Wypowiedź szefa Wszechrosyjskiego Związku Kibiców Aleksandra Szprygina, który powiedział, że Rosjanie zatrzymani podczas Euro 2012 są przetrzymywani w "polskich katowniach" spotkała się z ostrym protestem polskich polityków. Wcześniej słowa Szprygina skrytykował Krzysztof Kwiatkowski, a dziś głos zabrał Radosław Sikorski. "Liderowi rosyjskich kibiców wyjaśnień powinien udzielić naczelny kibol RP, pan Staruch, który "polskie katownie" zna z autopsji" - napisał na swoim Twitterze szef MSZ.

Natomiast były minister sprawiedliwości uważa, że postawę Szprygina dobrze określa przysłowie: "Daj głupiemu tysiąc rozumów, a i tak będzie miał swój własny". Według Krzysztofa Kwiatkowskiego lider rosyjskich kibiców wykazał się nie tylko nietaktem, ale również brakiem znajomości jakichkolwiek przepisów.
Chodzi o wypowiedź, jaka padła podczas konferencji prasowej Aleksandra Szprygina, zorganizowanej w siedzibie państwowej agencji informacyjnej RIA-Nowosti w Moskwie. - Wszystkim zatrzymanym Polakom wymierzono kary w wysokości 500 zł, a nasi chłopcy wciąż są przetrzymywani w polskich katowniach. Rozpatrzenie ich spraw jest odwlekane z przyczyn politycznych - powiedział lider rosyjskich kibiców.
To nie jedyna skandaliczna wypowiedź Szprygina, który od 1998 roku jest członkiem Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji słynnego populisty Władimira Żyrinowskiego. Po skandalu we Wrocławiu, gdzie rosyjscy kibice pobili pod stadionem polskiego stewarda, Szprygin przekonywał, że stewardzi "zachowywali się po chamsku i pewnie za to dostali".
AM/Money.pl/Gazeta.pl/IAR
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.