- Indonezja jest częścią mnie – mówił prezydent USA Barack Obama. Przyznał z ubolewaniem, że mimo jego starań stosunki USA ze światem muzułmańskim wciąż nie są dobre.
Prezydent USA Barack Obama przyznał w Indonezji, że stosunki Stanów Zjednoczonych ze światem muzułmańskim wciąż nie są dobre mimo podejmowanych przez niego starań, aby je poprawić. Wezwał też do "przezwyciężenia podejrzliwości i nieufności" w celu wspólnej walki z terroryzmem.
Obama podkreślił po raz kolejny, że "Ameryka nie jest i nigdy nie będzie w stanie wojny z islamem". - Ci, którzy chcą budować, nie mogą ustępować pola dążącym do zniszczenia terrorystom - dodał.
Amerykański prezydent przypominał również, że spędził w Indonezji jako dziecko 4 lata. - Pozwólcie, że rozpocznę od prostego stwierdzenia: Indonezja jest częścią mnie - powiedział po indonezyjsku, czym wzbudził aplauz słuchaczy.
Obama chwalił Indonezję, która ma najwięcej ludności ze wszystkich krajów muzułmańskich, za zwalczanie "stosującego przemoc ekstremizmu", po czym powiedział: wszyscy musimy pokonać Al-Kaidę i jej sojuszników. To nie jest zadanie tylko dla Ameryki.
Przed wystąpieniem na uniwersytecie, Obama odwiedził meczet Istiqial w Dżakarcie, uważany za największy w Azji Południowo-Wschodniej. Podkreślił później rolę religii w zjednoczeniu takiego kraju, jak Indonezja - "złożonego z tysięcy wysp, setek grup językowych i etnicznych".
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.