Niemcy

Niemcy: federacja - jak najbardziej, ale tylko pod niemieckim przywództwem?

Nowa niemiecka koalicja rządząca oficjalnie zobowiązała się do podejmowania działań na rzecz europejskiego państwa federacyjnego. "Niezwykle ambitny cel na dziś. Żaden inny rząd europejski nie idzie tak daleko w swoich wizjach, jak Niemcy w swojej umowie koalicyjnej" - czytamy w felietonie Christopha Hasselbacha, opublikowanym przez Deutsche Welle.

3 min czytania
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0

Nowa niemiecka koalicja rządząca oficjalnie zobowiązała się do podejmowania działań na rzecz europejskiego państwa federacyjnego. "Niezwykle ambitny cel na dziś. Żaden inny rząd europejski nie idzie tak daleko w swoich wizjach, jak Niemcy w swojej umowie koalicyjnej" - czytamy w felietonie Christopha Hasselbacha, opublikowanym przez Deutsche Welle.

Hasselbach podkreśla, że wizje coraz ściślejszej i większej integracji mają długą tradycję w historii Unii Europejskiej. Zauważa jednak także, że dzisiaj nie ma po nich śladu, czego najdobitniejszym wyrazem był Brexit.

"Ale nie tylko Brytyjczycy są eurosceptyczni. W marcu 2018 r. premier Holandii Mark Rutte powiedział w Berlinie: „Istnieje ta narracja o nieuchronności ściślejszej współpracy w europejskim państwie federalnym. Nie podoba mi się ten straszny język o coraz ściślejszej unii”. Rutte mówił o „romantycznej” wizji unii politycznej, z którą nie chce mieć nic wspólnego" - pisze Hasselbach.

Zacytował także słowa Donalda Tuska z czasów, kiedy ten pełnił funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej. "Nie jest właściwą odpowiedzią na nasze problemy forsowanie pełnych zachwytu i w istocie naiwnych euroentuzjastycznych wizji całkowitej integracji, niezależnie od tego, jak dobre intencje mają ich orędownicy" - powiedział wówczas Tusk.

Hasselbach przypomniał także, że niegdyś bardzo proeuropejscy Francuzi i Holendrzy odrzucili pomysł konstytucji europejskiej już w 2005 roku. Autor zaznaczył, że takie pomysły zostały odrzucone także przez Węgry i Polskę.

Stąd też w ocenie Hasselbacha zapis o działaniach na rzecz europejskiegopaństwa federacyjnego jest jest "odważny".

"Jeśli partie rządzące rzeczywiście w to wierzą, to w obliczu realiów europejskiej polityki szybko się to nie uda. Właściwie nikt w Europie tego nie chce" - autor zacytował słowa politologa Johannesa Varwicka z Uniwersytetu w Halle.

"Kiedy uświadomimy sobie, że nie możemy rozwiązać wielkich problemów, czyli zmian klimatycznych, migracji, pandemii, konfliktu z Rosją itd. jako pojedyncze państwa narodowe i nie chcemy zostawiać wszystkiego Chinom czy USA, potrzebujemy dalszej integracji europejskiej" - powiedział z kolei Daniel Roeder z organizacji Puls Europy, która chce nadać nowy sens integracji europejskiej.

Jednak w ocenie Roedera europejskie państwo federacyjne to nie do końca to, do czego należy dążyć.

Hasselbach podkreśla, że w takich dziedzinach jak handel i przepływ towarów, UE mocno zbliżyła się do federacji. Jednak w innych kwestiach państwa nie zrzekły się suwerenności i są gotowe co najwyżej do koordynacji i wzajemnej współpracy.

Jako przykład tendencji federacyjnych, Hasselbach wskazał powołany w ubiegłym roku Fundusz Odbudowy.

"Jednocześnie fundusz ten pokazuje, jak kontrowersyjne mogą być wspólne projekty. Szczególnie, gdy chodzi o pieniądze, pojawia się pytanie: kto płaci, kto korzysta? W bogatych krajach UE regularnie pojawia się widmo unii transferowej, czyli wsparcia finansowego dla biedniejszych państw. Już samo to jak dotąd zdusiło w zarodku ideę federalnej Europy" - zauważa autor.

Z kolei w ocenie wymienionego już Roedera, UE obecnie to "krucha konstrukcja". " Bez akceptacji (integracji europejskiej) nie ma dalszego rozwoju, a bez dalszego rozwoju nie ma akceptacji. Musimy przezwyciężyć ten dylemat, w przeciwnym razie obawiam się złych rzeczy dla Unii" - powiedział Roeder.

jkg/deutsche welle

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej