto by się przejmował tymi kilkoma komórkami przechowywanymi gdzieś w jakimś laboratorium? Ot, trochę substancji biologicznej trzymanej w ekstremalnie niskiej temperaturze, która przy okazji generuje ogromne koszty. Forsy szkoda, lepiej by ją wydać na coś pożytecznego, jak choćby walkę z „globciem”, wprowadzenie powszechnego prawa do własnego brzucha, dystrybucję prezerwatyw pośród „zacofanych” ludów Czarnej Afryki czy skuteczne wymuszenie ścisłej integracji na naszym kontynencie...

2 min czytania
Między śmiercią a śmiercią
Między śmiercią a śmiercią

Współczesny, postępowy świat zachłysnął się procedurą IN VITRO jako cudownym panaceum i spełnieniem marzeń dla par nie mogących w sposób naturalny począć dziecka. Pominę fakt, że to panaceum niczego nie leczy a dzieci, które na świat przyjdą w jego wyniku są traktowane przedmiotowo, jak zachcianka, kolejny gadżet do kolekcji. Zostawię też problem eugenicznej selekcji poczętych istot ludzkich i śmierci tych, które nie są dość doskonałe by otrzymać prawo do życia. Zainteresował mnie los tych, które są skazywane na coś znacznie gorszego niż spływ kanałem ściekowym – na zamrożenie w ciekłym azocie.

/

Człowiek niewierzący wzruszy zapewne ramionami i – przeczytawszy mój wywód – popuka się palcem w czoło. Kto by się przejmował tymi kilkoma komórkami przechowywanymi gdzieś w jakimś laboratorium? Ot, trochę substancji biologicznej trzymanej w ekstremalnie niskiej temperaturze, która przy okazji generuje ogromne koszty. Forsy szkoda, lepiej by ją wydać na coś pożytecznego, jak choćby walkę z „globciem”, wprowadzenie powszechnego prawa do własnego brzucha, dystrybucję prezerwatyw pośród „zacofanych” ludów Czarnej Afryki czy skuteczne wymuszenie ścisłej integracji na naszym kontynencie...

 

Ja jednak wierzę w duszę, z którą każdy człowiek jest nierozerwalnie związany od pierwszych chwil swojego istnienia. Duszę, która po krótszym lub dłuższym pobycie na tym łez padole wyrywa się by wrócić do Stwórcy. Dlatego mniej przeraża mnie widok rozerwanego w wyniku aborcji dziecka niż widok sterylnego pomieszczenia z pojemnikami, w których przetrzymuje się ludzi – bo dla mnie są to ludzie – w najwcześniejszym etapie rozwoju. Szeol – to jedyne, co mi przychodzi na myśl. Zawieszenie pomiędzy śmiercią a życiem, a właściwie pomiędzy śmiercią a śmiercią, bo ogromna większość tych istot nigdy światła słonecznego nie zobaczy. Jedno jest tylko pewne – prędzej czy później zobaczą Boga. I na nic zdadzą się wysiłki współczesnych piewców lucyferiańskiej przyszłości – te dzieci w końcu do Boga trafią. A wszyscy ci, którzy usiłują im w tym przeszkodzić – o ile się nie nawrócą i nie zobaczą ogromu zła jakie wyrządzają najniewinniejszym z niewinnych – będą mogli tylko zapłakać gorzko nad swoją głupotą.

 

Alexander Degrejt

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej