Mówi o sobie, że jest "kulturowym muzułmaninem" i "Szwabem z Anatolii". Media widzą w nim niemieckiego Obamę, który przyciągnie głosy mniejszości i zapewni radykalnej lewicy powrót na rządowe salony. Cem Özdemir został nowym szefem Zielonych.
Nowy przywódca czwartej siły politycznej Niemiec jest potomkiem tureckich imigrantów. Cem Özdemir jest przez niektóre media kreowany na niemieckiego Obamę, ale sam mówi o sobie, że jest "Szwabem z Anatolii". Jego wybór to nie przypadek. Zieloni nie ukrywają, że chcą dzięki temu zostać najsilniejszą partią reprezentującą ludność o imigracyjnych korzeniach - dotyczy to co szóstego obywatela Niemiec i ma zapewnićpartii powrót do władzy, u której byli ostatnio przez kilka lat razem z SPD.
– Chcę walczyć o społeczeństwo, które gotowe jest zaakceptować każdego bez względu na to, skąd pochodzi, czy jego przodkowie przybyli z Azerbejdżanu czy Anatolii, czy też walczyli z Rzymianami w Lesie Teutoburskim – powiedział Cem Özdemir na zjeździe Zielonych. Ma ogromny kredyt zaufania działaczy Zielonych - otrzymał prawie 80 procent głosów w wyborach na przewodniczącego.
Współprzewodniczącą została ponownie Claudia Roth, weteranka ruchu Zielonych. Dwuosobowe kierownictwo jest tradycją w partii, która podkreśla przywiązanie do koncepcji społeczeństwa wielokulturowego, nie zapominając przy tym o „ekologicznych” korzeniach.
Özdemir urodził się w 1965 roku w Szwabii (land Badenia-Wirtembergia), gdzie osiedlili się jego rodzice, tureccy gastarbeiterzy. Od ponad 20 lat jest członkiem partii Zielonych. Miał 28 lat, gdy dostał się do Bundestagu. Musiał się z nim pożegnać oskarżany o przyjęcie podejrzanej pożyczki od lobbysty, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć mandat posła do Parlamentu Europejskiego. Teraz wraca do Niemiec, a partia pod jego rządami ma obrać kurs na pragmatyzm.
– Jestem kulturowym muzułmaninem – mówi o sobie Özdemir, akcentując w ten sposób dystans do islamu. W meczecie bywa rzadko. Dla Niemców jest przedstawicielem oświeconego islamu, którego rozwój chętnie widzieliby w swym kraju. Dla mieszkających w Niemczech Turków stanowi symbol sukcesu. Ale nie może liczyć na sympatię islamskich konserwatystów. Jego partia walczy o równouprawnienie kobiet, wcześniej wywalczyła rejestrowane związki partnerskie homoseksualistów.
ACz, Rzeczpospolita
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.