Wiadomości

Pogotowie odmówiło pomocy, bo uznano że chory sumuluje, mężczyzna zmarł nazajutrz

Tajemniczy zgon mieszkańca Białogardy koło Lęborka (woj. pomorskie). Wezwani ratownicy przyjechali do 66-latka skarżącego się na drętwienie nóg. Radio Gdańsk relacjonuje, że mieli mu wmówić, że symuluje. W końcu dali mu zastrzyk i pojechali. Rano mężczyzna już nie żył.

1 min czytania
Fot. Pibwl, lic. CC SA 3.0 via Wikipedia
Fot. Pibwl, lic. CC SA 3.0 via Wikipedia

Tajemniczy zgon mieszkańca Białogardy koło Lęborka (woj. pomorskie). Wezwani ratownicy przyjechali do 66-latka skarżącego się na drętwienie nóg. Radio Gdańsk relacjonuje, że mieli mu wmówić, że symuluje. W końcu dali mu zastrzyk i pojechali. Rano mężczyzna już nie żył.

Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę. Siostrzenica zmarłego przekonuje, że załoga karetki zachowywała się nieprofesjonalnie. – Wujek mieszkał z bratem. Dyspozytorka pogotowia wysłała tam karetkę. Wuj 35 lat leczył się na schizofrenię, ale ratownikom skarżył się na drętwienie nóg i palców – opowiada.

– Miał wysoki poziom cukru. Załoga pogotowia miała mu powiedzieć, że symuluje i jeśli jeszcze raz wezwie pogotowie, to zawiozą go do psychiatryka. Tak zrelacjonował mi to brat wujka. Ja złożyłam już doniesienie do prokuratury w tej sprawie - mówi siostrzenica zmarłego.

Rodzina ujawniła wyniki sekcji zwłok starszego mężczyzny. Przyczyną zgonu miała być ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Prokurator rejonowy w Lęborku Patryk Wegner poinformował, że śledczy z urzędu wszczęli dochodzenie w tej sprawie.

emde/tvp.info

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej