Wiadomości

PZPN dobrze się bawi za nasze pieniądze

Jak informuje "Fakt", najbliższe spotkania z Czarnogórą i Mołdawią mogą przesądzić o przyszłości Waldemara Fornalika. Jeśli do październikowych wyborów na nowego prezesa PZPN reprezentacja Polski wywalczy w eliminacjach mistrzostw świata tylko trzy punkty, nowy selekcjoner już po kilku miesiącach pożegna się z kadrą. Jak ustalili reporterzy dziennika, grono przeciwników Fornalika wśród najważniejszych działaczy z PZPN wzrasta.

2 min czytania
PZPN dobrze się bawi za nasze pieniądze
PZPN dobrze się bawi za nasze pieniądze

Niedawno Polski Związek Piłki Nożnej zatrudnił Waldemara Fornalika na stanowisku trenera naszej kadry. Wystarczył jeden przegrany mecz towarzyski ze słabiutką Estonią, a już piłkarscy notable myślą o zmianie  selekcjonera, którego sami wybrali... Troska o futbol czy raczej obawa o utratę alibi?

/

Jak informuje "Fakt", najbliższe spotkania z Czarnogórą i Mołdawią mogą przesądzić o przyszłości Waldemara Fornalika. Jeśli do październikowych wyborów na nowego prezesa PZPN reprezentacja Polski wywalczy w eliminacjach mistrzostw świata tylko trzy punkty, nowy selekcjoner już po kilku miesiącach pożegna się z kadrą. Jak ustalili reporterzy dziennika, grono przeciwników Fornalika wśród najważniejszych działaczy z PZPN wzrasta.


- Mam wrażenie, że piłkarze powoli wchodzą Waldkowi na głowę - powiedział anomiowo jeden ze starszych trenerów, który pośrednio uczestniczył w wyborze Fornalika na selekcjonera. "Niespodziewana porażka w sparingu z Estonią wśród działaczy PZPN mocno obniżyła notowania Fornalika, który wśród członków Rady Trenerów PZPN ma prawo czuć się niczym w gnieździe pszczół. Jak plotkuje się w związku, klęska w spotkaniach z Czarnogórą i Mołdawią może przelać czarę goryczy szybciej niż się spodziewano. Wtedy selekcjonerowi może nie wystarczyć już bezgraniczne zaufanie, jakim obdarzył go wiceprezes PZPN Antoni Piechniczek" - czytamy w "Fakcie".

 

Jak widać, spece z PZPN wzięli przykład ze swojego duchowego brata Józefa Wojciechowskiego, który zmieniał trenerów jak rękawiczki i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. Pomińmy jednak brak perspektywicznego myślenia "leśnych dziadków" i przypuśćmy, że Fornalik rzeczywiście jest marnym szkoleniowcem. Kto w takim razie go wybrał? Ci sami ludzie, którzy teraz chcą umyć rączki od wyboru selekcjonera, który może nie zapewnić im alibi do trzymania stołków. Dlaczego pisze o tym Portal Poświęcony? Bo sytuacja w PZPN pokazuje, jak w pigułce, sytuację w kraju, którego notable nie biorą odpowiedzialności za swoje decyzje. Dużo bardziej zajmuje ich malowanie fasady. Konstrukcja niebawem runie...

 

AM/Fakt/Wirtualna Polska

 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej