Tylko u nas

NASZ KOMENTARZ: Trybunał Konstytucyjny złote ,,koryto'' nadzwyczajnej kasty

Zarabiający po około 25 tysięcy złotych miesięcznie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, zwyczajowo pobierający po ponad 100 tys. zł ekwiwalentów urlopowych, standardowo otrzymujący ryczałty na paliwo czy dodatki z tytułu rozłąki z rodziną, sędziowie, którym państwo polskie opłacało zakwaterowanie w Warszawie, delegacje służbowe i szkoleniowe np. do Chin, którzy mieli do dyspozycji po dwóch, trzech a czasem nawet czterech asystentów każdy, zlecali pisanie projektów orzeczeń Trybunału podmiotom zewnętrznym na podstawie umów o dzieło. Takie działania godzą nie tylko w powagę stanu sędziowskiego i poczucie elementarnej przyzwoitości, która nakazuje urzędnikom państwowym wysokiego szczebla sumienne wykonywanie powierzonych im obowiązków, ale godzi przede wszystkim w powagę jednej z najważniejszych instytucji państwa.

4 min czytania
fot. via youtube
fot. via youtube

Zarabiający po około 25 tysięcy złotych miesięcznie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, zwyczajowo pobierający po ponad 100 tys. zł ekwiwalentów urlopowych, standardowo otrzymujący ryczałty na paliwo czy dodatki z tytułu rozłąki z rodziną, sędziowie, którym państwo polskie opłacało zakwaterowanie w Warszawie, delegacje służbowe i szkoleniowe np. do Chin, którzy mieli do dyspozycji po dwóch, trzech a czasem nawet czterech asystentów każdy, zlecali pisanie projektów orzeczeń Trybunału podmiotom zewnętrznym na podstawie umów o dzieło. Takie działania godzą nie tylko w powagę stanu sędziowskiego i poczucie elementarnej przyzwoitości, która nakazuje urzędnikom państwowym wysokiego szczebla sumienne wykonywanie powierzonych im obowiązków, ale godzi przede wszystkim w powagę jednej z najważniejszych instytucji państwa.

Wszyscy już trochę zapomnieliśmy wielotysięczne manifestacje KOD z końca 2015 i 2016 roku, w obronie mającego strzec porządku demokratycznego w Polsce, Trybunału Konstytucyjnego. Lansowany na ostatnią nadzieję systemu III RP i ostoję praworządności, prof.  Andrzej Rzepliński, któremu w grudniu 2016 r. skończyła się kadencja, pobrał ekwiwalent urlopowy w wysokości 150 tys. złotych i usunął się w cień. Te pieniądze i pomoc prawna byłego prezesa, bardziej przydałyby się głównemu organizatorowi manifestacji w obronie Trybunału, byłemu przewodniczącemu, nomen omen, Komitetu Obrony Demokracji, który swoją przygodę z wielką polityką kończy z zarzutami prokuratorskimi o poświadczenie nieprawdy w dokumentach i przywłaszczenie 121 tys. zł. Dziś tylko od czasu do czasu, mimochodem ktoś wspomni o Trybunale i o prezesie Rzeplińskim, a z osamotnionym Mateuszem Kijowskim nikt już nawet nie chce pokazywać się publicznie i rozmawiać. W kontekście nowych informacji, jakie docierając do nas z biura przy ul. Szucha 12A w Warszawie, dochodzimy do wnioku, że najbardziej na tych działaniach ucierpiała powaga samego Trybunały Konstytucyjnego.

Być może to jest właśnie główny cel podejmowanych działań. Zarówno totalna opozycja, jak i współpracujący z nią Obywatele RP czy pozostałości po KOD,  celują w przejmowaniu, wykorzystywaniu, a na koniec, w ośmieszaniu symboli i wartości. Przed obchodami 37 rocznicy Porozumień Sierpniowych pojawiły się głosy, że to właśnie KOD jest spadkobiercą i kontynuatorem ideałów Solidarności. To pułkownik Mazguła z kolegami, w towarzystwie Władysława Frasyniuka i Lecha Wałęsy powinni być głównymi organizatorami obchodów Sierpnia’80, pod pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku. Władze Gdańska wydały nawet zgodę KOD na organizację obchodów w dniu 31 sierpnia na Placu Solidarności, jednak w porę zareagował wojewoda pomorski, i ostatecznie uroczystości zorganizowała Solidarność. Tenże Władysław Frasyniuk, legenda Solidarności jak o nim mawiają, podczas protestów mających na celu zablokowanie miesięcznicy w czerwcu tego roku, w żarliwym przemówieniu oświadczył, że „KOD jest największym sukcesem ostatniego ćwierćwiecza. Ubywa mi lat, gdy widzę kolejny marsz w obronie Trybunału Konstytucyjnego, w obronie demokracji. Znowu jestem wtedy młodym Władkiem, mogę wrócić na barykady.” Obok Frasyniuka stał Jan Lityński, Andrzej Celiński i pułkownik Mazguła. Swoje przemówienie wygłosił również dawny, wybitny działacz PZPR, Włodzimierz Cimoszewicz.

Wykorzystywanych i regularnie szarganych przez resortowe towarzystwo symboli i wartości jest znacznie więcej. Białe róże, symbol niewinności i pokojowego nastawienia, w rękach zwolenników pana „o częściowym uzębieniu” z formacji Obywateli RP, przeistoczyły się symbolami zajadłych ataków i nienawiści. Podobnie rzecz się ma z biało-czerwonymi rękawiczkami, tak chętnie noszonymi przez Kijowskiego i Adama Michnika. Pozornie mają one symbolizować przywiązanie do barw narodowych i szacunek dla polskiej flagi. Jednak pamiętamy, że w rękawiczkach robimy zwykle coś nieczystego, niebezpiecznego, coś, co może nam zaszkodzić lub zainfekować nas. Dlatego na zdjęciach działaczy KOD i ich zwolenników, którzy układają palce w symbol V w biało-czerwonych rękawiczkach, jest coś niestosownego i obrazoburczego, nie mającego zbyt wiele wspólnego z szacunkiem.

Wcześniej, za rządów Platformy i PSL’u tego typu próby dyskredytacji symboli narodowych były na porządku dziennym. Orzeł-możeł z białej czekolady w różowych okularach, który brodził szponami w brązowej mazi, czy prezentowany na różowym zamiast czerwonego tle, orłopodobny symbol z piórami, ułożonymi w znak OK, który we współczesnej popkulturze traktowany jest jako symbol trzech szóstek. Jeśli ktoś nie wierzy, niech sprawdzi w sieci. Do takich działań był zdolny były Prezydent RP.  

Trywializacja, deprecjacja i prymitywizacja symboli narodowych, patriotycznych i religijnych wartości, oraz ważnych dla państwa sprawnego funkcjonowania państwa jest istotnym orężem w wojnie psychologicznej byłych okupantów z Polakami. Powinniśmy być świadomi mechanizmów takich działań i nie pozwalać, aby te wartości i symbole były szargane. Tak w sferze polityki, jak i religii czy kultury.

Paweł Cybula

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej