- Prowokacja na skalę całego kraju ma odebrać kobietom prawo do opieki, którą im zapewniamy - napisała w oświadczeniu wiceprezes Planned Parenthood Leslie Kantor. Do sieci aborcyjnych klinik zgłaszają się kobiety, które dopytują, kiedy będą mogły poznać płeć dziecka, bo jeśli okaże się, że to dziewczynka, to będą chciały je abortować.

Amerykańscy obrońcy życia to jedni z najbardziej aktywnych prolajferów na całym świecie. To w Stanach Zjednoczonych narodziła się idea „40 Dni dla Życia”, podczas których ludzie spotykają się pod największymi klinikami aborcyjnymi i modlą się o ocalenie życia poczętych dzieci, których matki są pacjentkami tych placówek. Takich akcji protestacyjnych jest zresztą więcej, poza tymi szczególnymi czterdziestoma dniami. Pod niektórymi placówkami pokojowe manifestacje niemal nie ustają.
W ubiegłym roku amerykańscy obrońcy życia wpadli na kapitalny pomysł. Chcieli przekonać się, czy w Planned Parenthood (największej sieci klinik aborcyjnych) morduje się dzieci kobiet zmuszanych do prostytucji. W tym celu przeprowadzili swoistą prowokację – wysyłali do placówek aktorów przebranych za alfonsów, którzy umawiali aborcję dla swoich nieletnich (sic!) prostytutek. Szokujące nagrania ukrytą kamerą z takich wizyt można było oglądać w sieci.
Zdaniem oburzonej dyrekcji Planned Parenthood, takie działania mają na celu jedynie zaszokowania opinii publicznej i skłonienie polityków do zmiany decyzji sądu najwyższego, który w 1973 roku dopuścił przerywanie ciąży na życzenie kobiety. Ale obrońcy życia nie dają za wygraną.
Od kilku tygodni do klinik Planned Parenthood zgłaszają się kobiety, które utrzymują, że są w ciąży. Wypytują lekarzy, kiedy będą mogły poznać płeć płodu, bo w przypadku gdyby dziecko okazało się dziewczynką, chcą umówić się na aborcję. - Prowokacja na skalę całego kraju ma odebrać kobietom prawo do opieki, którą im zapewniamy - napisała w oświadczeniu wiceprezes Planned Parenthood Leslie Kantor. Nie oskarża ona nikogo konkretnego, ale wszystkie tropy prowadzą do obrońców życia poczętego z Live Action.
Pytanie tylko, czy rzeźnikom, którzy mienią się lekarzami, którzy są w stanie abortować dziecko nieletniej prostytutki, do czego zmusza jej alfons tylko dlatego, że mają z tego kasę, albo zabić dziecko w łonie matki tylko dlatego, że jest ono nie takiej płci, jak oczekują rodzice, w ogóle należy się prawo do opieki nad kobietami?! I kto im w ogóle to prawo dał?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.