Postać Generała Pinocheta wciąż dzieli chilijskie społeczeństwo. Jego zwolennikom, udało się utworzyć muzeum jego pamięci. Dla wielu czas rządów byłego dyktatora to trauma.
Otwarcia muzeum dokonała wdowa po zmarłym dwa lata temu generale, Lucia Hiriart. Zajmuje ono cztery salki w siedzibie Fundacji Pinocheta utworzonej w Santiago, w 1995 r. przez dawnych współpracowników dowódcy. Muzeum można zwiedzać od poniedziałku.
W Muzeum znajduej się gabinet, w którym Augusto Pinochet przesiadywał, gdy przeszedł w stan spoczynku. Można w nim obejrzeć mundury, odznaczenia, szable i szpadę generała, prywatne i oficjalne zdjęcia, imponującą kolekcję ołowianych żołnierzyków i innych militarnych miniaturek. Będzie można także zobaczyć prezenty, które Pinochet dostawał od innych przywódców, m.in. od Richarda Nixona i Ronalda Reagana.
- To sposób na oddanie - krok po kroku - sprawiedliwości temu, kim był i co zrobił - mówiła podczas inauguracji cytowana przez chilijskie media Lucia Hiriart. - Chcemy, by Chilijczycy mogli poznać Pinocheta - człowieka, generała, prezydenta - wtórował jej szef fundacji, generał w stanie spoczynku Luis Cortes Villa. Ale dla socjalistycznego senatora Jaime Naranjo jest to „muzeum horroru".
Za rządów Pinocheta w Chile zginęło lub zaginęło 3000 jego politycznych przeciwników. Tysiące opuściły kraj. Generał, przez jednych jest uwielbiany za zatrzymanie czerwonej zarazy komunizmu, przez innych był oskarżany o zbrodnie przeciw ludzkości. Nigdy nie stanął przed sądem.
JaLu/Rzeczpospolita
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.