Papież prorok obejmuje przywództwo swego narodu i prowadzi go do wielkiego starcia, które kończy się – wbrew wszelkim racjonalnym kalkulacjom – zwycięstwem – pisał Dariusz Gawin w 3. numerze „Teologii Politycznej” zatytułowanej „Pierwszy rok bezkrólewia”. Przypominamy ten tekst w związku z przypadającą dzisiaj 14. rocznicą odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca.
Filozofia narodu Jana Pawła II to temat trudny z oczywistego względu – ilość koniecznych do uwzględnienia homilii, przemówień i wystąpień Ojca Świętego przytłacza swoim ogromem. Istnieje jednak tekst, który może posłużyć za kwintesencję tej wielkiej nauki, tekst krótki i dzisiaj powszechnie przywoływany: tekst papieskiej homilii wygłoszonej w czasie mszy świętej odprawionej 2 czerwca 1979 roku w Warszawie na placu Zwycięstwa. Frazę: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” zna dzisiaj każdy, bowiem moment jej wygłoszenia stał się w zbiorowej wyobraźni początkiem końca komunizmu. To dlatego po śmierci Papieża właśnie ten fragment homilii przytaczano bez końca w przekazach telewizyjnych i to dlatego – ze względu na szczególną wymowę symboliczną miejsca – ten właśnie plac, obecnie plac Piłsudskiego wybrali spontanicznie warszawiacy na mszę w intencji Ojca Świętego w kwietniu 2005 roku. Ale jak to zwykle w takich wypadkach, mało kto sięga po całość tekstu. Tymczasem właśnie tutaj, w treści tego wielkiego kazania kryje się źródło duchowej mocy, z której wypływało końcowe wezwanie. Owym źródłem jest wielka wizja dziejów ludzkich jako duchowego dramatu – wielka wizja narodu jako wspólnoty odgrywającej w nim jedną z pierwszoplanowych ról. Żeby zrozumieć ten szczególny skrót myślowy, wystarczy przytoczyć początek poprzedniego zdania homilii: „I wołam, ja, syn polskiej ziemi, zarazem ja, Jan Paweł II, papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia...”. Głębia tysiąclecia historii narodu – oto właściwe źródło politycznej mocy tego kazania.
Głowa Kościoła katolickiego jest przede wszystkim kapłanem i naturalnym punktem odniesienia dla jego działań jest Kościół rozumiany jako wspólnota wiernych. Papież Polak zabierający głos w samym sercu stolicy, kilkadziesiąt metrów od Grobu Nieznanego Żołnierza – w czerwcu 1979 roku, a więc w epoce gierkowskiego „realnego socjalizmu” – siłą rzeczy musiał wykroczyć poza te ramy. Jeśli szukać jakichś analogii odwołujących się do tradycji religijnej, to można powiedzieć, że odegrał wtedy rolę porównywalną do starotestamentowego proroka. Był nie tylko kapłanem, lecz również przywódcą pełniącym oprócz funkcji religijnych także funkcje zarezerwowane w naszym nowoczesnym języku dla polityków. Mojżesz łączył rolę najwyższego kapłana z rolą prawodawcy i przywódcy kierującego życiem publicznym – nade wszystko zaś był czynnym współtwórcą dziejów swego narodu. Kimś takim jest właśnie Jan Paweł II 2 czerwca 1979 roku – w tej postaci wołającej o odmianę biegu historii splata się w jedno religia i polityka, historia polityczna narodu i duchowy wymiar historii zbawienia. Tu tkwi siła tego obrazu i stąd wypływa jego wielka moc oddziaływania. Papież prorok obejmuje przywództwo swego narodu i prowadzi go do wielkiego starcia, które kończy się – wbrew wszelkim racjonalnym kalkulacjom – zwycięstwem. Polityka to sfera interesów materialnych i stosunku sił. Jan Paweł II swoje wyzwanie rzuca systemowi, którego twórca rzucił kiedyś na wzmiankę o Watykanie pogardliwy komentarz: „Papież? A ile on ma dywizji?”. Dla Stalina i Bieruta liczyła się tylko brutalna fizyczna siła jako ultima ratio każdej skutecznej polityki. A jednak to bezbronny pielgrzym pokoju okazał się zwycięzcą tego starcia, ponieważ właściwym wymiarem historii okazuje się wymiar duchowy. I w tym również wymiarze konstytuuje on naród jako wspólnotę polityczną odnoszącą swoje zwycięstwo także w wymiarze politycznym.
Sobotnia msza 2 czerwca 1979 odbywa się w przeddzień Zielonych Świątek, w przeddzień święta Zesłania Ducha Świętego, kiedy to apostołowie i zebrani wokół nich wierni z wielu ludów i języków stali się – jak to opisują Dzieje Apostolskie – Kościołem. Łacińskie ecclesia – kościół – pochodzi z greki. Pierwotnie to słowo znaczyło zgromadzenie o charakterze politycznym. Ateńska eklezja – zgromadzenie ludowe – była najważniejszym elementem ateńskiej politei. W węższym znaczeniu to właśnie eklezja stanowiła właściwą wspólnotę polityczną Ateńczyków. W pojęciu eklezji – zarówno zgromadzenia ludowego, jak i Kościoła – mieszają się znaczenia z zakresu polityki i religii. Gdyby przyłożyć tę właśnie perspektywę, zrozumiały staje się konstytutywny charakter wystąpienia Papieża z 2 czerwca – setki tysięcy ludzi, którzy zeszli się na plac Zwycięstwa, przeistaczają się w dwoistą eklezję: eklezję – Kościół i eklezję – naród; inaczej – zgromadzenie duchowe Polaków oraz zgromadzenie polityczne Polaków.
Już na samym początku homilii Jan Paweł II wskazuje na wspólnotę narodową jako punkt odniesienia swojego wystąpienia – mówią o tym pierwsze jej słowa: „Umiłowani Rodacy, Drodzy Bracia i Siostry”, czy też dalsze słowa wstępnej części kazania: „Jako (...) wasz rodak, syn polskiej ziemi, a zarazem jako papież pielgrzym witam was wszystkich!”. Wszyscy obecni na placu mają też świeżo w pamięci scenę, w której Papież ucałował ziemię ojczystą na samym początku swej pielgrzymki, tuż po tym, jak wysiadł na warszawskim Okęciu z samolotu – gest później tak często oglądany w trakcie każdej zagranicznej pielgrzymki Ojca Świętego, że nie jesteśmy już w stanie w pełni przypomnieć sobie wstrząsającego wrażenia, jakie wówczas wywierał. Dość szybko Papież przechodzi też od podstawowego przesłania homilii - Chrystus to „klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek” – do teologii i filozofii narodu: „Nie można... bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą prze tę ziemię”.
Naród to wspólnota duchowej, zbiorowej pracy, której owocem jest kultura: „Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę według tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła”. To dlatego wspólnota narodowa pełni funkcję wyjątkową: „Nie sposób zrozumieć człowieka inaczej jak w tej wspólnocie, którą jest jego naród. Wiadomo, że nie jest to wspólnota jedyna. Jest to jednakże wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka”. Jeśli naród jest wspólnotą duchową, to jego granice rozciągają się w czasie – ta wspólnota obejmuje także minione pokolenia i zakłada łączność z tymi, którzy po nas nadejdą (Papież mówi o Polsce jako „tysiącletniej wspólnocie”). Właśnie dlatego wspólnocie tej przysługują, jak mówi Papież, godność i prawa, których – w domyśle – łamać nie wolno.
Naród jako duchowa wspólnota polityczna potrzebuje miejsc i symboli do aktualizacji swojego potencjału zawartego w wypracowanej przez kolejne pokolenia kulturze. Takim miejscem jest stolica Polski – Warszawa. Największe miasto w kraju, ale jednocześnie polityczne centrum życia narodu oraz symbol jego politycznej woli. Uderzający w homilii z 2 czerwca 1979 roku wydaje się fakt, że z całej dramatycznej i wielkiej historii Warszawy, ze wszystkich powstań, bitew, rewolucji i innych gwałtownych epifanii narodowych dziejów Jan Paweł II jako ilustrację swojego wywodu wybrał Powstanie Warszawskie: „Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu”.
Morze atramentu wylali Polacy, spierając się o to, czy Powstanie było najbardziej skrajnym przykładem polskiej nieodpowiedzialności w robieniu polityki i karygodną egzemplifikacją polskiego romantyzmu. Zarzut romantyzmu zresztą miał sens głębszy – chodziło o kwestionowanie wizji historii, w której wartości duchowe są ważniejsze od realnych, namacalnych interesów. W tym zresztą sensie Powstanie zmieniło polityczne obyczaje Polaków – pokolenie Karola Wojtyły, pokolenie „Kolumbów” doświadczyło dobroczynnych skutków lekcji Powstania w 1956 roku, kiedy po raz pierwszy w polskiej historii zaistniała wprawdzie kolejna modelowa sytuacja insurekcyjna, lecz mimo to nie doszło do powstania. Po tragedii 1944 roku żaden polski polityk nie mógł już być czystym romantykiem.
A jednak, chociaż insurekcyjno-romantyczna metoda robienia polityki odeszła w przeszłość, pozostało coś, co tkwiło u podstaw trwałej dyspozycji mentalnej Polaków – uporczywe obstawanie przy idei wolności oraz przekonanie, że prawdziwą płaszczyzną historii jest wielki moralny dramat, w którym ściera się dobro ze złem, wolność z tyranią i zniewoleniem. Papież w czerwcowej homilii dokonał dwóch niezwykłych rzeczy: posłużył się metaforą, która wprost odwoływała się do mesjanistycznego i romantycznego imaginarium Polaków (Polska jako Chrystus narodów – ulubiona teza szyderców i realistów, według nich kompromitująco naiwna politycznie), i jednocześnie poprzez tę tradycyjną metaforę uzyskał efekt jak najbardziej odległy od tejże tradycji, zarazem jednak cały czas pozostając w jej wnętrzu – zwołał zgromadzenie Polaków po to, aby wezwać ich do kolejnego, tym razem bezkrwawego, pokojowego powstania narodowego.
Pojęcie powstania odsyła do kolejnego, istotnego elementu homilii – do heroizmu. Słowo to wprawdzie nie pada ani razu, ale zasugerowane zostało przez przywołanie walki – nierównej walki Warszawy w 1944 roku. Pojęcie walki i heroizmu wprowadza bowiem do homilii sama obecność na placu z Grobem Nieznanego Żołnierza. Papież odnosi się do niego bezpośrednio, rozpoczynając ostatni fragment homilii, poprzedzający końcowe wezwanie: „Stoimy tutaj w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza. W dziejach Polski – dawnych i współczesnych – grób ten znajduje szczególne pokrycie. Szczególne uzasadnienie. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz. Na ilu to miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie? Na ilu to polach walk świadczył o prawach człowieka wpisanych głęboko w nienaruszalne prawa narodu, ginąc za «wolność naszą i waszą»”?
Znów zatem mamy na pozór bezpośrednie odwołanie do tradycji romantycznej polityki polskiej, której tyle razy zarzucano brak realizmu – na pozór, bowiem nie chodzi tu wprost o bohaterstwo, lecz raczej o siłę świadectwa prawdy i wolności jako wartości najwyższych, a nade wszystko jako świadectwa miłości. Następuje bowiem w kolejnym fragmencie istotne rozszerzenie patriotyzmu jako miłości posiadającej charakter polityczny (obiekt tego uczucia to naród i państwo) na miłość bliźnich w ogóle – w tym kontekście patriotyzm właściwie rozumiany staje się częścią chrześcijańskiej caritas. Posłuchajmy Papieża: „Przyklęknąłem przy tym grobie, wspólnie z Księdzem Prymasem, aby oddać cześć każdemu ziarnu, które – padając w ziemię i obumierając w niej – przynosi owoc. Czy to będzie ziarno krwi żołnierskiej przelanej na polu bitwy, czy ofiara męczeńska w obozach i więzieniach. Czy to będzie ziarno ciężkiej codziennej pracy w pocie czoła na roli, przy warsztacie, w kopalni, w hutach i fabrykach. Czy to będzie ziarno miłości rodzicielskiej, która nie cofa się przed daniem życia nowemu człowiekowi i podejmuje cały trud wychowawczy. Czy to będzie ziarno pracy twórczej w uczelniach, instytutach, bibliotekach, na warsztatach narodowej kultury. Czy to będzie ziarno modlitwy i posługi przy chorych, cierpiących, opuszczonych. Czy to będzie ziarno samego cierpienia na łożach szpitalnych, w klinikach, sanatoriach, po domach: «wszystko, co Polskę stanowi»”.
Końcowe słowa, przytoczone z Aktu Milenijnego prymasa Wyszyńskiego, stanowią klucz do tego rozszerzonego rozumienia narodu – wspólnoty duchowej łączącej wszystkie pokolenia Polaków. W heroizm Nieznanego Żołnierza włączona zostaje nie tylko walka o militarnym czy szerzej – politycznym charakterze, lecz także praca fizyczna, intelektualna, posługa miłosierdzia czy cierpienie chorych.
W tym porządku nie chodzi już o bohaterstwo głośne czynami i utrwalone w pamięci pomnikami czy legendą, lecz także o najprostsze fakty codziennego na pozór życia. Polska to właśnie ten wielki, rozciągnięty w czasie wysiłek ludzi wielkich i ludzi prostych, zdolnych zarówno do wielkości na ludzką miarę, jak i do pozbawionej widowiskowości codziennej świętości. Tutaj najpełniej widać zasadnicze rozszerzenie pojęcia wspólnoty – zgromadzenia (eklezji); wspólnota polityczna tradycyjnie rozumiana w o wiele mniejszym stopniu zdolna jest wchłonąć w siebie także niepolityczne wymiary życia ludzkiego. Chrześcijańska eklezja, chrześcijańska wspólnota polityczna – naród jako zbiorowość połączona węzłem solidarnej wspólnoty losu - przekracza wymiar doczesny, obejmując świętość jednostek choćby najskromniej żyjących w świetle standardów doczesności.
Warto przy tym jednocześnie zaznaczyć, że tak rozumiana wspólnota polityczna narodu nie daje się zredukować tylko do wspólnoty etnicznej. Według Papieża Polska jako wielka duchowa całość obejmuje także „dzieje ludów, które żyły wraz z nami i wśród nas”, na przykład Żydów – Jan Paweł II wspomina bowiem o tych, których „setki tysięcy zginęło w murach warszawskiego getta”.
Dopiero po tak szerokim zakreśleniu ram narodu jako duchowej wspólnoty Papież „woła z głębi tego tysiąclecia”, przywołując Ducha Bożej Opatrzności kierującego ludzkimi dziejami.
Dalszy ciąg wszyscy doskonale znamy. Słowa Papieża uruchomiły lawinę – kilkanaście miesięcy później rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej. Rozpoczął się początek końca komunizmu.
W całej tej historii jest jeszcze jedna okoliczność warta podkreślenia. Msza święta 2 czerwca odbyła się na ówczesnym placu Zwycięstwa. Nazwa ta odwoływała się do dnia 9 maja 1945, daty, której rocznice obchodzono jako oficjalne święto Polski Ludowej. Święto, w którym – trzeba dodać – przewijała się pewna dwuznaczność, czy może raczej ideologiczna pycha komunistycznych władców. Po pierwsze bowiem 9 maja nie był w rzeczywistości końcem wojny, ponieważ armia niemiecka podpisała bezwarunkową kapitulację wobec Amerykanów dzień wcześniej. To marszałek Żuków, który dostał szału z powodu tego afrontu, zażądał odegrania kapitulacyjnego przedstawienia po raz drugi, tym razem wobec dowództwa Armii Czerwonej. Moskwa nie tylko wygrała największą wojnę w dziejach ludzkości, chciała także kontrolować pamięć o niej. Zwycięstwo militarne musiało być połączone ze zwycięstwem w sferze symboli i rytuałów. Po drugie – o czym trzeba pamiętać – koniec wojny nie przyniósł Polakom wyzwolenia.
To prawda, przestały dymić kominy obozów zagłady, minęło zagrożenie fizyczną eksterminacją narodu, jednak Polacy nie odzyskali wolności.
Ciągle tropiono, wtrącano do więzień, torturowano i zabijano żołnierzy niepodległej Polski. Tępiono wszelkie ślady suwerenności i narodowej tradycji – świadczył o tym w 1979 sam wygląd placu, na którym Papież odprawiał mszę: przed wojną plac nosił imię marszałka Piłsudskiego; w Pałacu Saskim, w kolumnadzie którego umieszczono Grób Nieznanego Żołnierza, mieścił się Sztab Generalny. Właśnie dlatego po wojnie komunistyczne władze nie odbudowały zniszczonego przez Niemców gmachu – bowiem tak samo jak Zamek Królewski symbolizował on ideę suwerenności Rzeczypospolitej. Resztkę kolumnady z Grobem Nieznanego Żołnierza zamieniono na pomnik-ruinę, a całość powiększonego placu (brakło bowiem na nim także pałacu Brühla - siedziby przedwojennego MSZ i zburzonych kamienic) nazwano placem Zwycięstwa.
W PRL-owskiej nazwie placu zawarta została nuta okrutnego szyderstwa – w zwycięstwo Stalina z maja 1945 roku wpisana była bowiem zagłada Warszawy z jesieni 1944. I właśnie na tym placu – placu Zwycięstwa – Jan Paweł II zwołał zgromadzenie-eklezję Polaków, aby poprowadzić ich do ostatecznego triumfu nad komunizmem. Niemal równo dziesięć lat później, 4 czerwca 1989, odbyły się w Polsce wybory, które uruchomiły reakcję łańcuchową w całym regionie; reakcję, która w końcu nie ominęła samej Moskwy. Polska stała się wolna, a plac, na którym odbyła się pamiętna msza, jest znów placem Piłsudskiego. I to jest prawdziwa miara wielkości Jana Pawła II – Papieża, proroka Polaków.
Źródło: TeologiaPolityczna.pl
Komentarze
68 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
można sie zgodzić. Kościół no świetnie sie skumał z generałem Franco w Hiszpanii czy z Pinochetem w Chile. KK działa też wg podobnych schematów zastraszając ludzi i uzurpujac sobie prawo do jedynie słusznej wizji swiata, czesto z pomocą panstwa - jak obecnie w Polsce
Panu redaktorowi spadł chyba sufit na łeb
Polska to kraj wyjątkowy. Kraj wielu przeciwności, silny ale zarazem słaby. Z jednej strony siła ludzi wybitnych jak Jan Paweł II, marszałek Piłsudski, Jarosław Kaczyński, z drugiej zdrajcy ojczyzny, agenci obcych mocarstw jak tusk. Jednak jestem spokojna siłą swojej wiary i modlitwy. Zdrajcy będą smażyć się w ogniu piekielnym błagając o przebaczenie swoich win i zbrodni zmoleńskiej.
Człowiek, który ukrywał pedofilię księży nie może być ani prorokiem, ani świętym, ani nawet autorytetem.
On nigdy nie bedzie prorokiem Polakow jako calosci. JP2 jest zbyt skompromitowany, by sluzyc jako narodowy prorok.
Ja też nie widziałem, nie czytałem, jak tylko w mediach i forach internetowych. A długo już żyję! /stp
weź wazelinę to się uspokoisz
kogo to h.ju obchodzi
weź wazelinę to się uspokoisz
I prawidłowo!
czego h..ju
JP2GMD
Twoja matka to dziwka
Jeszcze długa droga przed nami.
Wolę już wiejską ciemnotę od warszawskich uboli z łapskami do łokci we krwi .
Najwyższą władzę w Polsce ma Kaczyński który niszczy zasady praworządności obowiązujące w Unii Europejskiej
Kaczyński, Duda, Morawiecki i Ziobro plują w twarz Jana Pawła II i wprowadzają "zamordyzm"
kraj twoich marzeń: 25 milionowa Korea Płn 1.300.000 i 4.700.000 rezerwistów, obowiązkowa służba wojskowa dla mężczyzn 11 lat, dla kobiet 6~7, szerokiej drogi
jest bo mówią o pedofilii księży
No i jaki jest efekt tych encyklik? Przecież katole nie przestrzegają nauk kościoła katolickiego, a tym bardziej jakichś tam encyklik JPII. Katolicy wierzą teoretycznie. Praktycznie bardzo nieliczni.
Bo ciemnota zwykle na wsi się gnieździ...
AAAAAA ****** **** ****** ** ***** ** ******* *** gwiazdkowaaać!!!!! **** **** **** ** ****** ***** ***** **** AAAAAAAA!!! ****** ** ***** **** *****
Pedofilia jest tylko w TVN, idioto i propagandzisto.
JP2, to ten, co przez 60 lat kapłaństwa - nie widział - nie słyszał - nie wiedział nic - o pedofili w kościele katolickim?
Byłem na mszy 2 czerwca 1979 roku na Placu Zwycięstwa w Warszawie Co do samej homilii papieża nie będę się wypowiadał b o wszyscy znamy treść natomiast nie jest tak że były tam setki tysięcy ludzi .....bo nie były . Było może 10....20tysięcy ludzi i to nie tylko z Warszawy tylko z całej Polski . Warszawa jest miastem najbardziej czerwonym, lewackim w Polsce . Nie ma drugiego takiego miasta w Polsce które byłoby tak naszpikowane ubolami , lewactwem i wszelkiego rodzaju zbokami . A tacy nie chodzą na papieskie homilie i do kościoła . Podczas przejazdu Papieża ulicami Warszawy bardzo mało ludzi witało Papieża , ulice były puste . Smutne jest to co piszę ale tak było sam to widziałem . Następnego dnia w niedzielę 3 czerwca była msza na Placu Zamkowym i wtedy było więcej ludzi . Takie przynajmniej ja odniosłem wrażenie . Setki tysięcy ludzi witały Papieża ale gdy pojechał do górali. Rzeczywiście tam były tłumy ludzi .
27 milionowy Tajwan - armia 270 tys. 38,5 milionowa Polska armia 115 tys. A reszta ? Szkoda słów. Gdzie nasz wysiłek aby Bóg nam pomagać ?
Miejmy nadzieje że na sądzie ostatecznym bóg wybaczy bestii z Wadowic to że pozwalał na ruchanie dzieci przez księży! a na razie niech ta k*rwa skwierczy w piekle!
j.w.
Przed klepaniem nabiału zażyj leki.
Ciociu, siadaj na balkon i klep sobie nabiał. Tylko do tego jesteś zdolny.
nikt już się nie nabiera na prymitywne prawackie prowokacje zwyrodniałych katolskich kretynów...
to go zapytaj o linka, bo to była prowokacja twojego prawackiego koleżki
jp2 - skvrwysyn jakich mało
https://nczas.com/2021/02/05/koronawirus-trzecia-fala-i-nastepne/ https://prawy.pl/112720-czy-swiatowa-finansjera-zniewala-caly-swiat-rothschildowie-bank-rezerwy-federalnej-i-system-bretton-woods/
Na balustradzie balkonowej sobie znajdziesz linka.
Klep nabiał na balustradzie zwyrodniały lewacki pajacu.
teraz odpowiedzcie sobie na jedno bardzo wazne pytanie: gdzie w tym calym syfie jest duchowosc? To ja juz wole joge.
ISTNIEJĄ ENCYKLIKI ŚW. JANA PAWŁA II GDZIE PISAŁ I PORUSZAŁ TEMATY O PRAWORZĄDNOŚCI I TRÓJPODZIALE WŁADZ: "Kościół nie zamyka bynajmniej oczu na niebezpieczeństwo fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imię ideologii uważającej się za naukową albo religijną czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra" Jan Paweł II Encyklika Centesimus Annus
JP II nigdzie, poza Polską, za tytana intelektu nie uchodził. To rodacy wbili go w dumę i pychę swoimi pochlebstwami bez umiaru. Był jednak na tyle rozumny, żeby utrącać wszystkich, którzy mogli mu zagrażać, a promować lokajstwo typu Dziwisza. Między ślepcami jednooki jest królem.
ISTNIEJĄ ENCYKLIKI ŚW. JANA PAWŁA II GDZIE PISAŁ I PORUSZAŁ TEMATY O PRAWORZĄDNOŚCI I TRÓJPODZIALE WŁADZ: "Kościół docenia demokrację jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także - kiedy należy to uczynić - zastępowania ich w sposób pokojowy innymi. Nie może zaś demokracja sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w państwie." Jan Paweł II Encyklika Centesimus Annus
Nadwiślańska franczyza watykańskiej korporacji zawsze była doskonała w zamiataniu brudów pod dywan i wychowywaniu ciemnych podwładnych ...
...musiałby być opóźniony mentalnie, gdyby o pedofilii nie wiedział... Dowód koronny!
ISTNIEJĄ ENCYKLIKI ŚW. JANA PAWŁA II GDZIE PISAŁ I PORUSZAŁ TEMATY O PRAWORZĄDNOŚCI I TRÓJPODZIALE WŁADZ: "Państwo czy też partia, które utrzymują, że mogą realizować w historii dobro absolutne i które siebie stawiają ponad wszelkimi wartościami, nie będą tolerowały uznawania obiektywnego kryterium dobra i zła, innego aniżeli wola sprawujących władzę, które w określonych okolicznościach może stać się podstawą osądu ich zachowań. To właśnie dlatego totalitaryzm stara się zniszczyć Kościół, a przynajmniej podporządkować go sobie i uczynić z niego narzędzie swego aparatu ideologicznego." Jan Paweł II Encyklika Centesimus Annus
linka oczywiście nie podano do tych rzekomych wyników😂
Gardzę Janem Pawlem 2!!!
ISTNIEJĄ ENCYKLIKI ŚW. JANA PAWŁA II GDZIE PISAŁ I PORUSZAŁ TEMATY O PRAWORZĄDNOŚCI I TRÓJPODZIALE WŁADZ: "Jeśli się nie uznaje prawdy transcendentnej, triumfuje siła władzy i każdy ciąży do maksymalnego wykorzystania dostępnych mu środków, do narzucenia własnej korzyści czy własnych poglądów, nie bacząc na prawa innych. Wówczas człowiek jest szanowany tylko na tyle, na ile można się nim posłużyć do własnych egoistycznych celów." Jan Paweł II Encyklika Centesimus Annus
Postać Jana Pawła 2 trzeba wymazać z kart historii, ponieważ jest on powodem do wstydu dla Polaków ze względu na swoje pedofilskie skłonności. W sumie ten papież szybko stanie się „jakimś tam papieżem” jak wszyscy jego poprzednicy. Cieszy mnie to bardzo.
ISTNIEJĄ ENCYKLIKI ŚW. JANA PAWŁA II GDZIE PISAŁ I PORUSZAŁ TEMATY O PRAWORZĄDNOŚCI I TRÓJPODZIALE WŁADZ: "Ten porządek odzwierciedla realistyczną wizję społecznej natury człowieka, która wymaga odpowiedniego prawodawstwa dla ochrony wolności wszystkich. Dlatego jest wskazane, by każda władza była równoważona przez inne władze i inne zakresy kompetencji, które by ją utrzymywały we właściwych granicach. Na tym właśnie polega zasada "państwa praworządnego", w którym najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi." Jan Paweł II Encyklika Centesimus Annus
Dlaczego Bóg doświadcza katolików a lewactwu daje nadzieje wygranej? Bo gdyby dał moc katolikom, zwycięstwo nie miałoby odpowiedniej wartości i dramaturgii.
Skoro jakiś przyjaciel pedofili jest prorokiem Polaków a ten naród daleko nie zajdzie.
marna lewacka peopaganda
AAAAAA ****** **** ****** ** ***** ** ******* *** gwiazdkowaaać!!!!! **** **** **** ** ****** ***** ***** **** AAAAAAAA!!! ****** ** ***** **** *****
W Google pagerank jest coś innego. Fronda dogoniła Interię, której popularnośc spada. Frondzie rośnie, jest już 6/10
nikt już się nie nabiera na prymitywne prawackie prowokacje zwyrodniałych katolskich kretynów
Na balustradę balkonową i klep sobie nabiał, debilu.
Nie do wiary, że ludzie nadal zapisują swoje nowonarodzone bąbelki na dożywotnie członkostwo w pro-pedofilskiej organizacji.
super tekst
Ach te złote czasy Jp2.
TFU! bydlaku jp2 obyś na wieki gnił w piekle!
Bicz plis.... klikalność frondzi leci na łeb na szyje, a co za tym idzie wpływy z reklam, a z tym "lewactwo nie ma nic" to już żeś nicponiu całkiem zaszalał. Zapomniałeś wspomnieć o twitterze, facebooku, youtubie. Jakoś prawactwo nie lgnie na wasze gówniane prawackie portaliki, tylko właśnie do wyżej wymieonych. Lamentujecie przy tym jak wam źle, bo wam kary nakładamy za mowę nienawiści i plugawe kłamstwa pod adresem normalnych ludzi.
@ Anonim--Dlaczego Nie piszesz FAKTÓW ,TYLKO BREDNIE IDIOTYCZNE.A może Ty ZWIAŁ z PSYCHIATRYKA? Czasami napiszesz COŚ z SENSEM.A tak jesteś ODPAD MORALNY.
Wojtyła bohatersko bronił swoich pedofilnych kumpli w sutannach. Niczego nie widział, niczego nie słyszał, niczego nie pamiętał.
@ katolicka vel DZIWA =-=-CICHODAJKA ,o rozumku ZERA MORALNEGO.
JPII kwiczy jak zarzynane prosie w kotle Szatana!
Katolicka prawica ma portale jak choćby Fronda z dużą odlądalnością, a lewactwo nie ma nic, poza tym co opłaci szatan (TVN,interia itp,). Lewactwo bez szatana czyli masonów nie przetrwałoby tygodnia.
Mimo płatnej nagonki i ogromnej propagandy, nadal jesteśmy zdrowi. Do ambasady USA nie może wejść pederasta bo się boi, to JUŻ wygraliśmy.
Niestrawne pierdy JanaPapyBisa da się streścić tylko na rolce papieru toaletowego. Zamiast wymóżdżać kato-frazesy z okazji całowania lotnisk na całym globie, Wojtyła powinien był wziąć za mordę klero-pedofilów. Jednak krzyk i płacz cierpiących od kleszych gwałtów dzieci nie przebiły się przez mur ze złota, władzy i zaszczytów.
tfu... znowu ten pyerdolony obrońca pedofilów w koloratkach!