Wiadomości

"Porwany" ma się dobrze, pije gruzińskie wino za koniec Putina

Okazuje się, że nie wszyscy Rosjanie chcą żyć we wspaniałym państwie Putina i Miedwiediewa. Rzekomo porwany przez Gruzinów żołnierz chce zostać w Tbilisi.

1 min czytania
"Porwany" ma się dobrze, pije gruzińskie wino za koniec Putina
"Porwany" ma się dobrze, pije gruzińskie wino za koniec Putina

Okazuje się, że nie wszyscy Rosjanie chcą żyć we wspaniałym państwie Putina i Miedwiediewa. Rzekomo porwany przez Gruzinów żołnierz chce zostać w Tbilisi.

Ciężka służba wojskowa w Rosji prowadzi do częstych dezercji.

Ministerstwo obrony Rosji twierdzi, iż Gruzini porwali sierżanta Aleksandra Głuchowa, który stacjonował w Achalgori w Osetii Północnej. - Nic podobnego – odpowiada gruziński MSZ i publikuje nagranie rozmowy z Rosjaninem.

Ten twierdzi, że zdezerterował z armii. - Zdecydowałem, że sobie tutaj pożyję. O obywatelstwie jeszcze nie myślałem – stwierdził Głuchow. - Wrócę, kiedy będzie spokojnie i kiedy zaczną tam postępować ze wszystkimi po ludzku – mówi o ewentualnym powrocie do ojczyzny.

Radość żołnierza z wolności może nie trwać długo. Rosja nie wybacza zdrajcom ani osobom, które nie zgadzają się z jej autorytarnym reżimem. Niedawno ofiarą „nieznanych sprawców” padł rosyjski adwokat, Stanisław Markiełow. W połowie stycznia zastrzelono w Wiedniu czeczeńskiego uciekiniera, Umara Israiłowa.

sks/Dz

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej