Wygląda na to, że czasem brak funduszy może wyjść twórcom tylko na dobre. Doskonałym przykładem jest serial "Czas Honoru". Zbyt kosztowne miało być ukazywanie Powstania Warszawskiego, więc ekipa skupiła się na powojennych zmaganiach podziemia z komunistami. Czyżby serial w reżyserii Michła Rosy zastąpił pustkę po "Historii Roja"?

Pierwszy odcinek piątej serii "Czasu Honoru" przenosi nas do 1945 r. i pokazuje proces instalowania się w Polsce komunistycznej władzy, okupiony krwawym terrorem. Twórcy serialu w ciekawy sposób, już na samym początku, nakreślili sytuację ludzi, którzy musieli stanąć przed dylematem: złożyć broń, zacisnąć zęby i stanąć u boku katów przy budowie nowej "ludowej" Polski czy walczyć z honorem o przegraną sprawę.
Najbardziej sugestywnym przykładem jest jedna z pierwszych scen, w której widzimy, jak Bronek Woyciechowski (Maciej Zakościelny) ma wykonać wyrok na człowieku, który "zbyt gorliwie" wziął sobie do serca budowanie - u boku komunistów - "nowej Polski". Mężczyzna tłumaczy, że ma synka, który niebawem przystąpi do I Komunii, w efekcie czego Bronek daruje mu życie, odwraca się i... omal nie ginie od skrytobójczej kuli współpracownika reżimu. Życie ratuje mu kolega z partyzantki. Tyle, że likwidacja konfidenta nie przynosi ulgi. Żołnierze podziemia znajdują przy nim zdjęcie małego synka...
W ciekawy sposób został przedstawiony również sam motyw zdrady. Tak oto postać, która wcześniej kolaborowała z Niemcami, teraz doskonale znajduje się w nowej rzeczywistości, niosąc na butach i kastetach komunistyczny "oświaty kaganek". Czasami jednak i tego za mało niedawnemu nazistowskiemu kapusiowi i widzimy scenę w której z zimną krwią zabija katolickiego księdza, który poznał jego przeszłość. W końcu ci, którzy posiadają "haki" są najgorszymi wrogami, zwłaszcza, gdy noszą sutannę...
Jednak nie zawsze podział jest tak oczywisty. Sugestywna jest scena w której widzimy, jak Michał Konarski (Jakub Wesołowski) rozmawia ze swoją przedwojenną koleżanką. Jest szczęśliwy, że zobaczył ją żywą, ale uśmiech schodzi mu z twarzy, gdy dowiaduje się, że znajoma pracuje dla "Czytelnika". Dziewczyna nie rozumie jego oburzenia, bo przecież "żyć trzeba".
Do podobnego nieporozumienia dochodzi w amerykańskiej placówce, gdy Janek Markiewicz (Antoni Pawlicki) rozmawia z amerykańskim żołnierzem, który przekonuje go, że Franklin Delano Roosvelt jest wspaniałym prezydentem. Janek ma za złe głupiemu jankesowi, że chwali człowieka, który sprzedał Polskę Stalinowi.
W takim pejzażu, twórcy "Czasu Honoru" tworzą kolejną część serialu, tym razem dotyczącą najbardziej newralgicznego etapu dziejów XX-wiecznej Polski. Najlepiej ponure realia oddaje rozmowa braci Konarskich - Władka (Jan Wieczorkowski) i Michała (Jakub Wesołowski). Ten drugi rzuca w pewnym momencie znamienne słowa: "My też już nie żyjemy".
I właśnie za to twórcom piątej serii "Czasu Honoru" należą się brawa. Za ukazanie koszmaru tysięcy patriotów z którego nie mogli się wybudzić...
Aleksander Majewski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.