26 listopada to dzień, w którym wspominamy świętego Leonarda z Porto Maurizio. Przybliżamy historię tego świętego.
Święty Leonard z Porto Maurizio, prezbiter
Piotr Hieronim Casanuova urodził się w małym porcie nad Morzem Liguryjskim 20 grudnia 1676 r. Jego ojciec był właścicielem małego statku. Matka osierociła go, kiedy miał 2 lata. Macocha, Maria Riolfo, okazała się dla dziecka dobrą matką. Atmosfera w domu była tak dalece religijna, że trzech synów wstąpiło do Braci Mniejszych, a córka - do klarysek w Sienie. Leonard już jako chłopiec rozwijał wśród rówieśników działalność apostolską: gromadził ich przed kapliczką, przemawiał do nich, odmawiał z nimi wspólnie różaniec.
W wieku 13 lat wysłano go na studia do Rzymu, do Collegium Romanum. Dla doskonalszego życia zapisał się równocześnie do oratorium filipinów. W roku 1697, gdy miał 21 lat, zrezygnował ze studiów i przywdział habit zakonny Braci Mniejszych, reformatów-obserwantów, przyjmując imię Leonard. Po złożeniu ślubów rozpoczął studia teologiczne. Sześć lat później, w 1702 r., został kapłanem. Miał wyjechać na misje do Chin, jednakże zbyt intensywne życie wewnętrzne oraz wytężone studia wpędziły Leonarda w ciężką chorobę. Przyrzekł on wówczas Najświętszej Maryi Pannie, że gdy wyzdrowieje, poświęci się bez reszty misjom krajowym wśród ludu.
Został wysłuchany i odtąd przez 43 lata przemierzał Włochy jako ludowy misjonarz, zyskując tytuł "apostoła Włoch". O swoich kazaniach mówił: "Moje kazania nie mogą być piękne, lecz są pięknymi prawdami". Rozszerzał nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu (wprowadzał całodzienną adorację) i Najświętszej Maryi Panny (był jednym z największych propagatorów nabożeństwa "Trzy Zdrowaś Mario"). Był promotorem nabożeństwa Drogi Krzyżowej, uzyskał od Stolicy Apostolskiej pozwolenie, by bracia mniejsi mogli ją zakładać także poza swymi kościołami i miejscami podległymi ich jurysdykcji. Stacje Męki Pańskiej erygował w 576 kościołach. To dzięki jego prośbie papież Benedykt XIV założył Drogę Krzyżową w rzymskim Koloseum. Za przykładem św. Bernardyna szerzył także nabożeństwo do Imienia Jezus. Polecał, by wierni wypisywali to imię na drzwiach swoich domów i mieszkań. Zachęcał wiernych do codziennego udziału we Mszy świętej i do częstej Komunii świętej, co w owych czasach należało do rzadkości. Wprowadzał także praktykę częstego nawiedzania Pana Jezusa w kościele. Nadto korzystał z okazji, by zyskiwać zakonowi nowe powołania. W ten sposób założył wiele nowych domów.
Ojciec Leonard zwykł dawać trzy rady tym, którzy o nie zwracali się do niego: nigdy nic przeciw Bogu, nigdy nic, jeśli nie z Bogiem, nigdy nic, jeśli nie dla Boga.
W latach 1730-1736 przebywał w Rzymie, prowadząc misje w mieście i jego okolicach dla żołnierzy, żeglarzy i niewolników pracujących na galerach. W 1744 r. papież Benedykt XIV wysłał go na misje na Korsykę. Na krótko udało mu się przywrócić tam dyscyplinę; jego wyprawa zakończyła się jednak ostatecznie niepowodzeniem, ponieważ mieszkańcy tej wyspy widzieli w nim raczej polityka niż misjonarza.
Sterany wyczerpującą pracą misjonarską, zmarł w Rzymie, w klasztorze św. Bonawentury, 25 listopada 1751 r. Benedykt XIV zarządził, aby zmarłego pochowano nie wśród braci zakonnej, ale osobno, w kaplicy. Zostawił po sobie 20 prac pisanych, m.in. O spowiedzi generalnej, Rekolekcje, Kazania na Wielki Post, Kazania o Najświętszym Sakramencie i Zbiór pożytecznych myśli o śmierci. Beatyfikowany został w 1795 r., a kanonizowany - w 1867 r. Pius XI w 1923 r. ogłosił go patronem misji ludowych.
W ikonografii atrybutem św. Leonarda jest chorągiew i księga.
Brewiarz.pl
Komentarze
11 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
przecież klecha z mozaiki pokazuje sieg heil!
Prawie. To dewiza włoskiego faszyzmu. Nie bez powodu KK dostał od Mussoliniego ziemię pod Watykan.
Test
Tego się nie da zahamować. Polacy odwracają się od Kościoła! Wiele lat temu jeden z polskich socjologów określił polską religijność, że jest to "kolos na glinianych nogach, który jest mocno popękany. Najmniej praktykujących jest w grupie najmłodszych badanych (18-24 lata). W 1992 roku 69 proc. z nich deklarowało udział w obrzędach, obecnie jest to zaledwie 23 proc. 71 proc. uznaje się za osobę wierzącą (wobec 93 proc. w 1992 r.). W grupie 25-34-latków regularnie praktykujących jest 26 proc. osób (wcześniej było to 62 proc.). Wśród starszych Polaków tendencja także jest spadkowa - w przypadku osób powyżej 65. roku życia poziom praktyk religijnych spadł z z 72,8 proc. w 1992 r. do 56 proc. obecnie. Badania były przeprowadzane przez CBOS na reprezentatywnych próbach losowych dorosłych mieszkańców Polski liczących ok. 1000 osób. Interesującym jest fakt, że w kościołach protestanckich tendencja jest odwrotna. Są parafie w większości składające się z konwertytów z kościoła katolickiego.
Pius XI, to ten sam który po 1945r dawał hitlerowcom wizy watykańskie i wysyłał do argentyny ?
to cytat chyba z Mussoliniego :D
Polecam to samo, każdy katol to sługa szatana.
Spójrz raczej do lustra, pasożycie, kundlu szatana.
Jak to podobnie brzmi do "Wszystko w Państwie, nic poza Państwem, nic przeciw Państwu"
A co innego mógł powiedzieć pasożyt utrzymujący się z wyłudzeń?
Obłęd w oczach nawet na portrecie.