Tylko u nas

NASZ KOMENTARZ: Otoczenie prezydenta Dudy wspiera lewackie media

Do tej pory nie wiadomo, czy prezydent Andrzej Duda, podobnie jak kiedyś jego poprzednik, Lech Wałęsa, zdecydował się wesprzeć „lewą nogę”, czyli zaplecze post-peerelowskich partii politycznych, czy tylko umówił się z prezesem Kaczyńskim na celowe zawetowanie ustaw, żeby wyprowadzić w pole protestujących ze świecami obrońców demokracji.

2 min czytania
Pałac Prezydencki, źr. YouTube.com
Pałac Prezydencki, źr. YouTube.com

Do tej pory nie wiadomo, czy prezydent Andrzej Duda, podobnie jak kiedyś jego poprzednik, Lech Wałęsa, zdecydował się wesprzeć „lewą nogę”, czyli zaplecze post-peerelowskich partii politycznych, czy tylko umówił się z prezesem Kaczyńskim na celowe zawetowanie ustaw, żeby wyprowadzić w pole protestujących ze świecami obrońców demokracji.

Pewne jest jednak, że pan prezydent i jego bezpośrednie otoczenie postanowiło wesprzeć „lewą nogę” rynku medialnego w Polsce, lekceważąc zupełnie tytuły prasowe i serwisy internetowe, które przez dwa lata prezydentury oszczędzały głowie państwa porównań do kabaretowego Adriana z „Ucha Prezesa”.

Wycieczkę po wrogich obozowi „dobrej zmiany” mediach rozpoczął nowy rzecznik prasowy prezydenta, Krzysztof Łapiński, który najpierw w radiu TOK FM wyjaśniał motywy głowy państwa, leżące u podstaw zawetowania ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, po czym uświadamiał reporterkę stacji TVN24, że zgromadzone pod Pałacem Prezydenckim kilka tysięcy osób, to 50% społeczeństwa, które popiera zawetowanie ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Zapominał jednak dodać, że większość tych manifestacji była organizowana i sponsorowana przez fundacje zasilane finansowo ze strony rosyjskich oligarchów i funkcjonariuszy FSB.

Z resztą pan rzecznik Łapiński już wcześniej wykazał się liberalnymi ciągotami, występując w lutym tego roku w jednym aucie z redaktorem Kuźniarem w programie Onet Rano.

Co się dzieje z bezpośrednim otoczeniem pana prezydenta nie wie nikt. Dość powiedzieć, że wywiad z najbliższą doradczynią głowy państwa, panią Zofią Romaszewską, w znacznej mierze odpowiedzialną za zawetowanie sądowych ustaw, ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita, sprywatyzowanym nocą pod śmietnikiem przez doradcę Donalda Tuska. Sylwetki „legendy Solidarności” i obszerne pozytywne recenzje tego wywiadu z panią Romaszewską zamieściły również na swoich stronach takie media jak Gazeta Wyborcza, Onet i TVN24.

Sam prezydent Andrzej Duda nie pozostaje w tyle, i najbardziej obszernej wypowiedzi po zawetowaniu ustaw o KRS i SN udzielił portalowi 300polityka. Warto pamiętać, że to właśnie ten serwis jako jeden z pierwszych opublikował „przeciek spontanicznego spotu reklamowego”, w którym dzieci i wnuki Bronisława Komorowskiego namawiały wyborców do głosowania na „swojego tatę”, któremu zdarza się czytać „z kartki”. Inne publikacje tego portalu wymownie świadczą o tym, że jego redaktorzy mają serca zdecydowanie po lewej.

Jako, że pan prezydent jest osobą głęboko wierzącą, można by przypuszczać, że cuda nad Wisłą nadal się zdarzają. Mamy jednak do czynienia z mediami, których główni reprezentanci religię katolicką mają za nic. Jeśli pan prezydent podjął się misji re-chrystianizacji lewej strony sceny politycznej i medialnej w Polsce, powinien przyodziać raczej mnisi habit, niż modny garnitur i koszulę z Vistuli.

 

Paweł Cybula

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej