Wiadomości

"Muzeum wypędzonych" bez Steinbach, ale większe i z jej ludźmi

Koniec kilkumiesięcznych targów o radę fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie". Niemiecka koalicja rządząca i Związek Wypędzonych (BdV) doszły w tej sprawie do porozumienia. Szefowa związku, która była kością niezgody w rozmowach zrzekła się chęci kandydowania. Ale nie za darmo.

2 min czytania
"Muzeum wypędzonych" bez Steinbach, ale większe i z jej ludźmi
"Muzeum wypędzonych" bez Steinbach, ale większe i z jej ludźmi

Koniec kilkumiesięcznych targów o radę fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie". Niemiecka koalicja rządząca i Związek Wypędzonych (BdV) doszły w tej sprawie do porozumienia. Szefowa związku, która była kością niezgody w rozmowach zrzekła się chęci kandydowania. Ale nie za darmo.

Erika Steinbach wytargowała większość przywilejów jakich chciała dla BdV.

W zamian za ustąpienie Steinbach członkowie koalicji CDU/CSU i FDP zapowiedzieli znowelizowanie ustawy o fundacji, która stworzyć ma w Berlinie muzeum poświęcone wysiedleniom. - Osiągnęliśmy dobre rozwiązanie, które służy fundacji. Nie ma ani przegranych, ani zwycięzców – oceniła szefowa BdV.

Porozumienie przewiduje, że Bundestag, a nie rząd będzie powoływał członków rady fundacji. Gremium to zostanie zwiększone z 13 do 21 członków. Związek Wypędzonych otrzyma dwa razy więcej miejsc niż obecnie (do tej pory miał trzy, teraz będzie miał sześc). Poinformowała o tym agencja DPA, powołując się przy tym na źródła w koalicji.

Dodatkowo zwiększona zostanie przestrzeń przyszłego muzeum wysiedleń w budynku Deutschlandhaus w centrum Berlina. Jego powierzchnia będzie wynosić 3000 metrów kw. Przyjęto też postulat Związku Wypędzonych i fundacja zajmie się digitalizacją i udostępnianiem opinii publicznej informacji przechowywanych w archiwum funduszu rekompensat dla wysiedlonych w Bayreuth.

Rządząca koalicja zgodziła się na większość warunków, jakie BdV postawiło w rozmowach o rezygnacji z nominowania swojej szefowej do władz muzeum wysiedleń. Na kandydaturę Steinbach nie godził się szef MSZ Guido Westerwelle. Jak mówił, robił to ze względu na dbałość o relacje z Polską. Protestowali też m.in. Centralna Rada Żydów w Niemczech, wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Huebner i pełnomocnik niemieckiego rządu do kontaktów z Polską Cornelia Pieper.

 

mm/Gazetaprawna.pl/Interia.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej