- Marzę byśmy potrafili razem zbudować coś wspólnego. Jeżeli zrobilibyśmy wspólny twór państwowy, coś na kształt Beneluxu – na przykład POLUKR lub UKR-POL, to będziemy państwem z którym będzie musiał się liczyć każdy i na Wschodzie i na Zachodzie – powiedział "Kurierowi Galicyjskiemu" Adam Michnik.
Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" zaznaczył, że taka wizja Polski i Ukrainy nie jest realna na jutro, ale na "za jakiś czas". Jej ewentualne powodzenie ma zależeć od pokolenia, które będzie rządzić oboma krajami w przyszłości.
Były opozycjonista gościł w Iwano-Frankowsku (dawnym Stanisławowie) na Ukrainie z okazji promocji ukraińskiego wydania polskich książek: "W poszukiwaniu wolności" - jego autorstwa, "Rozmów z katem" - Kazimierza Moczarskiego oraz "Wołyń: dwie pamięci" - wybór tekstów z "GW", dokonany przez dziennikarza tejże gazety Marcina Wojciechowskiego.
Michnik wyznał, że wiążą go z Ukrainą sentymentalne więzy, we Lwowie urodził się jego ojciec a w Stanisławowie przed wojną mieszkała jego matka.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.