Leszek Miller nie podał ręki Januszowi Palikotowi wchodząc do studia TVN24. Politycy minęli się w korytarzu. „Nie ma co uprawiać teatru, skoro wiadomo jak daleko jesteśmy od siebie” - powiedział Monice Olejnik. Palikot w populistyczny sposób zaatakował Millera, mówiąc, że ten powinien odejść z polityki za tajne więzienia CIA. Trudno nie cieszyć się z wojny lewicy. Szkoda jednak, że Palikot poświęca dla bieżącej wojenki polską rację stanu. Niestety tak robią skrajni populiści. 
Jak widać mamy już otwarty i mocny konflikt między Leszkiem Millerem a Januszem Palikotem. Napiętą sytuację miedzy politykami zaogniła wtorkowa publikacja „Gazety Wyborczej”, która ujawniła, że prokuratura postawiła Zbigniewowi Siemiątkowskiemu zarzuty udziału w zorganizowaniu w Polsce ośrodka, w którym CIA w latach 2002-2003 przetrzymywała terrorystów. Gazeta napisała też, że prokuratura zebrała dowody pozwalające na ewentualne rozpoczęcie w Sejmie procedury postawienia przed Trybunałem Stanu ówczesnego premiera Leszka Millera. Krew poczuł Janusz Palikot, który zaatakował w populistyczny sposób byłego premiera. Przy okazji w dosyć żałosny sposób bronił Aleksandra Kwaśniewskiego ( swojego nowego mentora), który przecież był twarzą polskiej wojny z terroryzmem. Palikot chce jednak by to Miller odszedł z polityki.
Trudno konserwatyście się nie cieszyć z podjazdowej wojny na lewicy. Zjednoczenie lewicy pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego mogłoby zmienić stosunek sił w polskiej polityce i stworzyć realną alternatywę dla Platformy Obywatelskiej, która pociągnęłaby za sobą młodzież. Kwaśniewski wciąż jest w Polsce osobą niezwykle popularną i mógłby przyciągnąć centro-lewicowców, którzy nie lubią radykalizmu Palikota. Jednak rozbicie lewicy jest nie tylko na rękę Tuskowi i Kaczyńskiemu, który pozostaje najsilniejszą opozycję w kraju, ale przede wszystkim jest zbawienne dla Polski. Nasze społeczeństwo zmienia się na tyle mocno, że SLD nie musi już bawić się w budowanie kapitalizmu i utrzymywania status quo w relacjach z Kościołem katolickim. Dziś wyborca lewicy oczekuje zupełnie czegoś innego, co pokazał sukces Janusza Palikota. Pewne jest, że postkomuniści „spalikotyzują się” i będą walczyli o ten sam elektorat co nihilista i cynik z Biłgoraja. Lepiej więc by taka siła nie miała wpływu na polskie prawodawstwo.
Niestety w całej sprawie mamy do czynienia ze smutniejszą rzeczą. Otóż wojna z terroryzmem była do tej pory jednym z priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Ani rząd PiS-u, ani rząd PO nie chciał osądzać lewicy za pomoc Amerykanom. Również opozycja nie wykorzystywała kwestii tajnych więzień CIA do wojny politycznej. Skrajny populista i demagog- Palikot nie ma jednak obiekcji wykorzystać każdego sposobu na zniszczenie wroga. Nawet jeżeli przy okazji niszczy polską rację stanu. To pokazuje jak zmienia się polska polityka i jak niebezpiecznie się stacza w otchłań.
Łukasz Adamski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.