Polityka

Piskorski o Trzaskowskim: albo pogodzi się z nową rolą albo zbuntuje

- Albo pogodzi się z rolą "szefa młodzieżówki" PO albo się zbuntuje - uważa Paweł Piskorski, jeden z współzałożycieli Platformy Obywatelskiej.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, cdutv)
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, cdutv)

- Albo pogodzi się z rolą "szefa młodzieżówki" PO albo się zbuntuje - uważa Paweł Piskorski, jeden z współzałożycieli Platformy Obywatelskiej.

W ubiegłym tygodniu Rafał Trzaskowski zadeklarował, że jest gotów objąć przywództwo w Platformie, jeśli Borys Budka zrezygnuje ze stanowiska przewodnicząego. Ostatecznie jednak nic z tych zapowiedzi nie wyszło, ponieważ na stanowisko szefa PO wrócił Donald Tusk.

Sytuację Trzaskowskiego w wywiadzie dla Interii skomentował Paweł Piskorski.

Został zapytany m. in., czy Rafał Trzaskowski powinien szykować się do opuszczenia PO.

- Nie, ale z całą pewnością musi się żegnać z marzeniem, a być może złudzeniem, że wszystko co będzie chciał, od Platformy dostanie - stwierdził Piskorski.

Zdaniem Piskorskiego w najlepszej sytuacji Trzaskowski znajdował się rok temu po wyborach prezydenckich. Nie wykorzystał jednak korzystnej dla siebie koniunktury.

- Ku mojemu żalowi, bo uważałem za naturalne, że przejmie przywództwo w PO. Nie chciał tego - mówił Piskorski.

- Jest podkreślane, że jest ważny, ale nie jest panem sytuacji. Albo pogodzi się z rolą "szefa młodzieżówki" PO i osoby odpowiedzialnej za pozyskiwanie nowych członków, co jest na pewno poniżej jego oczekiwań, albo się zbuntuje. Ale to już będzie niosło za sobą duże konsekwencje - ocenił.

Ponadto według Piskorskiego jeśli powrót Tuska przyniesie Platformie jakieś korzyści to pole działania Trzaskowskiego zostanie jeszcze bardziej ograniczone. Trzaskowski po przegranych wyborach prezydenckich "przespał możliwą szansę nie tylko dla siebie, ale by inaczej ułożyć oś sporu w Polsce".

- Po wyborach prezydenckich mógł formalnie przejąć przywództwo w PO. Wiem, że było to możliwe, bo wówczas władze PO nie mogłyby się temu oprzeć. Myślał, że będzie mógł to zrobić w każdej chwili. A ta chwila się w sobotę skończyła - wskazał Piskorski.

- W pewnym sensie, bo mógł przejąć przywództwo, ale tego nie zrobił. Z drugiej strony nie docenił, że sytuacja może się zmienić do tego stopnia, że wróci Tusk i zabierze mu rząd dusz w Platformie  - skonkludował.

jkg/interia

Komentarze

7 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Daria 16.07.2021, 07:05

Oboje to kanalie.

Krystian 06.07.2021, 14:30

Wszędzie Tusk,Tusk...no bo...my się Tuska nie boimy...my się Tuska nie boimy...my się Tuska nie boimy...pamiętajcie...my się Tuska nie boimy...!!!

max 06.07.2021, 11:17

Narracja jest taka . Kiepscy aktorzy: Trzaskowski i Tusk udają wrogów ,Tusk przejmuje odpady PO a Trzaskowski niby tworzy nowy "świeży" ruch. Na koniec obaj panowie łaczą bratersko swe siły.

Ratusz 06.07.2021, 08:03

War - War - Krieg ze spadem szwabskim

stary człek z Brukseli musi odejść 06.07.2021, 08:02

do chóru mędrców greckich - wyspa Lesbos

babcia 06.07.2021, 07:14

Takim znawcą to i ja jestem od lat. Na dwoje babka wróżyła...

Maciej Piwowar 06.07.2021, 06:41

TRZASKOWSKI i BUNT.Bucha,cha,ha.Trzeba Mieć Jąderka ,a nie Wydmuszki.Trzaskowski to taki Polityczny ,,piotruś pan" ,czyli Głos słychać ,a Efektów BRAK.

Polecane

Czytaj dalej