Sł. B. Leonia Nastał ze Zgromadzenia Służb Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej była polską mistyczką obdarowaną przez Boga wieloma szczególnymi łaskami. Gdy 33-letnia wówczas zakonnica przebywała w Poznaniu, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia 1936 roku, podczas Eucharystii, po przyjęciu komunii św. doznała niezwykłego, mistycznego spotkania z Chrystusem, które opisała w swym Dzienniku Duchowym.
„Jakaż była moja radość, gdy Pan Jezus zbliżył się do mnie, ale nie był maleńkim dzieciątkiem, tylko dużym, jak w chwili prac apostolskich. Pan Jezus przytulił mnie do swego Serca, a potem rzekł: Popatrz, tyle urosłem w twej duszy przez rok. Przed rokiem Moja Matka Niepokalana oddała Mnie tobie – jako maleńkie niemowlę. Mówiłem ci, że żyć będę tym, co mi dasz z siebie. Byłaś ofiarna, więc mogłem w tobie rosnąć. A ty, czy stałaś się maleńką? Miałaś się umniejszać aż do niemowlęctwa duchowego. Czy zapomniałaś o sobie? Czy odtworzyłaś w swym życiu Moje Boskie życie?
Słuchał Pan Jezus, co ja Mu powiem. Lecz ja, upojona szczęściem, że Pan Jezus taki duży urósł w mej duszy, nic mówić nie mogłam. Odwołałam się do Jego wszechwiedzy, przedstawiłam Mu nicość własną dodając, że szukałam Jego miłości przez cały rok. Radość moja wzrosła jeszcze, gdy zauważyłam, że Pan Jezus jest zadowolony. Jakież niepojęte musi być szczęście wybranych w niebie, którzy wiekuiście przeżywają świadomość, że Pan Jezus jest z nich zadowolony. Tu na ziemi z niczym to szczęście porównać się nie da”.
ren/ s. Leonia Nastał „Uwierzyłam Miłości. Dziennik duchowy i wybór listów”, Kraków 2010
Komentarze
9 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
jednak kobiety w każdej wierze ne maja łatwo ,po co to białe homonto jak dla konia ?u talibow hidżab itd,dobrze że u nas sisters obecnie mogą pić c2h5oh i jeździć samochodami
jw.
To w końcu dana istota ma żyć swoim życiem, czy jednak zabawa z bogowaniem Jahwe kończy się przejęciem życia ?
Dbajmy o siebie i innych, leczmy się sami : Czosnek, krzyż, woda święcona, jabłka (2 dziennie), lewatywa, wygrzewanie w piecu chlebowym i tak świetna metoda chociaż już trochę zapomniana, jak upuszczanie krwi. I dużoooo modlitwy, raz dwa pokonamy covida.
Z obfitości serca mówią usta i piszą palce? W tym wypadku chyba tak.
To nie nasza wina.
Od urodzenia cierpię na ostry oraz przewlekły syndrom antypolonizmu i antyklerykalizmu. Osoba Matki Bożej wywołuje u mnie wściekłość, bo to Ona pokonała tego, którego jestem kundlem, jazgoczącym na tym forum od lat. Podobnie JP2, który tyle ludzi na całym świecie uchronił od piekła. Wielcy święci, szczególnie św. Siostra Faustyna, to dla mnie tylko "pyerdolnięci psychole". Gdy słyszę słowa: "Boże Miłosierdzie", "Eucharystia", "katolicka Polska" to mam drgawki, wysypkę i permanentną $raczkę. W każdym księdzu widzę pazernego pedofila, który naiwnych straszy piekłem. Marzy mi się rozwalenie "tego kraju" i przerobienie go na nasz Polin, w którym byłoby normalnie, tzn. my bylibyśmy panami, a goje pracowaliby na nas. Oczekuję więc propozycji, bo mi się skończyły pomysły. Bluzgam w kółko to samo i tylko robię tu z siebie durnia, i to jeszcze na oczach gojów oraz katolików.
Ten cudaczny stelaż docisnął babinie aortę i odjechała w krainę rozmówek po polsku z pambukiem, bozią, jezuśkiem i jamiołkami.
nawpyerdalała się tłustego bigosu pochlała wina przysnęło jej się w kościele i stąd te "mistyczne spotkanie"...