Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
lucyfer
22.08.2021, 11:25
Potrzebujesz pieniędzy lub/i medialnego rozgłosu? Jesteś sfrustrowany/a wiekiem, marnym zdrowiem, problemami małżeńskimi itp.? Nie bardzo już Ci się chce pracować? Więc mam dla Ciebie atrakcyjną propozycję. Otóż upatrz sobie jakiegoś znanego duchownego, najlepiej biskupa lub kardynała. Koniecznie powinien być starszy. Idealny będzie taki, który już nie bardzo kontaktuje z otoczeniem, z uwagi na wiek i choroby. Taki nie będzie mógł się bronić. Teraz najlepsze. „Przypomnij sobie”, że jakieś 20–30 lat temu duchowny ten brutalnie molestował Cię. To nic trudnego, po prostu puść wodze fantazji: były prezenty, zaproszenia do pustego mieszkania, obmacywanie, schadzki, wielokrotne sprawy łóżkowe. To, że nigdy go nie spotkałeś/aś nie ma żadnego znaczenia. Do czorta z prawdą; ważny jest tylko piorunujący efekt. Kolejny krok. Najpierw idziesz z tym do kurii. (Nie na policję; policja zbada sprawę i umorzy z braku dowodów.) Zaraz potem idziesz z tymi rewelacjami do redakcji Gazety Wyborczej. Tam powitają Cię z otwartymi rękami. Marcin Wójcik lub inny grafoman wysmaży poruszający tekst w Dużym Formacie. Ubarwi co trzeba, doda pikantnych szczegółów. Powieje grozą. On już umie konfabulować i stopniować napięcie. A na drugi dzień – trzęsienie ziemi! TVN i Onet oszaleją z radości, Sekielscy w euforii, lewaccy politycy pijani ze szczęścia. Anonim i Spółka zaczną grzmieć, wyleją obłudnie krokodyle łzy nad Twoim losem. Kilku młodych wściekłych zrobi kocią muzykę pod kurią i dokona apostazji. Wyjące maciory i obleśne pedały LGBT wylezą z nor z tęczowymi szmatami. Jakiś wariat zbezcześci kaplicę, poturbuje proboszcza. Metropolita, na wszelki wypadek, usunie tego duchownego wrobionego w pedofilię, bo nie będzie chciał pogarszać sprawy. Watykan rozpocznie dochodzenie, które potrwa rok z hakiem. Potem pewnie przyjdzie uniewinnienie, ale nikt już w to nie uwierzy. Fajnie to obmyśliłem, co? Aha, Goebbels mi tu mówi, żeby pozdrowić Anonima i Spółkę, szczególnie JPIII i Po 11…; czeka na nich wszystkich niecierpliwie. Ja też zapraszam do siebie! (Na dłużej…)
Anonim
28.07.2021, 06:05
Trza było się nie odzywać, a tak rozwiałeś wszelkie wątpliwości.
Leon
28.07.2021, 06:03
Wiadomo czy nazwisko które podał, to grzyb czy bąk.
Olo
28.07.2021, 05:59
A który lewak nie ćpie, przecież żeby wierzyć w marksa to trzeba ćpać, alkohol za słaby.
okrągły stół działa
27.07.2021, 18:20
Zaczną się negocjacje okrągłostołowe, bo to człowiek lewicy, stąd jego stosunek do policji. Sąd uzna pretensje oskarżonego, przeproszą, wypuszczą.
stop lewactwu !
27.07.2021, 17:39
Lewactwo lubi ćpać .
cd
27.07.2021, 16:37
Apokryficzna Protoewangelia Jakuba z II wieku podaje, że Anna i Joachim byli bezdzietni. Małżonkowie daremnie modlili się i dawali hojne ofiary na świątynię, aby uprosić sobie dziecię. Joachim, będąc już w podeszłym wieku, udał się na pustkowie i tam przez dni 40 pościł i modlił się o Boże miłosierdzie. Wtedy zjawił mu się anioł i zwiastował, że jego prośby zostały wysłuchane, gdyż jego małżonka Anna da mu Dziecię, które będzie radością ziemi. Tak też się stało. Przy narodzinach ukochanej Córki, której według zwyczaju piętnastego dnia nadano imię Maria, była najbliższa rodzina. W rocznicę tych narodzin urządzono wielką radosną uroczystość. Po urodzeniu się Maryi, spełniając uprzednio złożony ślub, rodzice oddali swą Jedynaczkę na służbę w świątyni. Kiedy Maryja miała 3 lata, oddano Ją do świątyni, gdzie wychowywała się wśród swoich rówieśnic, zajęta modlitwą, śpiewem, czytaniem Pisma świętego i haftowaniem szat kapłańskich. Wcześniej miał pożegnać świat Joachim. Według jednej z legend Annie przypisuje się trinubium - po śmierci Joachima miała wyjść jeszcze dwukrotnie za mąż. Kult świętych Joachima i Anny był w całym Kościele - a więc także na Wschodzie - bardzo dawny i żywy. W miarę jak rozrastał się kult Matki Chrystusa, wzrastała także publiczna cześć Jej rodziców. Już w IV/V w. istniał w Jerozolimie kościółek przy dawnej sadzawce Betesda w pobliżu świątyni pod wezwaniem św. Joachima i św. Anny. Tu nawet miał być według podania ich grób. Inni miejsce grobu sytuowali przy wejściu na Górę Oliwną. Cesarz Justynian wystawił w Konstantynopolu około roku 550 bazylikę ku czci św. Anny. Kazania o św. Joachimie i św. Annie wygłaszali na Wschodzie święci tej miary, co św. Epifaniusz (+ 403), św. Sofroniusz (+ po 638), św. Jan Damasceński (+ ok. 749), św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732), św. Andrzej z Krety (+ 750), św. Tarazjusz, patriarcha Konstantynopola (+ 806), a na Zachodzie: św. Fulbert z Chartres (+ 1029), św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) czy bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505).
Święci Anna i Joachim - rodzice Matki Bożej
27.07.2021, 16:35
Ewangelie nie przekazały o rodzicach Maryi żadnej wiadomości. Milczenie Biblii dopełnia bogata literatura apokryficzna. Ich imiona są znane jedynie z apokryfów Protoewangelii Jakuba, napisanej ok. roku 150, z Ewangelii Pseudo-Mateusza z wieku VI oraz z Księgi Narodzenia Maryi z wieku VIII. Najbardziej godnym uwagi może być pierwszy z wymienionych apokryfów, gdyż pochodzi z samych początków chrześcijaństwa, stąd może zawierać ziarna prawdy zachowanej przez tradycję. Anna pochodziła z rodziny kapłańskiej z Betlejem. Hebrajskie imię Anna w języku polskim znaczy tyle, co "łaska". Od IV wieku do dzisiaj pokazuje się przy Sadzawce Owczej w Jerozolimie miejsce, gdzie stał dom Anny i Joachima. Obecnie wznosi się na nim trzeci z kolei kościół. Wybudowali go krzyżowcy. Św. Anna jest patronką diecezji opolskiej, miast, m.in. Hanoveru, oraz kobiet rodzących, matek, wdów, położnic, ubogich robotnic, górników kopalni złota, młynarzy, powroźników i żeglarzy. Joachim miał pochodzić z zamożnej i znakomitej rodziny z Galilei. Już samo jego imię miało być prorocze, gdyż oznacza tyle, co "przygotowanie Panu". W dawnej Polsce czczony był jako "protektor Królestwa". Kiedy Maryja była jeszcze dzieckiem, miał pożegnać ziemię. Razem ze św. Anną patronują małżonkom. Od dawna biblistów interesował problem, dlaczego Ewangeliści podają dwie odrębne genealogie Pana Jezusa: inną przytacza św. Mateusz (Mt 1, 1-18), a inną - św. Łukasz (Łk 3, 23-38). Przyjmuje się dzisiaj dość powszechnie, że św. Mateusz podaje rodowód Chrystusa Pana wymieniając przodków św. Józefa, podczas gdy św. Łukasz przytacza rodowód Pana Jezusa wymieniając przodków Maryi. Według takiej interpretacji ojcem Maryi nie byłby wtedy św. Joachim, ale Heli. Być może imię Joachim jest apokryficzne. Możliwe także, że Heli miał drugie imię Joachim. Sprawa jest nadal otwarta.
Lucyfer
27.07.2021, 16:03
Potrzebujesz pieniędzy lub/i medialnego rozgłosu? Jesteś sfrustrowany/a wiekiem, marnym zdrowiem, problemami małżeńskimi itp.? Nie bardzo już Ci się chce pracować? Więc mam dla Ciebie atrakcyjną propozycję. Otóż upatrz sobie jakiegoś znanego duchownego, najlepiej biskupa lub kardynała. Koniecznie powinien być starszy. Idealny będzie taki, który już nie bardzo kontaktuje z otoczeniem, z uwagi na wiek i choroby. Taki nie będzie mógł się bronić. Teraz najlepsze. „Przypomnij sobie”, że jakieś 20–30 lat temu duchowny ten brutalnie molestował Cię. To nic trudnego, po prostu puść wodze fantazji: były prezenty, zaproszenia do pustego mieszkania, obmacywanie, schadzki, wielokrotne sprawy łóżkowe. To, że nigdy go nie spotkałeś/aś nie ma żadnego znaczenia. Do czorta z prawdą; ważny jest tylko piorunujący efekt. Kolejny krok. Najpierw idziesz z tym do kurii. (Nie na policję; policja zbada sprawę i umorzy z braku dowodów.) Zaraz potem idziesz z tymi rewelacjami do redakcji Gazety Wyborczej. Tam powitają Cię z otwartymi rękami. Marcin Wójcik lub inny grafoman wysmaży poruszający tekst w Dużym Formacie. Ubarwi co trzeba, doda pikantnych szczegółów. Powieje grozą. On już umie konfabulować i stopniować napięcie. A na drugi dzień – trzęsienie ziemi! TVN i Onet oszaleją z radości, Sekielscy w euforii, lewaccy politycy pijani ze szczęścia. Anonim i Spółka zaczną grzmieć, wyleją obłudnie krokodyle łzy nad Twoim losem. Kilku młodych wściekłych zrobi kocią muzykę pod kurią i dokona apostazji. Wyjące maciory i obleśne pedały LGBT wylezą z nor z tęczowymi szmatami. Jakiś wariat zbezcześci kaplicę, poturbuje proboszcza. Metropolita, na wszelki wypadek, usunie tego duchownego wrobionego w pedofilię, bo nie będzie chciał pogarszać sprawy. Watykan rozpocznie dochodzenie, które potrwa rok z hakiem. Potem pewnie przyjdzie uniewinnienie, ale nikt już w to nie uwierzy. Fajnie to obmyśliłem, co? Aha, Goebbels mi tu mówi, żeby pozdrowić Anonima i Spółkę, szczególnie JPIII i Po 11…; czeka na nich wszystkich niecierpliwie. Ja też zapraszam do siebie! (Na dłużej…)
Skrzypek na dachu
27.07.2021, 15:58
Pewnie nie stac go na taxi .
bękart wojny
27.07.2021, 15:53
okopress to nie jest już pisowski twór, który kupił pisior Obajtek?
Po 11 ...
27.07.2021, 14:56
:)))) doskonałe, me gusta :))
Anonim
27.07.2021, 14:38
Od razu narkotyki. Działał pod natchnieniem Ducha św. (spirito) oraz świętej Panienki (Mary Juana). Tyle w temacie...
Komentarze
13 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Potrzebujesz pieniędzy lub/i medialnego rozgłosu? Jesteś sfrustrowany/a wiekiem, marnym zdrowiem, problemami małżeńskimi itp.? Nie bardzo już Ci się chce pracować? Więc mam dla Ciebie atrakcyjną propozycję. Otóż upatrz sobie jakiegoś znanego duchownego, najlepiej biskupa lub kardynała. Koniecznie powinien być starszy. Idealny będzie taki, który już nie bardzo kontaktuje z otoczeniem, z uwagi na wiek i choroby. Taki nie będzie mógł się bronić. Teraz najlepsze. „Przypomnij sobie”, że jakieś 20–30 lat temu duchowny ten brutalnie molestował Cię. To nic trudnego, po prostu puść wodze fantazji: były prezenty, zaproszenia do pustego mieszkania, obmacywanie, schadzki, wielokrotne sprawy łóżkowe. To, że nigdy go nie spotkałeś/aś nie ma żadnego znaczenia. Do czorta z prawdą; ważny jest tylko piorunujący efekt. Kolejny krok. Najpierw idziesz z tym do kurii. (Nie na policję; policja zbada sprawę i umorzy z braku dowodów.) Zaraz potem idziesz z tymi rewelacjami do redakcji Gazety Wyborczej. Tam powitają Cię z otwartymi rękami. Marcin Wójcik lub inny grafoman wysmaży poruszający tekst w Dużym Formacie. Ubarwi co trzeba, doda pikantnych szczegółów. Powieje grozą. On już umie konfabulować i stopniować napięcie. A na drugi dzień – trzęsienie ziemi! TVN i Onet oszaleją z radości, Sekielscy w euforii, lewaccy politycy pijani ze szczęścia. Anonim i Spółka zaczną grzmieć, wyleją obłudnie krokodyle łzy nad Twoim losem. Kilku młodych wściekłych zrobi kocią muzykę pod kurią i dokona apostazji. Wyjące maciory i obleśne pedały LGBT wylezą z nor z tęczowymi szmatami. Jakiś wariat zbezcześci kaplicę, poturbuje proboszcza. Metropolita, na wszelki wypadek, usunie tego duchownego wrobionego w pedofilię, bo nie będzie chciał pogarszać sprawy. Watykan rozpocznie dochodzenie, które potrwa rok z hakiem. Potem pewnie przyjdzie uniewinnienie, ale nikt już w to nie uwierzy. Fajnie to obmyśliłem, co? Aha, Goebbels mi tu mówi, żeby pozdrowić Anonima i Spółkę, szczególnie JPIII i Po 11…; czeka na nich wszystkich niecierpliwie. Ja też zapraszam do siebie! (Na dłużej…)
Trza było się nie odzywać, a tak rozwiałeś wszelkie wątpliwości.
Wiadomo czy nazwisko które podał, to grzyb czy bąk.
A który lewak nie ćpie, przecież żeby wierzyć w marksa to trzeba ćpać, alkohol za słaby.
Zaczną się negocjacje okrągłostołowe, bo to człowiek lewicy, stąd jego stosunek do policji. Sąd uzna pretensje oskarżonego, przeproszą, wypuszczą.
Lewactwo lubi ćpać .
Apokryficzna Protoewangelia Jakuba z II wieku podaje, że Anna i Joachim byli bezdzietni. Małżonkowie daremnie modlili się i dawali hojne ofiary na świątynię, aby uprosić sobie dziecię. Joachim, będąc już w podeszłym wieku, udał się na pustkowie i tam przez dni 40 pościł i modlił się o Boże miłosierdzie. Wtedy zjawił mu się anioł i zwiastował, że jego prośby zostały wysłuchane, gdyż jego małżonka Anna da mu Dziecię, które będzie radością ziemi. Tak też się stało. Przy narodzinach ukochanej Córki, której według zwyczaju piętnastego dnia nadano imię Maria, była najbliższa rodzina. W rocznicę tych narodzin urządzono wielką radosną uroczystość. Po urodzeniu się Maryi, spełniając uprzednio złożony ślub, rodzice oddali swą Jedynaczkę na służbę w świątyni. Kiedy Maryja miała 3 lata, oddano Ją do świątyni, gdzie wychowywała się wśród swoich rówieśnic, zajęta modlitwą, śpiewem, czytaniem Pisma świętego i haftowaniem szat kapłańskich. Wcześniej miał pożegnać świat Joachim. Według jednej z legend Annie przypisuje się trinubium - po śmierci Joachima miała wyjść jeszcze dwukrotnie za mąż. Kult świętych Joachima i Anny był w całym Kościele - a więc także na Wschodzie - bardzo dawny i żywy. W miarę jak rozrastał się kult Matki Chrystusa, wzrastała także publiczna cześć Jej rodziców. Już w IV/V w. istniał w Jerozolimie kościółek przy dawnej sadzawce Betesda w pobliżu świątyni pod wezwaniem św. Joachima i św. Anny. Tu nawet miał być według podania ich grób. Inni miejsce grobu sytuowali przy wejściu na Górę Oliwną. Cesarz Justynian wystawił w Konstantynopolu około roku 550 bazylikę ku czci św. Anny. Kazania o św. Joachimie i św. Annie wygłaszali na Wschodzie święci tej miary, co św. Epifaniusz (+ 403), św. Sofroniusz (+ po 638), św. Jan Damasceński (+ ok. 749), św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732), św. Andrzej z Krety (+ 750), św. Tarazjusz, patriarcha Konstantynopola (+ 806), a na Zachodzie: św. Fulbert z Chartres (+ 1029), św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) czy bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505).
Ewangelie nie przekazały o rodzicach Maryi żadnej wiadomości. Milczenie Biblii dopełnia bogata literatura apokryficzna. Ich imiona są znane jedynie z apokryfów Protoewangelii Jakuba, napisanej ok. roku 150, z Ewangelii Pseudo-Mateusza z wieku VI oraz z Księgi Narodzenia Maryi z wieku VIII. Najbardziej godnym uwagi może być pierwszy z wymienionych apokryfów, gdyż pochodzi z samych początków chrześcijaństwa, stąd może zawierać ziarna prawdy zachowanej przez tradycję. Anna pochodziła z rodziny kapłańskiej z Betlejem. Hebrajskie imię Anna w języku polskim znaczy tyle, co "łaska". Od IV wieku do dzisiaj pokazuje się przy Sadzawce Owczej w Jerozolimie miejsce, gdzie stał dom Anny i Joachima. Obecnie wznosi się na nim trzeci z kolei kościół. Wybudowali go krzyżowcy. Św. Anna jest patronką diecezji opolskiej, miast, m.in. Hanoveru, oraz kobiet rodzących, matek, wdów, położnic, ubogich robotnic, górników kopalni złota, młynarzy, powroźników i żeglarzy. Joachim miał pochodzić z zamożnej i znakomitej rodziny z Galilei. Już samo jego imię miało być prorocze, gdyż oznacza tyle, co "przygotowanie Panu". W dawnej Polsce czczony był jako "protektor Królestwa". Kiedy Maryja była jeszcze dzieckiem, miał pożegnać ziemię. Razem ze św. Anną patronują małżonkom. Od dawna biblistów interesował problem, dlaczego Ewangeliści podają dwie odrębne genealogie Pana Jezusa: inną przytacza św. Mateusz (Mt 1, 1-18), a inną - św. Łukasz (Łk 3, 23-38). Przyjmuje się dzisiaj dość powszechnie, że św. Mateusz podaje rodowód Chrystusa Pana wymieniając przodków św. Józefa, podczas gdy św. Łukasz przytacza rodowód Pana Jezusa wymieniając przodków Maryi. Według takiej interpretacji ojcem Maryi nie byłby wtedy św. Joachim, ale Heli. Być może imię Joachim jest apokryficzne. Możliwe także, że Heli miał drugie imię Joachim. Sprawa jest nadal otwarta.
Potrzebujesz pieniędzy lub/i medialnego rozgłosu? Jesteś sfrustrowany/a wiekiem, marnym zdrowiem, problemami małżeńskimi itp.? Nie bardzo już Ci się chce pracować? Więc mam dla Ciebie atrakcyjną propozycję. Otóż upatrz sobie jakiegoś znanego duchownego, najlepiej biskupa lub kardynała. Koniecznie powinien być starszy. Idealny będzie taki, który już nie bardzo kontaktuje z otoczeniem, z uwagi na wiek i choroby. Taki nie będzie mógł się bronić. Teraz najlepsze. „Przypomnij sobie”, że jakieś 20–30 lat temu duchowny ten brutalnie molestował Cię. To nic trudnego, po prostu puść wodze fantazji: były prezenty, zaproszenia do pustego mieszkania, obmacywanie, schadzki, wielokrotne sprawy łóżkowe. To, że nigdy go nie spotkałeś/aś nie ma żadnego znaczenia. Do czorta z prawdą; ważny jest tylko piorunujący efekt. Kolejny krok. Najpierw idziesz z tym do kurii. (Nie na policję; policja zbada sprawę i umorzy z braku dowodów.) Zaraz potem idziesz z tymi rewelacjami do redakcji Gazety Wyborczej. Tam powitają Cię z otwartymi rękami. Marcin Wójcik lub inny grafoman wysmaży poruszający tekst w Dużym Formacie. Ubarwi co trzeba, doda pikantnych szczegółów. Powieje grozą. On już umie konfabulować i stopniować napięcie. A na drugi dzień – trzęsienie ziemi! TVN i Onet oszaleją z radości, Sekielscy w euforii, lewaccy politycy pijani ze szczęścia. Anonim i Spółka zaczną grzmieć, wyleją obłudnie krokodyle łzy nad Twoim losem. Kilku młodych wściekłych zrobi kocią muzykę pod kurią i dokona apostazji. Wyjące maciory i obleśne pedały LGBT wylezą z nor z tęczowymi szmatami. Jakiś wariat zbezcześci kaplicę, poturbuje proboszcza. Metropolita, na wszelki wypadek, usunie tego duchownego wrobionego w pedofilię, bo nie będzie chciał pogarszać sprawy. Watykan rozpocznie dochodzenie, które potrwa rok z hakiem. Potem pewnie przyjdzie uniewinnienie, ale nikt już w to nie uwierzy. Fajnie to obmyśliłem, co? Aha, Goebbels mi tu mówi, żeby pozdrowić Anonima i Spółkę, szczególnie JPIII i Po 11…; czeka na nich wszystkich niecierpliwie. Ja też zapraszam do siebie! (Na dłużej…)
Pewnie nie stac go na taxi .
okopress to nie jest już pisowski twór, który kupił pisior Obajtek?
:)))) doskonałe, me gusta :))
Od razu narkotyki. Działał pod natchnieniem Ducha św. (spirito) oraz świętej Panienki (Mary Juana). Tyle w temacie...