Wiadomości

"Dobry żołnierz, to żołnierz po aborcji"

Saros trafiła do Iraku po pięciu burzliwych latach w swoim życiu. "Nadużycia w małżeństwie, paskudny rozwód, nieudane relacje, gwałt, problemy z alkoholem" - wylicza kobieta.

2 min czytania
"Dobry żołnierz, to żołnierz po aborcji"
"Dobry żołnierz, to żołnierz po aborcji"

Wkrótce po rozpoczęciu misji w Iraku Bethany Saros zaszła w ciążę. Szybko stanęła twarzą w twarz z niepisanymi regułami życia wojskowego, w myśl których dobry żołnierz usunie ciąże i będzie kontynuował misję, bo ponad macierzyństwo ważniejszy jest obowiązek względem ojczyzny. Pomimo tego, że ojciec dziecka wcale się nim nie iteresował, Bethany podjęła decyzję o tym, by je urodzić. 

/

Saros trafiła do Iraku po pięciu burzliwych latach w swoim życiu. "Nadużycia w małżeństwie, paskudny rozwód, nieudane relacje, gwałt, problemy z alkoholem" - wylicza kobieta. 

 

Choć Saros od dłuższego czasu trwała w trzeźwości, to była psychicznie i duchowo wyczerpana, więc szybko zaczęła szukać pocieszenia w relacji z mężczyzną, którego określa jedynie jako "J". 

 

- W pierwszej chwili ciąża wydawała się niemożliwa. Przecież używaliśmy prezerwatyw. Byliśmy bezpieczni. To nie mogło mi się przytrafić - wspomina kobieta. Jednak test ciążowy mówił coś innego. 

 

Kobieta w wojsku, która decyduje się na urodzenie dziecka w trakcie wdrażania w misję, automatycznie jest odsyłana do Stanów Zjednoczonych. - Zamiast kogoś, kto podjął odpowiedzialną decyzję o rodzicielstwie, jesteś postrzegany jak oszust, żołnierz, który nie zniósł ciśnienienia i sięgnął po ekstremalne środki, żeby wrócić do domu - wspomina Saros. 

 

- Nikt nigdy nie powiedział mi prosto w twarz, że jest rozczarowany moją decyzją, ale widziałam to w oczach moich dowódców. Niby wszyscy mi gratulowali, ale czułam, że w jakiś sposób ich zawiodłam - dodaje. 

 

Badania potwierdziły test ciążowy. Saros spodziewała się dziecka. Choć ojciec maleństwa okazał się kompletnie nieodpowiedzialny i zniknął, kobieta nie miała żadnych wątpliwości, co do tego, czy urodzić.  - Nie poddałabym się aborcji. Po prostu nie mogłabym- zapewnia kobieta. 

 

eMBe/LifeSiteNews

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej