Wiadomości

Obywatelu! Pal, pij i płać podatki!

Sytuacja analogiczna do produkcji alkoholu we własnym zakresie i na własny rachunek. Przywilej propinacji nadał Polakom król Kazimierz Wielki i od tej pory przez wieki skrzętnie z niego korzystano. Każda szlachecka rodzina miała własne, pilnie strzeżone, przepisy na trunki, które były oczkiem w głowie gospodyń i biada temu, kto w ramach „szpiegostwa przemysłowego” zdradził by je konkurencji. Produkcja trwała w najlepsze aż do upadku powstania styczniowego. Car, w ramach represji, utworzył państwowy monopol spirytusowy a późniejsze władze wolnej już Rzeczypospolitej skrzętnie z zaborczego zakazu skorzystały widząc w nim możliwość napełnienia zawsze dziurawych, państwowych kieszeni. Prastara tradycja musiała zejść do podziemia, mistrzowie biegli w sztuce destylacji otrzymali pogardliwe miano bimbrowników a policja (milicja) nie ustawała w wysiłkach by ich niecny proceder ukrócić. Rozchwytywani niegdyś specjaliści z dnia na dzień stali się przestępcami.

2 min czytania
Obywatelu! Pal, pij i płać podatki!
Obywatelu! Pal, pij i płać podatki!

Arkadiusz Barędziak z wrocławskiej Izby Celnej stwierdził, że „...nieprzetworzone liście tytoniu można legalne sprzedawać, ale już ich cięcie i pakowanie to złamanie prawa. Do  tego typu praktyk może dochodzić tylko w miejscach ściśle określonych, w składach podatkowych. W przeciwnym razie możemy wyciągnąć sankcje karno – skarbowe...”. Jeżeli weźmiemy sobie słowa celnika do serca to – chcąc pozostać w zgodzie z prawem – we własnym zakresie będziemy mogli jedynie skręcać cygara. Pocięcie tytoniu i przygotowanie zeń papierosa albo mieszanki fajkowej jest przestępstwem i, gdy już odważymy się na ten krok, to powinniśmy – jako praworządni obywatele – natychmiast złożyć na samych siebie donos do odpowiednich służb.

/

Sytuacja analogiczna do produkcji alkoholu we własnym zakresie i na własny rachunek. Przywilej propinacji nadał Polakom król Kazimierz Wielki i od tej pory przez wieki skrzętnie z niego korzystano. Każda szlachecka rodzina miała własne, pilnie strzeżone, przepisy na trunki, które były oczkiem w głowie gospodyń i biada temu, kto w ramach „szpiegostwa przemysłowego” zdradził by je konkurencji. Produkcja trwała w najlepsze aż do upadku powstania styczniowego. Car, w ramach represji, utworzył państwowy monopol spirytusowy a późniejsze władze wolnej już Rzeczypospolitej skrzętnie z zaborczego zakazu skorzystały widząc w nim możliwość napełnienia zawsze dziurawych, państwowych kieszeni. Prastara tradycja musiała zejść do podziemia, mistrzowie biegli w sztuce destylacji otrzymali pogardliwe miano bimbrowników a policja (milicja)  nie ustawała w wysiłkach by ich niecny proceder ukrócić. Rozchwytywani niegdyś specjaliści z dnia na dzień stali się przestępcami.

 

Obydwa powyższe przykłady dowodzą, że we własnym kraju nie jesteśmy wolnymi ludźmi. Przykłady dwa, ale przy odrobinie uporu można by ich znaleźć setki a może i więcej. Tyle się mówi o niepodległości, suwerenności, prawach i tak dalej, a tymczasem zakazy wprowadzone przez zaborczych władców nadal obowiązują, wolności odebranej nigdy tak naprawdę nie odzyskaliśmy – tej podstawowej wolności, która przejawia się w codziennym życiu. Wolności, która sprawia, że we własnym kraju poczujemy się wreszcie gospodarzami a nie trybami w gigantycznej maszynie zwanej państwem...

 

Aleksander Degrejt

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej