Wiadomości

"Mimo, że jestem apolityczny, to przyszedłem. Ta śmierć jest bardzo ważna"

We wtorek ulicami Wrocławia przeszedł marsz ku czci pomordowanych w Katyniu i ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Uczestniczyło w nim ponad tysiąc osób. Inicjatywa pochodu narodziła się spontanicznie w internecie, organizacją zajęły się inicjatywa Tak dla Wrocławia i Wrocławski Klub Frondy.

2 min czytania
"Mimo, że jestem apolityczny, to przyszedłem. Ta śmierć jest bardzo ważna"
"Mimo, że jestem apolityczny, to przyszedłem. Ta śmierć jest bardzo ważna"

We wtorek ulicami Wrocławia przeszedł marsz ku czci pomordowanych w Katyniu i ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Uczestniczyło w nim ponad tysiąc osób. Inicjatywa pochodu narodziła się spontanicznie w internecie, organizacją zajęły się inicjatywa Tak dla Wrocławia i Wrocławski Klub Frondy.

Marsz ulicami Wrocławia.

 

Wrocławianie od 17.30 zbierali się przy Pasażu Grunwaldzkim, gdzie uformowała się kolumna pochodu. Na jej czele stanęli członkowie Związku Strzeleckiego i harcerze odpowiedzialni za Krzyż Katyński. Za nimi ustawili się wrocławianie z kwiatami, zniczami i flagami.

O godzinie 18 kolumna ruszyła, zajmując prawie całą szerokość jezdni, z placu Grunwaldzkiego w stronę Mostu Grunwaldzkiego, gdzie przywitali ją kibice Śląska Wrocław z hymnem Polski na ustach i czerwonymi i białymi racami w ręku.

Wśród uczestników znalazł się Andrzej Welna, który przyniósł małą flagę Polski.

- Poruszył mnie cały zlepek ostatnich wydarzeń, 70. rocznica Katynia i tragedia w Smoleńsku. Mimo, że jestem apolityczny, to przyszedłem – powiedział wrocławskiej "Gazecie Wyborczej". – Kiedy dowiedziałem się o katastrofie prezydenckiego samolotu, przeszyła mnie myśl, że ta śmierć jest bardzo ważna. Dzięki temu wszystkie media, także zagraniczne, które do tej pory były nieczułe, powiedzą o zbrodni katyńskiej. Żadne słowa prezydenta nie byłyby tak doniosłe, nie znaczyły tak wiele. To ironia losu. Dlatego każdy powinien wyjść z domu i być tutaj.

- Chciałam być solidarna nie tylko z ludźmi, którzy zginęli, ale także z ich rodzinami. Dopiero kiedy zobaczyłam zdjęcia z miejsca katastrofy, szczątki samolotu, uświadomiłam sobie, co się stało. Ale te wydarzenia ciągle wydają się nierealne – powiedziała Wyborczej Karolina Żuk, studentka Politechniki Wrocławskiej.

Następnie wszyscy w ciszy ruszyli do Pomnika Ofiar Zbrodni Katyńskiej w parku Słowackiego. Po drodze mijali stojące w korkach samochody. Kierowcy wychodzili z pojazdów. Milczeli.

Na miejscu nie było przemów ani śpiewów. Milczące zgromadzenie zapełniło zniczami i kwiatami plac przed pomnikiem.

Dopiero na koniec ulicami Oławską, Kazimierza Wielkiego i Świdnicką pochód dotarł na Rynek. Pod opuszczonymi flagami zapalono znicze. Odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego, Rotę, Boże coś Polskę i inne pieśni patriotyczne. Po jakichś dwudziestu minutach tłum się rozszedł.

 

MJ/GW

 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej