Wiadomości

'Mówią, że jesteśmy objazdowymi dziwkami'

"Kiedy sytuacja jest stabilna, gdy nie są naruszane prawa obywatelskie, można robić swoje, zajmować się wyłącznie sztuką. Ale dziś neutralność to obojętność, egoizm i nieodpowiedzialność" - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Newsweek" aktorka Maja Ostaszewska.

2 min czytania
fot. youtube, wikipedia
fot. youtube, wikipedia

"Kiedy sytuacja jest stabilna, gdy nie są naruszane prawa obywatelskie, można robić swoje, zajmować się wyłącznie sztuką. Ale dziś neutralność to obojętność, egoizm i nieodpowiedzialność" - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Newsweek" aktorka Maja Ostaszewska.

Tym samym głosem przemawiają inni antypisowscy chucpiarze ze "świata kultury": Jacek Poniedziałek, Magdalena Cielecka i Maciej Stuhr.

"Jesteśmy osobami publicznymi, mamy wpływ na opinie innych. Naszym obowiązkiem jest stawanie po jasnej stronie mocy" - mówi Ostaszewska. Aktorzy tłumaczą, że chcą bronić wolności i boją się, że ktoś pewnego dnia... zakupa do ich drzwi i zapyta ich, z kim śpią oraz w co wierzą. Czwórka aktorów pomstuje też na "nienawiść" w Polsce, rzekomo podsycaną przez rząd PiS i Kościół katolicki.

"Niepokoi mnie niszczenie edukacji. Ci eksperci od podstawy programowej bredzą, że prezerwatywa jest rakogenna. Nie mówiąc już o 'klasach matematyczno-narodowych" - ubolewa na przykład Jacek Poniedziałek. Z kolei Cielecka twierdzi, że PiS przeprowadza "mentalną rewolucję", a Stuhr sugeruje, że władza zamierza "wychować nowego obywatela - 'małego narodowca'".

Pytani, dlaczego demonstrują przeciwko władzy, tłumaczą, że chodzi o walkę o wolność. "To wszystko, czego dokonali ludzie walczący o wolność, o demokrację, jest teraz błyskawicznie niweczone. Mamy milczeć, gdy niszczy się edukację, autorytety, gdy zakłamuje się historię, gdy szczuje się ludzi przeciwko sobie?" - przekonuje Poniedziałek. Jak dodaje, jesteśmy na "skraju wojny domowej", a Ostaszewska idzie dalej: "na skraju państwa autorytarnego".

Wreszcie Ostaszewska użala się nad trudnym losem aktora. "To zresztą paradoks bycia aktorem: z jednej strony robi się z nas bogów, projektuje się na nas cechy postaci, które gramy. A z drugiej strony uważa się, że jesteśmy objazdowymi dziwkami, które można opluwać" - twierdzi.

weg/Newsweek

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej