Wiadomości

Porównywanie katastrofy malezyjskiego boeinga i polskiego tupolewa jest jak najbardziej uprawnione

Cezary Gmyz przyznał, że porównywanie katastrofy smoleńskiej z katastrofą malezyjskiego samolotu jest jak najbardziej zasadne. Przypomniał w tym kontekście wpis na Facebooku słynnego niemieckiego dziennikarza: "Jeżeli czarne skrzynki rozbitego samolotu pasażerskiego faktycznie zostaną przewiezione do oceny do Moskwy, to jest pewne, że zapisy zostaną zmanipulowane i przekłamane. Tak jak to było w przypadku katastrofy lotniczej w Smoleńsku".

1 min czytania
Cezary Gmyz (fot. Jakub Szymczuk)
Cezary Gmyz (fot. Jakub Szymczuk)

Cezary Gmyz przyznał, że porównywanie katastrofy smoleńskiej z katastrofą malezyjskiego samolotu jest jak najbardziej zasadne. Przypomniał w tym kontekście wpis na Facebooku słynnego niemieckiego dziennikarza: "Jeżeli czarne skrzynki rozbitego samolotu pasażerskiego faktycznie zostaną przewiezione do oceny do Moskwy, to jest pewne, że zapisy zostaną zmanipulowane i przekłamane. Tak jak to było w przypadku katastrofy lotniczej w Smoleńsku".

Dodał, że polskie, prorządowe media blokują informację, w których porównuje się te dwie katastrofy: "A wolny świat wyciągnął wnioski, stawia pytania o okoliczności i o wątpliwości związane z katastrofą prezydenckiego tupolewa – dodał Gmyz.

Natomiast Łukasz Warzecha publicysta "W Sieci"", uważa, że media głównego nurtu będą się starały pokazać, że nie ma nic wspólnego w przebiegu obu wydarzeń. – Podobieństwo nie leży jednak w okolicznościach samych wypadków, ale w tym, jak po katastrofach zachowuje się strona rosyjska – powiedział.

mod/Telewizja Republika

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej