Słyszę czasem, że osoby zajmujące się wróżeniem z kart, astrologią, wywoływaniem duchów, wyrobem i sprzedażą przedmiotów magicznych, nie są dopuszczone do sakramentów, dopóki tych grzechów nie porzucą. Ja się tym nie zajmuję, ale nieraz już słyszałam od ludzi uczciwych i wykształconych, że jednak coś prawdziwego w tym jest, a nikt mi jeszcze nie próbował wytłumaczyć, dlaczego to jest grzechem.
Wróżbiarstwo i magia były wśród narodów starożytnych zjawiskiem powszechnym i sankcjonowanym przez religie starożytnych Egipcjan, Babilończyków, Greków, Rzymian i praktycznie wszystkich starożytnych narodów. Tym bardziej warto się zastanowić nad tym, dlaczego w Starym Testamencie tak stanowczo zakazano jakichkolwiek tego rodzaju praktyk.
„Gdy wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój — czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa — nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój” (Pwt 18,9—14; por. Kpł 19,31; 20,6.27).
Dlaczego jednak — zapytajmy — Bóg brzydzi się takimi praktykami? Dlaczego ci, którzy je uprawiają, dopuszczają się wobec Niego niewierności? Czyżby stanowiły one jakąś formę bałwochwalstwa, jakąś formę kontaktu z siłami zbuntowanymi przeciw Bogu?
Owszem, w tej właśnie perspektywie — jako jeden z przejawów bałwochwalstwa — w Starym Testamencie postrzega się wróżby oraz różne praktyki magiczne. Toteż Biblia nie neguje jakiejś realnej skuteczności tego rodzaju praktyk. Podkreśla tylko — po pierwsze — że ich moc działa jedynie w takim stopniu, w jakim Bóg to dopuści; nie ma bowiem takich ciemnych sił, które mogłyby w najmniejszym stopniu zagrozić Bożemu panowaniu nad światem lub je przyćmić. Przypomnijmy sobie choćby historię czarownika Balaama, który okazał się niezdolny do zaszkodzenia ludowi Bożemu, mimo że właśnie w tym celu został sprowadzony przez swojego króla; co więcej, Bóg swoją mocą przymusił go do wygłoszenia nad tym ludem błogosławieństwa (Lb 22—23).
Natomiast bezsilność wróżbitów, czarowników i astrologów wobec śmierci oraz niszczącej mocy grzechu z wielką wyrazistością opisuje Księga Izajasza, w proroctwie przeciw Babilonowi: „Sieroctwo i wdowieństwo w pełni spadną na ciebie, pomimo wielu twoich czarów i mnóstwa twoich zaklęć. (...) Niechaj się stawią, by cię ocalić, owi opisywacze nieba, którzy badają gwiazdy, przepowiadają na każdy miesiąc, co ma się z tobą wydarzyć. Oto będą jak źdźbła słomiane, ogień ich spali. Nie uratują własnego życia z mocy płomieni” (47,9.13n).
Dlaczego uciekanie się do wróżb, wywoływanie duchów i praktyki magiczne charakteryzują się taką grawitacją ku śmierci i zniszczeniu? Moim zdaniem dlatego, że ludzie, sięgający po te praktyki, nie wiedzą o tym, że ostatecznym wymiarem rzeczywistości jest miłość, mają natomiast przeczucie, że nie do nich należą ostateczne decyzje co do ich losu. W tej sytuacji zrozumiały jest potworny strach, jaki ich ogarnia. Strach ten próbują oni zmniejszyć poprzez próby podglądania przyszłości oraz zaklinanie rzeczywistości, żeby im była bardziej przychylna.
Nie wierząc w miłość, ludzie ci traktują wolność jako coś w ostatecznym wymiarze pozornego. Wróżby oraz inne praktyki okultystyczne — z jednej strony — dają im poczucie aktywności w oczekiwaniu na to, co w ich mniemaniu nieuchronne. Z drugiej zaś strony, za pomocą zaklęć i czarów człowiek myślący fatalistycznie usiłuje oswoić rzeczywistość, która jawi mu się jako wroga; wydaje mu się nawet, że za pomocą zabiegu magicznego może przymusić ją do oddawania mu jakichś nadnaturalnych usług.
Tutaj naprawdę stajemy wobec „albo—albo”. Albo jest Bóg, który jest miłością, kocha nas, oczekuje naszego zawierzenia oraz wzywa nas do wolności i brania odpowiedzialności za siebie i nie tylko za siebie. Albo znajdujemy się w polu działania sił ślepych lub nawet nam nieprzyjaznych, i jedyne, co tu od nas trochę zależy, to ustawianie się — m.in. z pomocą wróżb i magii — w takim miejscu tego pola, które wydaje się dla nas najbardziej korzystne.
Zresztą niech Pani sama powie: Czy da się w ogóle wyobrazić, żeby człowiek, który próbuje wyczytać swoją przyszłość w kartach lub w gwiazdach, umiał zarazem z ufnością i miłością powierzać swój los kochającemu nas Bogu? Czy ktoś, fascynujący się czarami i magią, będzie pracował nad pogłębianiem swojej wolności? Nawet kiedy takiemu człowiekowi narodzi się dziecko, to więcej uwagi poświęci on badaniu gwiazd, pod którymi się ono urodziło, niż zastanawianiu się nad tym, jak ważne jest budowanie prawdziwej więzi z własnym dzieckiem i jak nieobliczalne szkody mogą wyniknąć z błędów w tym zakresie.
Toteż Księgi apostolskie w całości podzielają negatywny stosunek Starego Testamentu do wróżb i magii. List do Galatów (5,20) wymienia czary wśród grzechów, które „rodzą się z ciała” i wykluczają człowieka z Królestwa Bożego. W Apokalipsie (9,21) czary są piętnowane obok zabójstw, nierządu i kradzieży, zaś czarowników wymienia się obok rozpustników, zabójców i bałwochwalców (Ap 22,15; por. 21,8). Radzę Pani ponadto wczytać się w następujące fragmenty Dziejów Apostolskich: 8,9—13; 13,5—12; 16,16—20.
Z Nowego Testamentu jednoznacznie wynika, że uwierzenie w Chrystusa powinno pociągać za sobą radykalne zerwanie z wszelką magią i wróżbami. Opis nawróceń, które dokonały się za sprawą Apostoła Pawła w Efezie, zawiera m.in. następującą informację: „Wielu też z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich” (Dz 19,19).
Powyższa teza jest prawdziwa, niestety, również w kierunku odwrotnym: Współczesna popularność różnych praktyk okultystycznych świadczy o odchodzeniu od wiary chrześcijańskiej. Najwybitniejszy współczesny religioznawca, Mircea Eliade, twierdzi nawet, że „uczestnictwo w okultyzmie stanowi jeden z najskuteczniejszych (...) środków krytykowania i odrzucania religijnych i kulturalnych wartości Zachodu” (Okultyzm — czary — mody kulturalne, Kraków 1992, s. 63).
Jacek Salij OP
Komentarze
28 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Kto pije i pali ten nie ma robili, kto nie pije i nie pali ten na KULu konia wali.
Bo to są czary koncesjonowane. KK po prostu nie lubi konkurencji na wolnym rynku.
A ja myślę, że skoro Pan Bóg stworzył świat, to wie wszystko i niczym się nie brzydzi. Chce dobra człowieka, ale to człowiek musi sam wybrać. Takie gadki księdza pokazują, że gość jest z poprzedniej epoki
No i zapomniał bym o czołowym agencie fioletowej mafii pedałów i k u r e w - kolejnym który w twarz będzie ci łgać o wiecznym Bogu trój jedynym - Ks. Oko
Tak. kapłani to pedały - kiedyś też myślałem że to żyjący święci.
A o to jak te k u r wy kościelne rzucają czary nazwiskami swoich agentów lawendowego płomienia; Salij - przeciwko tym co mają kompleksy, Zatorski - powodujący zator, Spyra - włócznia, Czołowy polski mag Jackowski - służący potajemnie kościołowi przejmuje tych co wierzą w starożytne prawo reprezentowane przez Jakuba Izraela - Po angielsku Jack - To Kuba nie tylko James. Na stronach z oznaką fioletowego płomienia szerzących wolną wolę kobiet czytałem nazwisko Papierski - Pewnie chodziło o ukrywanie tej agendy lub wzmacnianie czarów Papieży.
A te k u r w y kościelne same na potęgę czarują i mało tego; robią to pod namową swojego pana i są w twardym przymierzu ze światowymi feministkami i czarownicami - skąd wiem bo sami mnie tych czarów nauczyli - czarując mnie. Na czym to polega? Na łączeniu przeznaczenia wynikającego z różnych nazw np. imion nazwisk z innymi nazwami i spowodowanie odbicia fali elektrycznej powodującej efekt domina - angielski s p e l l - oznaczający literowanie i rzucanie zakręć.
Pan Jezus za to się nie brzydzi jak kobieta daje następnemu po swoim zmarłym niedawno mężu - brzydzi się natomiast jak jej kolejny tak się umyślnie spuszcza żeby nie było dziecka. -to też jest w biblii.
"...zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni." Samo się komentuje patrząc na praktyki w KRK!!!
Kocham te dyrdymały.
chyba za dużo salij c2h5oh
jw.
Czemu właściwie miałby się brzydzić skoro dokładnie takie same czary odprawiają katolicy ku jego czci?
bóg się tak samo brzydzi mężczyznami w długich włosach czy jedzeniem owoców morza, wystarczy poczytać biblię! ale obłudne klechy jak zwykle przypyerdalają się do tego co im na daną chwilę pasuje!
Spółka Państwowa GM oferuje poprawioną formułę znanego i znakomitego produktu: "Albert extra VERGIN oil do smarowania odbytnic i do spożycia".
Na widok obleśnej mordy Salija, napuchniętej opilstwem i wyżartej chorobą weneryczną, pambuk rzyga jak po nieświeżych płuckach. Ciemnota katolicka mówi wtedy, że pada kwaśny deszcz.
"Według ideologii katolickiej :-). . Kościoły to najlepsze miejsca do spożywania alkoholu :-) Choć mniej ortodoksyjni kapłani Chrystusa jak niejaki Głódź :-) . . Piją wszędzie i o każdej porze :-) - - - - - - - - - - - - - - autor "prof. dr" Hertrich-Woleński wie to jako "Jakubowy katolik" który się odchrzcił jak otrzymał legitymację PZPR.
Żyd to NIE jest Polak!
Czy Pan Bóg brzydzi się sprzedawcami tytoniu narkotyków alkoholu ,cukru ,margaryn ,coli chipsów i tp ? ?
A jak nazwać święte jajka na Wielkanoc jak nie magią i czarami. Oprócz tego kościół święci jeszcze wino, gałązki na Boże Ciało itp. itd.
Spirytyzm, magia, wróżby? 60% katolików w to wierzy bardziej niż w Boga. Takie są nieubłagane dane statystyczne.
Alle Juden raus aus Europa!
Tak, ale chyba też jakaś ogromna pycha, moja wola niech się stanie.
Pan Bóg się tym brzydzi tak jak aborcyjnymi, demonicznymi szczpionkami Antychrysta.
Panie prymas, Bóg to najbardziej się brzydzi pedofilią kościelną, o reszcie waszych grzechów nie będę wspominał.
A skąd on wie czym brzydzi się Bóg . Zadzwonił do niego w tej sprawie ?
Jak Bóg może się brzydzić czymś co nie istnieje? No jak?
sali to już prawie jak ręka najwyższego ,wie o największych sekretach PB ,czyzby na starość zgłupiał??