Rosja

Putin chce nowej Jałty, ale nie ma z kim negocjować

Amerykański prezydent Donald Trump jest teraz obojętny wobec polityki zagranicznej. Teraz dla niego kwestią życia i śmierci jest reelekcja. Dlatego do wyborów prezydenckich w USA cały świat będzie o włos od kraksy nad przepaścią, a Rosja może skorzystać z tej sytuacji i rozpocząć nowy kryzys karaibski – powiedział w wywiadzie dla portalu Apostrophe Paweł Felgenhauer, rosyjski analityk wojskowy i publicysta.

3 min czytania
Zdj. Kremlinru, CC BY SA 4.0, Wikimedia Commons
Zdj. Kremlinru, CC BY SA 4.0, Wikimedia Commons

Amerykański prezydent Donald Trump jest teraz obojętny wobec polityki zagranicznej. Teraz dla niego kwestią życia i śmierci jest reelekcja. Dlatego do wyborów prezydenckich w USA cały świat będzie o włos od kraksy nad przepaścią, a Rosja może skorzystać z tej sytuacji i rozpocząć nowy kryzys karaibski – powiedział w wywiadzie dla portalu Apostrophe Paweł Felgenhauer, rosyjski analityk wojskowy i publicysta.

Rosyjski ekspert twierdzi, że „Nowa Jałta” czyli nowy podział stref wpływów na świecie jest teraz niemożliwy, ponieważ Trump całkowicie wszedł w reżim przedwyborczy. Interesuje go wyłącznie reelekcja w listopadzie 2020 r. Dla niego jest to kwestia życia i śmierci – nie tylko politycznej, ale osobistej. Jeśli przegra, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie po prostu uwięziony; rodzinny biznes Trump Organisation będzie zrujnowany przez kontrole podatkowe. Mówi, co wyborcy chcą usłyszeć, więc żadne umowy nie zostaną podpisane – to tylko retoryka wyborcza. Dziś Trump patrzy na wszelkie kwestie polityki zagranicznej pod kątem tego, czy to pomaga, czy utrudnia jego reelekcji.

„Nie będzie mógł zawrzeć umowy z Rosją, ponieważ w zasadzie nie może tego zrobić. Te umowy nigdy nie wejdą w życie. Mogą spotkać się z Putinem, tak jak to było w Helsinkach. Jednak Trump nie potrafi przekształcić tego porozumienia w coś w rodzaju amerykańskiego zobowiązania – on nie ma władzy, by to uczynić. Nie może przeciwstawić się Kongresowi, a z powodu podejrzeń, że generalnie jest zwolennikiem Putina, Trump nie może poczynić poważnych ustępstw w interesie Kremla. Bez ratyfikacji przez Senat wszystkie umowy zamieniają się w pył, we wczorajszą gazetę. Rosja rozumie, że negocjacje z Trumpem są bezcelowe, ponieważ nie ponosi odpowiedzialności za swoje słowa. Na Kremlu może i marzą o „Nowej Jałcie”, aby usiąść z Amerykanami, położyć kartę na stole i, podobnie jak Mołotow z Ribbentropem, lub lepiej, jak Stalin z Rooseveltem i Churchillem, podzielić glob na strefy wpływów, ale nie ma z kim negocjować. […] Putin musi także wziąć pod uwagę poglądy różnych poważnych resortów i elity rządzącej”

Paweł Felgenhauer Rosyjski analityk wojskowy i publicysta

Przypomnijmy, pod koniec maja ekspert z waszyngtońskiego think tanku American Foreign Policy Council Stephen Blank w artykule na łamach The Hill ostrzegł że Kreml stara się przekonać Biały Dom, aby dał jej swobodę działania na Ukrainie, a w zamian Rosja nie będzie przeszkadzać Stanom Zjednoczonym w spraiwe obalenia reżimu Nicolása Maduro w Wenezueli.

Kolejne wydarzenia pokazały, że być może prezydent USA Donald Trump zainteresował się tą umową. Niektórzy oświadczenia ze strony Moskwy i Waszyngtona pośrednio świadczą na korzyść tej wersji: Putin niedawno odmówił sprzedaży rakiet C-400 Iranowi, a Trump napisał na Twitterze, że rosyjscy doradcy opuścili Wenezuelę.

Blank ostro skrytykował taką politykę.

„Nie powinniśmy zapominać, że rosyjskie siły zbrojne (w tym tak zwani separatyści, którzy w rzeczywistości są pomocnikami Moskwy na Ukrainę) najechali Krym i Donbas i przeprowadzili najbardziej rażącą agresję od czasu inwazji Saddama Husajna w Kuwejcie” – zaznaczył Stephen Blank.

Analityk jest przekonany, że z powodu naruszenia przez Rosję Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, przedłużenie umowy START nie leży w interesie Stanów Zjednoczonych.

W Wenezueli, podkreśla badacz, głównym problemem są siły kubańskie, a nie rosyjskie. Zauważa również, że dochodzenie w sprawie Muellera ujawniło, że rosyjskie próby interwencji w politykę USA na dużą skalę nie sprzyjają przywróceniu stosunków dwustronnych.

Jeśli Ukraina legnie w gruzach, zaufanie do Stanów Zjednoczonych w Europie będzie zniszczone i nie powstrzyma to prób Moskwy, by zaszkodzić zachodnim demokracjom – ostrzega Blank.

Jagiellonia.org

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej