Wiadomości

Odczyt z polskiej czarnej skrzynki: Pilotom zabrakło pięciu sekund

Nie było awarii podzespołów prezydenckiego samolotu TU-154, nie było też wybuchu, a podchodząc do lądowania maszyna leciała 40 metrów za nisko – to pewne informacje z zapisu polskiej czarnej skrzynki na pokładzie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem.

2 min czytania
Odczyt z polskiej czarnej skrzynki: Pilotom zabrakło pięciu sekund
Odczyt z polskiej czarnej skrzynki: Pilotom zabrakło pięciu sekund

Nie było awarii podzespołów prezydenckiego samolotu TU-154, nie było też wybuchu, a podchodząc do lądowania maszyna leciała 40 metrów za nisko – to pewne informacje z zapisu polskiej czarnej skrzynki na pokładzie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Zapis czarnej skrzynki pozwala podawać dokładny czas tragedii. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna" o godzinie 8:41:02,5 czasu polskiego, ogon samolotu (statecznik pionowy z silnikami) odpada od maszyny. Siła uderzenia rozerwała kokpit, salonkę prezydencką i saloniki VIP-ów. Systemy Tu-154M przestały działać o 8:41:04. W momencie uderzenia samolot miał prędkość ok. 290 km/h.

Analiza czarnej skrzynki pozwala sobie uświadomić jak niewiele zabrakło do tego, by manewr kpt. Arkadiusza Protasiuka się powiódł. Pilot starł się poderwać maszynę. Od początku media podawały relację świadków, którzy słyszeli wycie maszyny przelatującej nad drogą. Według "DGP" silniki miały około 60 proc. swojej mocy. A TU 154M, na rozpędzenie ich do pełnej mocy potrzebuje około 10 sekund.

Jednak dane odczytane z polskiego rejestratora ATM-QAR nie pozwalają odpowiedzieć na najważniejsze pytania. Co sprawiło, że pilot w ogóle zdecydował się lądować? Tym się zajmuje polska prokuratura wojskowa. Ma ona ustalić m.in. czy kpt. Protasiuk po prostu popełnił błąd, czy może coś się do tego błędu przyczyniło.

Piloci kierowali się przy lądowaniu m.in. odczytem z wysokościomierza barycznego. Przy podchodzeniu do lądowania obsługa lotniska powinna podać, ile wynosi ciśnienie na płycie lotniska. Dopiero po wprowadzeniu tych danych załoga ustawia odczyt wysokości w wysokościomierzu barycznym.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego twierdzi, że piloci lecieli pod właściwym kątem wobec lotniska i gdyby lecieli wyżej, udałoby im się wylądować. Więcej będzie można powiedzieć po ujawnieniu nagrań z rejestratora rozmów załogi i dźwięków z kokpitu. Nagrania są w ręku rosyjskich śledczych.

mm/Dziennik Gazeta Prawna

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej