Nie znamy dokładnej liczby działających ośrodków in vitro w Polsce. Nikt nie kontroluje tych placówek, ponieważ nie istnieje prawo regulujące ich funkcjonowanie, pisze „Głos Wielkopolski”.
- Nasi eksperci kilka lat temu przygotowali projekt, który zawierał kryteria ustalone dla takich ośrodków, była w nim mowa również o wykształceniu zatrudnionych tam lekarzy - wspomina prof. Piotr Jędrzejczak z Kliniki Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu UM w Poznaniu. Jednak projekt nie ujrzał światła dziennego.
Przez prawie 10 lat istnienia poznańskiej klinicznej placówki nie było w niej żadnego kontrolera, który by zbadał co się dzieje z niewykorzystanymi zarodkami. - Przechowujemy wszystkie bez względu na to, czy para jeszcze jest nimi zainteresowana - informuje poznański profesor.
Według szacunków kierującego poznańską Kliniką Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu prof. Leszka Pawelczyka, z około 40 polskich ośrodków tylko 18 zgłosiło swoje przystąpienie do Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.
Publikacja „Głosu Wielkopolski” wpisuje się w kontekst debaty na temat In vitro, która nastąpi w parlamencie. Do Sejmu zgłoszonych zostało sześć projektów ustaw mających regulować kwestie związane z zapłodnieniem In vitro.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.