W zakonach karmelitańskich wspominany jest dziś św. Noniusz (Nuno) Álvares Pereira. Urodził się on 24 czerwca 1360 roku w Flor da Rosa koło Serty jako potomek znanego rodu rycerskiego. Pasowany na rycerza już w wieku 13 lat został królewskim dworzaninem, a mając lat 17 ożenił się z Eleonorą de Alvim.
W wieku 23 lat Nuno Álvares Pereira dzięki szczególnym zdolnościom i geniuszowi militarnemu został mianowany głównodowodzącym sił portugalskich i stał się, po królu, najważniejszą osobą w całym królestwie.
Noniusz żył w czasach burzliwych, kiedy to Portugalia za wszelką cenę starała się uwolnić spod dominacji kastylijskiej (hiszpańskiej) i uzyskać niepodległość. Jako dowódca wojskowy z zapałem oddawał się służbie wojskowej broniąc niepodległości swej ojczyzny.
Brał udział w powstrzymaniu inwazji kastylijskiej. Dał się wtedy poznać jako odważny i impulsywny młodzieniec, co zapowiadało szybki rozwój jego kariery. Dwukrotnie jako naczelny wódz wojsk portugalskich, odparł najazdy Kastylijczyków, co dało początek niepodległości Portugalii. Noniusz zadał siłom Jana I Kastylijskiego decydującą klęskę pod Aljubarrota we wrześniu 1385 r. i nieco później, w październiku, pod Valverde. W 1415 r. dowodził też wyprawą do Ceuty, która zapoczątkowała portugalską ekspansję na kontynent afrykański.
W październiku 1385 r., na terytorium kastylijskim podczas decydującej, słynnej bitwy pod Valverde, portugalska armia znalazła się w bardzo krytycznym położeniu i wydawało się, że poniesie całkowitą klęskę. Dowodzącego armią Noniusza jego towarzysze znaleźli w ekstazie, klęczącego i modlącego się między dwoma głazami. Kiedy zrozpaczony zastępca zwrócił mu uwagę, że żadnych modlitwy już nie pomogą, bo „wszyscy umrzemy!”, Nuno odpowiedział cicho: „Przyjacielu, jeszcze nie czas. Poczekaj chwilę aż skończę się modlić”. Kiedy wstał od modlitwy z rozświetloną twarzą udało mu się wygrać decydującą bitwę. Od tego czasu imię Nuno Álvaresa wzbudzało przerażenie wśród Kastylijczyków.
Noniusz uważany jest za bohatera narodowego i współtwórcę niepodległości Portugalii i do dziś czci się go w tym kraju jako bohatera narodowego Portugalii, którego pomniki stoją w wielu miastach.
Po śmierci żony porzucił życie rycerskie i dworskie. W lipcu 1422 roku, w wieku 62 lat zostawił swój dom, bogactwa rozdał ubogim, wyrzekł się władzy, zaszczytów i wstąpił do klasztoru karmelitańskiego w Lizbonie, który sam ufundował. Przez rok żył tam razem z braćmi zajmując się pracą przy wykończeniu kościoła i klasztoru. Dużo czasu spędzał na placu budowy, nadzorował robotników i osobiście wykonywał wiele ręcznych wykończeń. Po roku złożył śluby i został prostym bratem zakonnym, przybierając imię: Noniusz od Matki Bożej.
Jako brat zakonny zajmował się najbardziej pokornymi pracami w klasztorze. Przełożeni próbowali mu to wyperswadować, byli wręcz zawstydzeni, że człowiek z jego „pozycją” wykonuje tego typu czynności. Można sobie wyobrazić jakim zdziwieniem i zaskoczeniem dla Lizbończyków było widzieć ”Niepokonanego” (tak powszechnie nazywano go w czasie wojny z Kastylią) chodzącego po mieście i proszącego o jałmużnę. Sam król naciskał na przełożonych, aby przekonali Noniusza i zabronili mu kwestować na ulicach i placach Lizbony, czy też usługiwać biednym w zorganizowanej dla nich stołówce.
Świętość jego życia i wiara w moc jego wstawiennictwa były tak znane i szanowane, że gdy przechodził wiele osób prosiło go o błogosławieństwo, próbowało ucałować jego rękę albo dotknąć brzegu połatanego habitu.
W karmelitańskim klasztorze zasłynął Noniusz z gorliwej modlitwy, praktyk pokutnych i synowskiego oddania się Maryi. Był także wielkim propagatorem kultu maryjnego. Pełnił również liczne dzieła miłosierdzia, szczególną troską otaczając osierocone dzieci.
Brat Noniusz od Matki Bożej zmarł w opinii świętości 1 kwietnia 1431 roku w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego w swoim klasztorze w Lizbonie. Podczas trzęsienia ziemi w 1755 roku jego grób został zniszczony. Dwór królewski, Lizbona i Portugalia uroczystym pogrzebem oddali cześć temu pokornemu bratu, okrzykując go bohaterem narodowym i świętym. Jego grób w krypcie Kościoła Karmelitów stał się miejscem licznych pielgrzymek i modlitwy. W kronikach klasztornych dokładnie opisanych i udokumentowanych jest 82 cudów i uzdrowień, a o wielu innych tylko się wspomina.
23 stycznia 1918 roku Benedykt XV uznał go za błogosławionego ze względu na kult utrzymujący się od niepamiętnych czasów, stawiając go jako wzór dla walczących w pierwszej wojnie światowej, by nie zapominali o chrześcijańskiej miłości bliźniego i dążyli do sprawiedliwego pokoju. Proces kanonizacyjny rozpoczęty już w 1940 roku przez Piusa XII zakończył się uroczystością kanonizacyjną poprowadzoną przez Benedykta XVI26 kwietnia 2009 roku.
Św. Noniusz Alvarez Pereira zmarł jeszcze przed wyodrębnieniem się z karmelitańskiego zakonu - karmelitów i karmelitanek bosych. W momencie, gdy Noniusz przechodził do wieczności, późniejsza reformatorka zakonu karmelitańskiego, wybitna mistyczka i doktor Kościoła św. Teresa od Jezusa miała 16 lat i dopiero za 2 lata miała podjąć życie klasztorne, a inny z karmelitańskich doktorów Kościoła, założyciel męskiej gałęzi zakonu karmelitów bosych św. Jan od Krzyża miał się urodzić dopiero za 9 lat. Wszystko to sprawia, że Noniusz Alvarez Pereira, święty twórca niepodległości Portugalii jest wspólnie czczony przez obie gałęzie zakonu karmelitańskiego. I oczywiście przez cały Kościół Powszechny.
Św. Noniuszu, módl się i wstawiaj się za nami przed tronem Miłosiernego Boga.
wybór – ren/karmelici.pl, brewiarz.pl, naszdziennik.pl
Komentarze
6 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Bo to jest prawdziwa religia, dana nam od Boga!!!
Zabawne. kastylia była katolicka tak? Ma zapewne swoich świętych, twórców ich państwa i są czczeni przez kastylijskich katolików. no pieknie, spoko. Portugalia zaś chciała się od nich uwolnić? Hmmm zaczyna się to komplikować. Więc ci kastylijscy władcy to jednak oprawcy byli? Katoliccy ciemiężcy? Stąd katolicy portugalscy czczą swojego katolickiego świętego, który uwolnił Ojczyznę spod władzy innych katolickich świętych? Skomplikowane ale i zabawne. Od wieków trwa ta zabawa w uwalnianie się i ciemiężenie. Jedno jest niezmienne. Zawsze księża napychają kiesę, zawsze ich na wierzchu, spryciarze:)
Spójrz historycznie. Istniały tysiące religii, tysiące bogów, tysiące ... depozytów wiary. Odeszły w zapomnienie. Dlaczego ta religia ma być inna od wszystkich innych?
Śpiącemu Jarozbawowi raczej na kocie powinni pomnik wybudować .
Portugalia przechowa Depozyt Wiary.
Fajne sż te pomniki władców na koniach. Dostojne, godne. Kaczyński też powinien taki mieć ... na kucyku.