Wiadomości

Mobilizacja na Białorusi. Mińsk nie chce być drugą Ukrainą

Tysiące rezerwistów zostało powołanych pod broń. Wezwani otrzymują zawiadomienia do pracy - informuje Telewizja Biełsat. Kierowani są do wschodnich obwodów kraju.

1 min czytania
fot. Kremlin.ru
fot. Kremlin.ru

Tysiące rezerwistów zostało powołanych pod broń. Wezwani otrzymują zawiadomienia do pracy - informuje Telewizja Biełsat. Kierowani są do wschodnich obwodów kraju.

Powoływani są niezależnie od wieku - 50. latkowie, 20. - latkowie. Mają tylko kilka godzin na zabranie ciepłych rzeczy. Rezerwiści są następnie transportowani do obwodów mińskiego, witebskiego i mohylewskiego.

Ministerstwo Obrony Białorusi uspokaja, że to tylko ćwiczenia, a celem mobilizacji jest sprawdzenie zdolności bojowej armii. Trudno jednak nie wiązać tego faktu z napięciem na linii Mińsk-Moskwa, dotyczącym dostaw surowców oraz planowanych jesiennych manewrów wojskowych.

Białorusini po ponad ćwierćwieczu niepodległości, nie chcą się podporządkować większemu sąsiadowi. Putin jest nieprzewidywalny - uważają. - Po co brać nas na żywca, po co brać nas za gardło? - grzmiał ostatnio Aleksandr Łukaszenka i przekonywał, że Białoruś poradzi sobie bez rosyjskiej ropy i gazu.

Teraz Mińsk pręży muskuły i pokazuje, że nie będzie drugą Ukrainą. Mobilizacja rezerwistów ma pokazać, że kraj jest gotowy do obrony swojej niepodległości i nie da się zastraszyć.

Tomasz Teluk/belsat.eu

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej