Jan Rokita zaskakuje. Po publicznym poparciu kandydatki PiS do Senatu Zuzzany Kurtyki, Rokita oświadcza, że nie pójdzie głosować. Straci na tym nawet Jego żona, która nie może liczyć na głos swojego męża. Czy to polityczny anarchizm czy tylko PR?

"Rachunek jest prosty: oddanie głosu jest uczestnictwem w legitymizowaniu status quo, brak udziału - w delegitymizacji. A ja status quo partyjnej polityki polskiej odrzucam i chcę jego zmiany. Więc logicznie i uczciwie nie głosuję" - mówi "Tygodnikowi Powszechnemu" Jan Maria Rokita.
Stanowisko Rokity jest o tyle zaskakujące, że jest On poniekąd symbolem polskiej kultury politycznej. Jego anarchiczna deklaracja może doprowadzić do tego, że Polacy, którzy sporadycznie udzielają się w życiu społecznym, po prostu dostaną motywator do swojego nie-obywatelskiego zachowania i zignorują wybory. Czyżby jakaś gorycz pojawiła się u Rokity? A może po prostu PR?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.