Wiadomości

„Polityka” ostrzega przed „państwem wyznaniowym” i chce chronić obywateli przed kontaktem z katolikami

Dowodami na „wyznaniowość” polskiego państwa jest to, że istnieją szkoły katolickie, także publiczne, że rok szkolny jest „demolowany” (to określenie „Polityki”) przez rekolekcje, przygotowania do komunii czy bierzmowania, a nawet to, że w szkołach wiszą krzyże. Wszystko to ma być dowodem na skandaliczne skatolicyzowanie Polski, z którym trzeba walczyć. Problem polega na tym, że akurat te kwestie – z których się cieszę – wynikają z tego, że w Polsce szkoła jest publiczna, a nie państwowa. A skoro tak, to jeśli większość uczniów jest katolikami, to mają oni prawo do uobecnienia swoje wiary w szkole. Inne podejście oznaczałoby uczestnictwo systemu oświatowego w ateizowaniu uczniów.

2 min czytania
Fot. MorgueFile
Fot. MorgueFile

Dowodami na „wyznaniowość” polskiego państwa jest to, że istnieją szkoły katolickie, także publiczne, że rok szkolny jest „demolowany” (to określenie „Polityki”) przez rekolekcje, przygotowania do komunii czy bierzmowania, a nawet to, że w szkołach wiszą krzyże. Wszystko to ma być dowodem na skandaliczne skatolicyzowanie Polski, z którym trzeba walczyć. Problem polega na tym, że akurat te kwestie – z których się cieszę – wynikają z tego, że w Polsce szkoła jest publiczna, a nie państwowa. A skoro tak, to jeśli większość uczniów jest katolikami, to mają oni prawo do uobecnienia swoje wiary w szkole. Inne podejście oznaczałoby uczestnictwo systemu oświatowego w ateizowaniu uczniów.

Dziennikarce „Polityki” przeszkadza także to, że harcerstwo odwołuje się do Pana Boga. I znów można odnieść wrażenie, że pani Podgórskiej harcerstwo myli się z sowieckimi pionierami. Od czasów Baden Powella skauting był związany z wiarą w Boga. I dobrze, że ZHP wróciło do harcerskich i skautowych korzeni.

Ale największym skandalem jest to, że w szpitalach pracują kapelani i istnieją kaplice. Już samo to, że w szpitalu jest kaplica (choć jak rozumiem chorzy w niej nie leżą) ma sprawiać, że ateista ma się czuć w szpitalu jak „zbędny wyjątek”. Jakby tego było mało kapelan chodzi po salach i zachęca do rozmowy. Wszystko to ma oznaczać, że „Polska nie jest krajem, w którym zaprasza się kapłana do swojego życia. Trzeba go raczej wypraszać. Konstytucja zapewnia, co prawda, wolność sumienia i religii, ale obywatel (…) zmuszony jest do kontaktu z przedstawicielami Kościoła i katolickimi instytucjami” - oznajmia Podgórska. A ja mam propozycję dla politruków z „Polityki”, by w ogóle zakazali katolikom pojawiać się na ulicach, albo przynajmniej by wprowadzili zakaz poruszania się w sutannach. Jeśli tego nie zrobią subtelne oczy bezbożników zawsze mogą zostać urażone przez kontakt z instytucją Kościoła i jej przedstawicielami.

TPT/Polityka

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej