Polska

Pierwsza restauracja otwarta w Kaliszu. Sanepidu się nie boi

Coraz więcej restauratorów w Polsce decyduje się otwierać swoje lokale wbrew obowiązującym restrykcjom. W tym tygodniu do działalności wróciła pierwsza restauracja w Kaliszu. „Góra i dół” zaraz po otwarciu przyjęła wielu gości, a właściciele zapewniają, że zadbano o przestrzeganie wymogów sanitarnych. Sanepid jednak przekonuje, że złamano i prawo. Dziś ma przeprowadzić kontrolę w lokalu.

2 min czytania
Fot. via: Pixabay
Fot. via: Pixabay

Coraz więcej restauratorów w Polsce decyduje się otwierać swoje lokale wbrew obowiązującym restrykcjom. W tym tygodniu do działalności wróciła pierwsza restauracja w Kaliszu. „Góra i dół” zaraz po otwarciu przyjęła wielu gości, a właściciele zapewniają, że zadbano o przestrzeganie wymogów sanitarnych. Sanepid jednak przekonuje, że złamano i prawo. Dziś ma przeprowadzić kontrolę w lokalu.

Jak wyjaśnia jeden z właścicieli restauracji, zadbano o dostęp do środków do dezynfekcji, rozwieszono instrukcje mycia rąk, a stoliki ustawiono przy zachowaniu właściwej odległości.

- „Jeśli będziemy mieli kontrolę z sanepidu, oczywiście wpuścimy pracowników tej instytucji do środka”

- mówi Aleksander Śmieszek.

Zauważa, że niedaleko jego restauracji jest supermarket, do którego każdego dnia wchodzi kilkaset osób, a płyn do dezynfekcji znajduje się jedynie przy wejściu.

- „My dezynfekujemy stoliki po każdym posiłku. W łazienkach mamy płyn do dezynfekcji, mydła, więc prawdopodobieństwo, że ktoś zarazi się wirusem tutaj, jest - według mnie - o wiele, wiele niższe, niż w jakichś marketach”

- przekonuje właściciel restauracji.

Dodaje, że to jedyny sposób, aby restauracja mogła przetrwać.

- „Zainwestowaliśmy swoje środki, zainwestowaliśmy środki z banków, które teraz wymagają płatności, a z czego mamy płacić, jak nie mamy obrotu”.

Jeśli sanepid nałoży karę, Śmieszek zapowiada dochodzenie swoich praw w sądzie. Wyjaśnia, że zatrudnia sześć osób i nikogo od początku pandemii nie zwolnił, tymczasem w ramach tzw. tarczy antykryzysowej otrzymał zaledwie 5 tys. zł mikropożyczki.

Na dziś sanepid zapowiedział kontrolę w lokalu. Właścicielom grozi mandat w wysokości od 10 do 30 tys. zł.

kak/PAP, niezależna.pl

Komentarze

8 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Kucharz 05.03.2021, 00:15

My Sanepid w doopie mamy ,na Sanepid nasramy.

Michał Jan 04.03.2021, 12:39

Nie musi się decydować, bo otwieranie restauracji bardzo nie obłoży karetek.

zdecyduj się kaku 04.03.2021, 10:44

albo "brak miejsc w karetce - to nie żart" albo "bohaterscy otwierający się restauratorzy". Twoje wpisy w kwestii covid wskazują na schizofreniczne rozdwojenie jaźni.

katolik 04.03.2021, 09:57

jesteś przeciwko Polakom,więc wytłumacz Polakom co znaczy Nowy Porządek

Idioto z konfy 04.03.2021, 09:29

pozdrów Brauna

Kalina 04.03.2021, 09:27

Nalezy uja ukarać solidnie i zamknac ten swiński burdel!!!

Michał Jan 04.03.2021, 09:23

Oprócz Sanepidu, pewnie jeszcze pojawią się ci dumni chłopcy, którzy nie strzelają w instrybutory.

katolik 04.03.2021, 09:03

Brawo przedsiebiorcy, poza tym obywatele, którzy przeznaczeni są na odstrzał przez wydanie zakazu oddychania- sami walczą o siebie, oddychają swobodnie bez maseczek

Polecane

Czytaj dalej