Ksiądz powiedział, że mój jamnik nie trafi do raju. A ja nie chciałam iść do raju, w którym nie ma zwierząt – tym posłanka lewicy Katarzyna Piekarska tłumaczy swoją niechęć do religii. Tą refleksją podzieliła się w Środę Popielcową z okazji... światowego dnia kota.
W Środę Popielcową niektóre media robiły co mogły, by nie mówić o poście, religii i przygotowaniu do świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Miały, jak się okazuje, dobry temat zastępczy – światowy dzień kota.
Włączając telewizję, radio, czy internet można było usłyszeć lub przeczytać o tym, że prezes Jarosław Kaczyński ma kota, któremu z kolei pozdrowienia przesyła kot jakiegoś innego polityka. Niektórzy politycy SLD znani są jednak z tego, że jeśli wypowiadają się na jakikolwiek temat, to chociażby dygresją muszą wspomnieć o Kościele.
Wśród żeńskiej części lewicy znana jest z tego zwłaszcza eurodeputowana Joanna Senyszyn. Tym razem podobną umiejętnością wykazała się wiceprzewodnicząca SLD Katarzyna Piekarska. Temat Kościoła i zbawienia poruszyła opowiadając portalowi Wirtualna Polska o swoim zamiłowaniu do psów i kotów.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.