Wiadomości

Pierwszy mógł krzyknąć - Moskwa zdobyta!

Kontaktowe trafienie Kucharczyka, wspaniała „bomba” Macieja Rybusa i gol… Janusza Gola. Było to pierwsze trafienie tego defensywnego pomocnika dla Legii. W doliczonym czasie gry, znalazł lukę w defensywie Spartaka i pięknym strzałem głową zapewnił stołecznej drużynie fazę grupową Ligi Europy. Dobił Moskali, na ich terenie. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział kibicom, że Janusz Gol tego dokona, popukaliby się w czoło. Jeszcze w 2008 roku trenował ze Spartą Świdnica przygotowującą się do rozgrywek… IV ligi. Miał nadal kopać piłkę na kartoflisku, mierząc się co najwyżej z Bielawianką Bielaka. W końcu dostrzeżono w nim materiał na dobrego zawodnika. Przeniósł się do Bełchatowa i w miejscowym GKS-ie zadebiutował na boiskach ekstraklasy. Oczywiście, wystarczyła jedna kolejka, by chór naszych ekspertów nazwał go „młodym talentem”. Znamy wiele przypadków, w których zawodnik jest po trzydziestce a nadal wszyscy znawcy piłkarskiego świata tak go nazywają. Na boiskach najwyższej klasy rozgrywek,

3 min czytania
Pierwszy mógł krzyknąć - Moskwa zdobyta!
Pierwszy mógł krzyknąć - Moskwa zdobyta!

Jeszcze kilka lat temu odbijał piłkę na anonimowych kartofliskach, teraz swoim trafieniem zapewnił Legii awans do fazy grupowej Ligi Europy. To bohater, ale nie tylko wczorajszego spotkania. Jak pokonać Rosjan - niezwykła historia, zwykłego chłopaka.

Janusz Gol

Kontaktowe trafienie Kucharczyka, wspaniała „bomba” Macieja Rybusa i gol… Janusza Gola. Było to pierwsze trafienie tego defensywnego pomocnika dla Legii. W doliczonym czasie gry, znalazł lukę w defensywie Spartaka i pięknym strzałem głową zapewnił stołecznej drużynie fazę grupową Ligi Europy.  Dobił Moskali, na ich terenie. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział kibicom, że Janusz Gol tego dokona, popukaliby się w czoło.  Jeszcze w 2008 roku trenował ze Spartą Świdnica przygotowującą się do rozgrywek… IV ligi. Miał nadal kopać piłkę na kartoflisku, mierząc się co najwyżej z Bielawianką Bielaka. W końcu dostrzeżono w nim materiał na dobrego zawodnika. Przeniósł się do Bełchatowa i w miejscowym GKS-ie zadebiutował na boiskach ekstraklasy. Oczywiście, wystarczyła jedna kolejka, by chór naszych ekspertów nazwał go „młodym talentem”. Znamy wiele przypadków, w których zawodnik jest po trzydziestce a nadal wszyscy znawcy piłkarskiego świata tak go nazywają. Na boiskach najwyższej klasy rozgrywek, dał się poznać jako solidny defensywny pomocnik, któremu zdarzały się lepsze i gorsze spotkania. Po chwili euforii, ze strony środowiska eksperckiego więcej go glanowano niż głaskano. W tamtym okresie na demotywatory nawet wrzucono zdjęcie zawodnika z podpisem „gdy komentator krzyczy, sytuacja sam na sam, GOL i… obok bramki”.

 

Sam Bełchatów w końcu przestał cenić jego talent i Januszowi Golowi groziła degradacja do…młodej ekstraklasy. Wtedy rękę wyciągnęła do niego Legia. Klub, w którym zawodnicy tuzinami spalali się psychicznie a piłkarskie legendy takie jak Marek Citko lądowały w rezerwach. Legia to piłkarska elita i do tego grona dostał się, oceniany jako średni, dawny zawodnik czwartoligowej Sparty Świdnica. I to bez większego doświadczenia z boisk ekstraklasy. Wybitny napastnik Legii Warszawa, Wojciech Kowalczyk powiedział o nim, że z piłką nożną to ma tylko związane nazwisko. Zawodnikowi nie szczędzono krytyki a w samej stołecznej drużynie pełnił rolę „zapchajdziury”. Ciężką pracą na treningach (jak i problemami z kadrą Legii) wywalczył sobie w końcu miejsce w pierwszej jedenastce.

 

Po losowaniu par w eliminacjach Ligi Europy, większość ekspertów była zgodna: najtrudniejsza przeprawa czekała Legię. Spartak Moskwa, piłkarski krezus, grając regularnie w europejskich pucharach, bijący się o mistrzostwo Rosji w silnej i bogatej lidze. Okazało się po raz kolejny, że pieniądze nie grają. Liczy się wola walki i determinacja. Legia pokonała Spartaka Moskwa, na ich terenie, co bezsprzecznie zapisze się w historii (nie tylko klubu ale i całej polskiej piłki). Janusz Gol, gdy zasiądzie przy kominku niańczyć wnuki, nie będzie opowiadał o kartofliskach IV ligi, ale o Łużnikach, gdzie pięknym strzałem dobił Moskali. Opowie o tej niesamowitej historii i o tym jak zapisał się na jej kartach. Chłopak, który bywał na piłkarskim dnie, a teraz znalazł się na szczycie. Pucharowa epopeja Legii nie dotyczy tylko futbolu. "Moskwa zdobyta" – to hasło wykrzykiwane przez kibiców nie oznacza tylko sportowej euforii. Nie tylko napełnia nas duma z powodu tego, jak i z kim wygrali. Ważniejsze jest – gdzie wygrali. A wielki wkład w to zwycięstwo miał zwykły chłopak, który dokonał niezwykłych rzeczy. Może być wzorem dla młodych, tych którzy teraz kopią piłki na zapomnianych przez wszystkich podwórkach i wsiach, w anonimowych drużynach – oni też mogą się zapisać w historii. Tak jak Janusz Gol, który dobił Moskali. Obecnie, piłkarz Legii i reprezentant kraju. Bohater.

 

MZB/90minut.pl/wiadomosci.swidnickie.pl/futbolnews.pl/


Janusz Gol jeszcze w barwach Polonii/Sparty Świdnica

 


Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej