Rodzina

Niezwykła rodzina! Adoptuje umierające, opuszczone dzieci, by mogły poczuć się kochane. TO JEST MIŁOŚĆ!

Cori i Mark Sachert z Wisconsin, opiekują się chorymi dziećmi w ich ostatnich dniach życia. Małżeństwo stworzyło "hospicjum dla niemowląt". Dzieci zostały opuszczone przez rodziców.

2 min czytania
Niezwykła rodzina! Adoptuje umierające, opuszczone dzieci, by mogły poczuć się kochane. TO JEST MIŁOŚĆ!
Niezwykła rodzina! Adoptuje umierające, opuszczone dzieci, by mogły poczuć się kochane. TO JEST MIŁOŚĆ!

Cori i Mark Sachert z Wisconsin, opiekują się chorymi dziećmi w ich ostatnich dniach życia. Małżeństwo stworzyło "hospicjum dla niemowląt". Dzieci zostały opuszczone przez rodziców.

- Nie oskarżam żadnego z rodziców, którzy nie byli w stanie poradzić sobie z tymi okolicznościami - mówi Cori odnosząc sie do decyzji stworzenia takiego hospicjum

- Pomyślałam, wow, naprawdę chciałabym wziąć te dzieciaki i się nimi opiekować" - dodaje dzielna kobieta.
Cori miała już doświadczenie w pomocy rodzinom, którzy utracili swoje dzieci. Pracowała dla Hope After Loss Organization (HALO).

Po tym jak straciła pracę, ropoczęły się jej problemy zdrowotne, związane z chorobą przewodu pokarmowego, co doprowadziło do kilku operacji. Kobieta dodaje, że czuła się beznadziejnie i nie miała pomysłu, co dalej ma robić.

- Modliłam się w tym czasie pytając Boga, w jaki sposób może moją sytuację wykorzystać dla dobra - zwierza się kobieta.

I znaleźli wyjście z przepaści. Pomysł adoptowania dzieci z hospicjum był zawsze w nich, jednak nie wydawał się możliwy, ponieważ para już sama posiadała ośmioro biologicznych dzieci.

- To jest to, co mamy zrobić - w ten sposób Mark zachęcał żonę, by kontynuowała działanie.

W proces zaangażowały się również ich dzieci. Jedna z ich córek powiedziała: "Mamo, co jeśli jakiś dzieciak naprawdę nas potrzebuje, a Ty w tym czasie siedzisz tutaj ze złamanym sercem i rozpaczasz?"

Do tej pory rodzina opiekowała się trójką dzieci. 18 grudnia zaadoptowała małego chłopca o imieniu Charlie, który miał niedotlenienie mózgu, jest uzależniony od tracheotomii, karmiony przez rurkę.

Pomimo smutku, opieka nad takimi dziećmi przynosi niezwykłą satysfakcję.

- Zbyt wielu ludzi nigdy nic nie zrobi, ponieważ nic nie może zrobić. Mi osobiście, choć sama nie mogę pomóc każdemu dziecku, sprawia radość fakt, że mogłam dokonać zmian w moim życiu i życiu niektórych z umierających dzieci - powiedziała Cori.

- On umrze, nic się na to nie poradzi - dodaje kobieta, ocierając łzę.

- ale możemy dokonać zmian w tym jego odchodzeniu, żeby poczuł, że jest kochany... - podkreśla dzielna mama.

kz/lifenews.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej