Wiadomości

Najlepszy sposób na rzucenie palenia

Miało to miejsce wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy zapaliłem papierosa. Pamiętam dobrze jak w siódmej klasie podstawówki, między jedną lekcją a drugą , w czasie przerwy zbieraliśmy się za szkołą z chłopakami. Był to czas pewexów, gdzie sposobem na zdobycie prestiżu, w grupie szkolnych rówieśników, było pokazanie się, w zachodnich markowych ciuchach bądź pochwalenie się nową płytą młodzieżowego zespołu. A dla udowodnienia swojej dorosłości, należało zapalić papierosa, wykonując szereg dymnych kółeczek, nie krztusząc się przy okazji. To był czas, w którym zapaliłem swojego pierwszego papierosa, w ukryciu oczywiście i wielkiej tajemnicy przed rodzicami. Było to takie młodzieńcze popalanie od czasu do czasu, dla pokazania się przed kolegami, bądź z ciekawości jak” smakuje” dana marka papierosów. Takie stałe palenie zaczęło się właściwie , kiedy skończyłem pełnoletność, które z przerwami mniejszymi lub większymi, trwało ponad 20 lat.

3 min czytania
Najlepszy sposób na rzucenie palenia (fot. sxc hu)
Najlepszy sposób na rzucenie palenia (fot. sxc hu)

Miało to miejsce wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy zapaliłem papierosa. Pamiętam dobrze jak  w siódmej klasie podstawówki, między jedną lekcją a drugą , w czasie przerwy zbieraliśmy się za szkołą z chłopakami. Był to czas pewexów, gdzie sposobem na zdobycie prestiżu, w grupie szkolnych  rówieśników, było pokazanie się,  w zachodnich markowych  ciuchach bądź pochwalenie się nową płytą młodzieżowego zespołu. A dla  udowodnienia swojej dorosłości,  należało zapalić papierosa, wykonując szereg dymnych kółeczek, nie krztusząc się przy okazji. To był czas, w którym zapaliłem swojego pierwszego papierosa, w ukryciu  oczywiście i wielkiej tajemnicy przed rodzicami. Było to takie młodzieńcze popalanie od czasu do czasu, dla pokazania się przed kolegami, bądź z ciekawości jak” smakuje” dana marka papierosów. Takie  stałe palenie zaczęło się właściwie , kiedy skończyłem pełnoletność, które z przerwami mniejszymi lub większymi, trwało ponad 20 lat.

W 2005 roku wydarzyła się niezwykła historia. Pod koniec sierpnia, tego pamiętnego dla mnie roku postanowiłem odświeżyć  mieszkanie i je pomalować. Była sobota sierpniowego wieczoru, w mieszkaniu rozpoczęty remont, wszędzie rozstawione wiadra z emulsją , a obok nich leżące pędzle i inne materiały budowlane. Właśnie położyłem się zmęczony do łóżka. Czuję jak z lewego ucha wycieka mi ropa. Po  chwili cała poduszka pełna w brązowej mazi. Wiedziałem dobrze, że rozpoczęło się właśnie ostre zapalenie ucha, które w przeszłości przechodziłem wielokrotnie i zawsze kończyło się ono tak samo: kilkudniowym wyciekiem ropnym i zastrzykami penicyliny oraz wysoką gorączką 40-to stopniową. Zdałem sobie sprawę, że w takim stanie nie dam rady dokończyć remontu. W tym momencie, patrząc na ten twórczy remontowy bałagan wokół  mnie, westchnąłem mówiąc w myślach te słowa, „Boże widzisz jaki bałagan wokół mnie, wstyd, żebym leżał i chorował w takim bałaganie, jeżeli do rana mi to przejdzie to daję słowo honoru, że rzucę palenie” i zasnąłem. Rano się budzę i czuję, że ropa mi nie leci , a ucho zupełnie suche. Niedowierzając temu wszystkiemu, wiedząc z doświadczenia, że od tygodnia do dwóch, zawsze trwało wcześniejsze, każde zapalenie z kilkudniowym wyciekiem ropnym przynajmniej i to przy braniu mocnych zastrzyków, pojechałem na ostry dyżur laryngologiczny do szpitala. W szpitalu opowiedziałem o tym, że wieczorem miałem pełno ropy w uchu. Lekarz Laryngolog obejrzał bardzo dokładnie ucho i stwierdził, że absolutnie nie ma żadnego zapalenia i ropy również nie ma w uchu, że nic tam się złego nie dzieje. Po wyjściu z gabinetu medycznego popatrzyłem ostatni raz na paczkę papierosów i wyrzuciłem ją do kosza. Stwierdziłem, złapałeś mnie Boże za  słowo. Nagle wyzdrowiałem, mogę skończyć remont, a ja jako człowiek honoru muszę dotrzymać danego słowa. Od tego dnia nie palę wogle. Mija właśnie 9-ta rocznica rzucenia przeze mnie palenia papierosów.

Myślę, że najlepszym sposobem na rzucenie palenia jest właśnie danie słowa honoru Bogu –  dla osób wierzących, przed którym nie chcemy wypaść na ludzi niewdzięcznych, nie mających honoru, jak również zawsze istnieje obawa spotkania nas czegoś nieprzyjemnego za niedotrzymanie słowa i oszukanie Go, a dla osób niewierzących danie go  bliskiej osobie , na której nam zależy i przed , którą nie chcemy wypaść jako słabi ludzie nie posiadający honoru.

Tomasz Kaczyński

Wszelkie prawa autorskie do niniejszego artykułu zastrzeżone. Artykuł może być opublikowany na fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej