Stefanowi Niesiołowskiemu nie spodobała się prowokacja Tomasza Sekielskiego i jego dziennikarzy. A ci w styczniu bieżącego roku weszli niepostrzeżenie do Sejmu z materiałami potrzebnymi do produkcji bomby. Nikt nie sprawdzał dziennikarza i nie zaglądał do jego torby. Od tamtej pory marszałek Sejmu Ewa Kopacz zarządziła nadzwyczajną ochronę gmachu.
"Przez tę głupią, beznadziejną prowokację muszę za każdym razem wołać strażnika, żeby mi drzwi otworzył jak wychodzę z domu poselskiego do pałacyku G" – skarżył się Niesiołowski podczas sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich.
"Nie zamierzam zniżać się do poziomu tego Pana :)" – napisał Sekielski na Twitterze.
eMBe/Fakt.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.