Wiadomości

Prezydent USA nie potrzebuje dyskutujących bioetyków

Przywódca Stanów Zjednoczonych Barack Obama zlikwidował Prezydencką Radę Bioetyczną. Powód? Sprzeciwiała się poglądom głowy państwa na temat aborcji, eutanazji i badań nad komórkami macierzystymi.

2 min czytania
Prezydent USA nie potrzebuje dyskutujących bioetyków
Prezydent USA nie potrzebuje dyskutujących bioetyków

Przywódca Stanów Zjednoczonych Barack Obama zlikwidował Prezydencką Radę Bioetyczną. Powód? Sprzeciwiała się poglądom głowy państwa na temat aborcji, eutanazji i badań nad komórkami macierzystymi.

Czy Demokrata Barack Obama obawia się demokracji wewnątrz Rady Bioetycznej?

 

- Rada Bioetyczna była pod rządami Busha filozofującą grupą doradczą – powiedział Reid Cherlin z biura prasowego 47-letniego szefa Białego Domu, Baracka Obamy. - Nowa komisja ma proponować  rozwiązania praktyczne – dodał. Obama wysłał do członków Prezydenckiej Rady Bioetycznej list, w którym pisze, że ich pomoc nie jest mu już potrzebna. Mimo iż ich kadencja mija całkiem niedługo - we wrześniu.

Prezydencka Rada Bioetyczna została powołana przez poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych George'a W. Busha niecałe 8 lat temu, w czasie, gdy rozgorzała ostra dyskusja na temat badań nad komórkami macierzystymi. Celem działalności Rady było doradzanie głowie państwa w takich sprawach, jak ustawodawstwo dotyczące aborcji, eutanazji, czy badań nad komórkami macierzystymi. Nie było to pierwsze tego typu ciało w historii USA – kolejni prezydenci zbierają grupy ekspertów od bioetyki wokół siebie od 1974 roku. Także obecny prezydent chce zastąpić PRB nowym ciałem.

Dlaczego więc obecna zmiana budzi tak wielkie kontrowersje? - Obama dąży do powołania ciała, które będzie raczej jednolicie liberalne, aniżeli filozoficznie różnorodne – twierdzi członek PRB i filozof prawa prof. Robert George. Dodaje także, iż zarzuty wobec obecnej Rady wskazujące na fakt, iż przemawia ona jednym, konserwatywnym głosem, są bezpodstawne. Zasiadali w niej także przeciwnicy prezydenta Busha i niejednokrotnie wyrażali oni poglądy sprzeczne z jego wizją. Ponadto dziwi go zarzut nadmiernego dyskutowania, wysuwany wobec ciała, jakim jest Rada. - Dyskusja to kluczowy element dochodzenia do zgody, zaś jedynym sposobem na uniknięcie jej byłoby powołanie Rady, w skład której wchodziliby ludzie już na początku zgadzający się ze sobą – uważa George. - Myślę, że nowa Rada będzie jedynie przyklepywać program Obamy – twierdzi profesor.

 

sks/CNA

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej